Samsung wykazał się wielką odwagą. I to trzeba docenić

Artykuł 11.10.2016
Samsung wykazał się wielką odwagą. I to trzeba docenić

Mateusz Nowak popełnił dziś tekst, w którym wyżalał się na to, że użytkownicy sprzętu mobilnego to beta testerzy. Uznał też, że dobrze, że największa z możliwych afer przytrafiła się Samsungowi. Dzięki temu może w przyszłości dostaniemy dopracowane produkty.

Szanuję zdanie Mateusza. Ja jednak patrzę na tę sprawę inaczej. Dla mnie Samsung wykazał się wielką odwagą. I to przede wszystkim trzeba docenić.

Ustalmy kwestie bezsporne:

Całkowite wycofanie z rynku Galaxy Note’a 7 – najważniejszego w tym roku smartfonu Samsunga – po tym, jak kolejne modele po wymianie wadliwych akumulatorów również wybuchały, jest wydarzeniem bezprecedensowym.

To największy PR-owy kryzys w historii rynku mobilnego. To sprawa, która będzie miała wpływ na kształt rynku w najbliższych miesiącach, a pewnie nawet i latach. To katastrofa wizerunkowa, która odbije się na postrzeganiu całej marki Samsung. To przy okazji przypadek marketingowy, o którym będzie mówiło się przez lata.

Nie mam żadnych wątpliwości. Na naszych oczach rozgrywa się kwestia – nie waham się tego stwierdzenia – przyszłości całej linii Galaxy Note. Dodajmy – linii produktów wykreowanej właśnie przez Samsunga, która dotychczas była największym wizerunkowym sukcesem koreańskiej firmy. Potężnym orężem w walce z głównym rywalem, Apple’em. Wielkim argumentem, że Samsung jest innowatorem branży mobilnej, twórcą podkategorii phabletów, na którą zmuszony był zareagować Apple. W końcu najlepiej zaprojektowaną wizualnie linią smartfonów na rynku.

I to wszystko Samsung stawia na szali. Bezwzględnie. Bez spekulacji, bez ściemniania, bez kalkulowania.

Wcale nie jest to standardem wśród wielkich firm z innych branż. Spójrzmy chociażby na to, co działo się w branży motoryzacyjnej na przestrzeni kilku ostatnich lat.

Pamiętacie aferę Volkswagena? Producent montował w samochodach specjalne oprogramowanie pozwalające na manipulację wynikami pomiarów emisji z układu wydechowego. Kłamał przez 6 lat, produkując w tym czasie 11 milionów samochodów. W momencie, gdy afera wybuchała, utrzymywał, że rozbieżności to zwykłe usterki techniczne. Przyznał się do winy dopiero po tym, gdy przedstawiciele Volkswagena zostali skonfrontowani z dowodem dotyczącym urządzenia fałszującego.

Pamiętacie problem z samozapłonami w Peugeotach 307? Dopiero po kilkudziesięciu przypadkach spłonięć aut producent wprowadził poprawki w układzie zasilania elektrycznej przekładni kierowniczej. Wcześniej pozostała pod napięciem nawet po wyjęciu z kluczyka.

Pamiętacie aferę z wadliwymi poduszkami powietrznymi firmy Takata? Według oficjalnych danych aż 34 mln samochodów zostało wyposażonych w zagrażające życiu poduszki powietrzne. Udowodniono, że przynajmniej 6 zgonów było spowodowane właśnie wadliwymi produktami Takaty. Firma, mimo iż wiedziała o sprawie znacznie wcześniej, niż stała się ona publiczną, starała się działać po cichu.

Wszystkie te przypadki pokazują zupełnie inny model reakcji na wielkie produkcyjne fuckupy – kłamanie, próba załatwiania sprawy po cichu, udawanie, że problemu nie ma. Mimo ofiar, mimo wielu setek przypadków zagrażających życiu przypadków.

Samsung zadziałał inaczej.

Nie spekulował, mimo iż udokumentowanych przypadków zapłonu Galaxy Note’ów 7 było zaledwie kilkadziesiąt. Nie uginał się przed odpowiedzialnością. Nie załatwiał sprawy po cichu. Najpierw próbował wdrożyć program wymiany Note’ów na nowe, a następnie natychmiastowo, gdy pojawiły się doniesienia o kolejnych problemach wymienionych smartfonów, zdecydował się o pełnym wycofaniu felernej linii z rynku.

Pewnie, że język komunikatów prasowych mógł być bardziej czytelny. Pewnie, że w niektórych przypadkach można było zareagować o dzień, czy dwa wcześniej. Pewnie, że komunikacja mogła być uzgodniona centralnie tak, by nie było żadnych wątpliwości na rynkach lokalnych, w tym w Polsce.

Mimo to, postawa Samsunga jest modelowa. Życzyłbym sobie, aby tak właśnie postępowały firmy, których produkty stwarzają choćby minimalne zagrożenie ludzkiemu życiu.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement