Automatyzacja marketingu, czyli nie stać cię żeby być gapą w swoim e-sklepie

Automatyzacja marketingu, czyli nie stać cię żeby być gapą w swoim e-sklepie

Trudno jest sprzedawać w internecie, szczególnie na wielką skalę, gdy źle umiejscowiony link może w skali roku skutkować utratą potencjalnie nawet setek tysięcy złotych. I właśnie takim usługodawcom pomagają firmy pokroju GetResponse. 

GetResponse jest jednym z najbardziej udanych polskich start-upów, choć jego twórcy w 1999 roku zapewne nie wiedzieli nawet, że mogliby nazywać się start-upem (być może właśnie dlatego się udało?). Firma na co dzień pomaga internetowym przedsiębiorcom w marketingu, choć dziś występuje w nietypowej dla siebie roli – reklamodawcy – zwracając się do Spider’s Web, byśmy nieco opowiedzieli wam o nowej usłudze w postaci automatyzacji marketingu za pośrednictwem modułu Marketing Automation.

Oczywiście redakcja z tym zadaniem zostawiła mnie, choć nie do końca bez powodu. Jak zapewne wiecie, Bezprawnik to nie tylko wspaniały blog z opiniami na temat planowanych zmian w obowiązującym prawie, ale też platforma promocji usług prawnych świadczonych przez naszych oraz współpracujących z nami prawników. Dlatego jednym z najcięższych zadań, które stało (i cały czas stoi) przede mną i Przemkiem Śmitem, to wymyślić jak możliwie efektywnie przypominać naszym czytelnikom, że za pośrednictwem strony mogą skorzystać z pomocy prawnika. Jakby nie patrzeć blisko nam do branży e-commerce, która jest chyba głównym adresatem nowego mechanizmu GetResponse, choć moim zdaniem na pewno nie powinien być jedynym.

Jak zwiększyć sprzedaż w swoim e-sklepie?

No i tak od blisko półtora roku każdego dnia rozmyślamy co jeszcze można zrobić, by jeszcze bardziej podnieść liczbę konwersji czytelników na zamawiających usługę prawną, ale zarazem nie czyniąc tego w tak nachalny sposób, jak niektóre konkurencyjne serwisy, gdzie zewsząd wyskakują okienka i zagadują nas boty.

Marketing Automation jest jednym z rozwiązań, które rozważaliśmy. Być może z takim rozwiązaniem spotkaliście się już w przeszłości, na przykład na Zalando lub w jakimś innym popularnym sklepie internetowym. Przykładowo: przeglądaliście ofertę naprawdę fajnej kurtki zimowej, ale ostatecznie coś odwiodło was od zakupu. I nagle po kilkunastu godzinach dostaliście e-maila, że kurtka nadal czeka, a co więcej, jeśli zamówimy ją w ciągu najbliższych 60 minut, będzie 10 proc. tańsza, a Klaudiusz z Big Brothera nagra dla nas poradnik jak prawidłowo korzystać z AbGymnic.

No dobrze, może trochę mnie poniosło. W każdym razie kiedy kilka lat temu po raz pierwszy zetknąłem się z marketing automation, byłem nieco przerażony i pomyślałem sobie „permanentna inwigilacja!”. Teraz już się szczerze mówiąc do tego przyzwyczaiłem. Natomiast sami marketingowcy są z tego typu rozwiązań bardzo zadowoleni, pozwalają im „sprzedać przegrane sprawy”. Wiecie, ja i czytelnicy Spider’s Web w większości pewnie też, jesteśmy jednymi z bardziej zaawansowanych użytkowników internetu – ale jest bardzo dużo osób, które po prostu gubią się w zakładkach, uciekają im oferty, dla nich taki e-mail z informacją o kurtce „na którą gapili się ponad 5 minut powiększając wszystkie zdjęcia w galerii” to może być zbawienna informacja.

