Za Wojewódzkiego i Brodkę Polacy są Polsatowi wdzięczni. Po 11 latach stacja znów szuka nowego Idola

Artykuł/Media 19.10.2016
Za Wojewódzkiego i Brodkę Polacy są Polsatowi wdzięczni. Po 11 latach stacja znów szuka nowego Idola

Zwyciężczynią trzeciej edycji Idola została Monika Brodka. Co ciekawe, była to jedyna edycja bez Kuby Wojewódzkiego, którego należy uznać za laureata oraz głównego beneficjenta pierwszej, drugiej i czwartej edycji.

Prawdopodobnie na widok słów „za Wojewódzkiego Polacy są Polsatowi wdzięczni” wpadliście oburzeni i pełni furii do tego tekstu, szczerze powątpiewam czy niektórzy z najbardziej wojowniczych dotarli nawet do tego momentu artykułu. Ale tak właśnie jest, przez lata król polskich wieczorów, obecny na antenie od blisko półtorej dekady, przeżył Michałów Wiśniewskich, Dody, Mandaryny, Rubików, Feele, Audioofelsy, a i Margarety i Abstrachujów też pewnie zdąży jeszcze przeżyć (Niekrytego Krytyka przeżył).

Niegdyś oglądalność liczona w milionach, obecnie nieco już słabnąca, ale przestrzegam przed chowaniem Wojewódzkiego do grobu, jeśli nie znamy statystyk Player.pl. Zakładam więc, że skoro facet utrzymał się tak długo i jednak przez długi czas oglądało go bardzo dużo ludzi (z miłości i z nienawiści) to jednak są i tacy Polacy, którzy za wypromowanie gwiazdy KW są Polsatowi wdzięczni.

Ja dziennikarza chyba jeszcze lubię, choć moją sympatię podkopał dość mocno wywiad jakiego udzielił niedawno Playboy.pl. Przez lata łudziłem się, że mimo wszystko jest trochę ponad tym bagienkiem polskiego showbiznesu, patrząc na nie ironicznie z lekkiego dystansu. Niedawny wywiad sprawiał natomiast wrażenie, że Wojewódzki jednak trochę wpisuje się w nurt tego bagna. Jest niekwestionowanym królem, ale jednak królem bagna. Bardzo chciałbym wierzyć, że był to tylko wypadek przy pracy.

Dość o Wojewódzkim. Idol.

Program Idol wrzucił kilka ciekawych nazwisk na polską scenę muzyczną. Ewelina Flinta, Ala Janosz (choć potrzebowała jeszcze 10 lat), Ania Dąbrowska, Szymon Wydra, Tomek Makowiecki – wszyscy oni zrobili karierę muzyczną w Polsce. Jednakże w mojej ocenie jedyną gwiazdą światowego formatu (tak jak X-Factor miał Dawida Podsiadło) była Monika Brodka. Jej dorosłe płyty są pod każdym względem wyśmienite.

Idol nie tylko dał nam Monikę Brodkę, ale też był programem innowacyjnym. Powiedzieć, że to pierwsze talent show, byłoby przejawem rażącego braku szacunku dla Szansy na Sukces. Ale na pewno, był to pierwszy program tego typu realizowany w amerykańskim stylu, gdzie treści było… trochę, za to cała masa zabiegów potęgujących emocje. Polacy byli już oswojeni z formatem reality show po pierwszych Big Brotherach czy nawet Dwóch światach Polsatu, ale po raz pierwszy mogliśmy zobaczyć ludzi, którzy dodatkowo coś… potrafią.

Oczywiście nikt nie oglądał Idola dla ludzi, którzy coś potrafią. Esencją programu byli kosmici ze swoimi turystycznymi piosenkami i błyskotliwymi, momentami bezlitosnymi (a jednak nie da się oddzielić Idola od niego…) komentarzami Kuby Wojewódzkiego. Ale, jak to w telewizji, muzykę też gdzieś tam udało się zmieścić.

Jak pokazał czas, Idol naprawdę był programem, w którym liczył się udział, a nie zwycięstwo

Pytanie natomiast brzmi czy Idolowi wystarczy sam udział w peletonie programów muzycznych, bo na zwycięstwo raczej nie ma wielkich szans. Sam wielki TVN wycofał się już z X-Factorów uznając je za niedostatecznie dochodowe. A przecież programów muzycznych typu talent-show jest bez liku, sam nie jestem w stanie zliczyć ile nowych marek tylko przez ostatnie lata w różnej formule produkowały TVP2 i Polsat właśnie.

Polsat prawdopodobnie liczy na jakiś sentyment dawnej widowni Idola. Ale ta widownia to moi rówieśnicy to osoby będące w moim wieku i kilka lat starsze. I my takich programów nie oglądamy, bo ani nas one przesadnie już nie interesują, ani zwyczajnie nie mamy czasu na przesadne angażowanie się w tego typu rozrywkę. Udało im się wskrzesić Taniec z gwiazdami, ale tam grupa docelowa to nie nastolatkowie, a – ujmijmy to najgrzeczniej jak się da – panie domu, którym aż tak szybko nie zmienia się sytuacja życiowa oraz preferencje. Także ja mam obawy czy Polsat ze swoim Idolem może nieco nie przestrzelić i czy takie Must be the music nie jest wcale mocniejszą marką. Dobry marketing napompuje nowego Idola, ale czy na długo?

No i zostaje jeszcze kolejna kwestia – jury. To nie jest tak, że do zrobienia muzycznego talent show potrzebny jest Kuba Wojewódzki, bo ten program, który leci na dwójce – z tego co widziałem – ma i bardzo dobrych uczestników, i kompetentne jury.

Ale widzowie warsztatowo nie znają się na muzyce, nie interesuje ich aż tak bardzo czy Kasia ze Zgierza ma najlepsze vibrato w prime timie europejskich telewizji na całym świecie. Oni chcą emocji, chcą żeby Kasia najlepiej w dzieciństwie chodziła boso do szkoły i żeby ktoś w jury wyraził ich uczucia, a najlepszym ambasadorem naszych emocji w typu programach był od lat właśnie Wojewódzki.

O ile nagle nie wygaśnie kontrakt dziennikarza z TVN-em, czego nie można zupełnie wykluczyć, że starej gwardii potencjalnie dostępnymi jurorami jest Elżbieta Zapendowska i Jacek Cygan, ponieważ Marcin Prokop ma podobny problem, co jego kolega ze stacji; Robert Leszczyński zmarł, a Maciej Maleńczuk twierdził, że „program Idol go obrzygał”.

W poszukiwaniu kompetentnego jurora warto byłoby podebrać Adama Sztabę z MBTM, ale poza tym zastanawiam się czy Polsat jest w ogóle w stanie zmontować Idolowi medialne jury, które przed laty było – jak już ustaliliśmy – największą siłą programu.

Dołącz do dyskusji

Advertisement