Oczywiście Bezprawnik to mały pikuś przy potencjale sklepów internetowych, które często działają w oparciu o użytkowników z zarejestrowanymi kontami. W przypadku takich osób GetResponse naprawdę może się dowiedzieć, co im w duszy gra. I tak oto na przykład w dniu swoich urodzin stałemu klientowi wyśle nie tylko laurkę z życzeniami, ale też specjalny rabat. Takim chyba najczęściej spotykanym zastosowaniem marketing automation jest „porzucenie koszyka”. W sklepach internetowych zdarza się klientom niestety regularnie, bo akurat coś ich rozproszyło, szef wszedł do pokoju lub – o zgrozo – nastał nagły przypływ zdrowego rozsądku. Na szczęście odpowiednie mechanizmy będą za nas pamiętała, aby o porzuconym koszyku przypomnieć klientowi za pośrednictwem e-maila. Nawet nie wiecie ile garsonek, torebek, szpilek, bolerek i innych kreacji z polskich ulic trafiło do ich nabywczyń ostatecznie za sprawą takiego właśnie przypomnienia.

Platforma umożliwia nam też tworzenie czegoś na kształt profili psychologicznych naszych potencjalnych i obecnych klientów, klasyfikowanie ich pod względem aktywności czy nawet tagowanie. Pozwoli to rozpoznać i rozróżnić panią, która na przykład ubiera się u nas regularnie od faceta, który też regularnie… ale tylko raz do roku, przed świętami kupuje w sklepie 27 par skarpet. Dobrze byłoby mu zasugerować mailem, że w tym roku za 30 par ten fantastyczny sweter może kupić już za pół ceny, czyż nie?

Jak jeszcze może nam pomóc Marketing Automation?

Przykładów zastosowania marketing automation jest więcej, skrypty dostarczane przez GetResponse zadbają też o to żeby powitać nowego członka newslettera, orientując się że klient pochodzi na przykład z Wrocławia i w konsekwencji zaproponują mu wizytę w najbliższym, aktualnie otwartym sklepie („za 4 godziny zamykamy!”). Jeśli dostajecie czasem e-maila, że już od miesiąca nie odwiedzaliście swojego ulubionego sklepu internetowego albo że wszystko wskazuje, że niedawno odwiedzaliście hotel wybrany za pośrednictwem Trivago i firma zachęca was do oceny zadowolenia to to wszystko też są skrypty odpowiedzialne za automatyzację marketingu. Oczywiście tego typu działania wymagają też wdrożenia odpowiedniej polityki ochrony danych osobowych czy uzyskania zgody na otrzymywanie informacji handlowej, ale z tymi wszystkimi aspektami pomogą wam już prawnicy Bezprawnika.

Marketing automation to oczywiście propozycja adresowana do twórców stron internetowych, którzy chcieliby żeby ich na przykład sklep internetowy sprzedawał za nich w podobny do wyżej opisanego sposób, kiedy oni wylegują się na Bahamach lub, co bardziej – wbrew popularnemu wizerunkowi – prawdopodobne, gdy w pocie czoła biegają od 8 rano do 21 z paczkami i naprawdę nie mają już w co rąk włożyć.

Przytoczone powyżej przykłady zastosowania to tak naprawdę kropelka w morzu możliwości systemu GetResponse, a w dużej mierze ograniczane są one jedynie naszą ludzką fantazją. Aby zaprogramować tego typu sprytne newslettery czy wyskakujące na stronie okienka nie trzeba na szczęście posiadać specjalistycznej wiedzy programistycznej, choć… przyda się odrobina wyobraźni przestrzennej. Możliwe scenariusze „programujemy” bowiem za pomocą systemu grafów, które na przykład uzależniają wyświetlanie alternatywnych komunikatów w zależności od tego czy klient jest na Windowsie, czy na mobilnym Androidzie.

Wydaje mi się, że marketing automation to nie tyle przyszłość, co po prostu… teraźniejszość. Wedle wyliczeń Direct Marketing Association (DMA) każda złotówka wydana na e-mail marketing przekłada się bezpośrednio na 38 złotych zysku. Dopiero w trakcie prac nad tym artykułem zdałem sobie sprawę jak wszechobecny jest on we współczesnym internecie i wiele wskazuje na to, że nie korzystając z niego do tej pory, już i tak była ze mnie niezła gapa. Tyle przegapionych zleceń… Śmitu, to oczywiście Twoja wina!

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement