Ten obóz piłkarski to dzieło szaleńca! Headmaster – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Gry 18.10.2016
Ten obóz piłkarski to dzieło szaleńca! Headmaster – recenzja Spider’s Web

Zapłaciłem 84 złote za kurs piłkarski, po którym miałem być jak drugi Cristiano Ronaldo. Nie spodziewałem się jednak, że w ramach programu Headmaster zostanę zamknięty w zimnej celi, a boisko zostanie otoczone murami i drutem kolczastym.

Headmaster to jedna z najprostszych, a zarazem najciekawszych i najbardziej wciągających produkcji w portfolio PlayStation VR. Banalna rozgrywka jest tutaj połączona z bardzo ciekawą otoczką, która budzi skojarzenia ze świetnym Portalem.

headmaster-17

Dzięki grze Headmaster będziesz mistrzem strzałów z główki. O ile wytrzymasz szkolenie.

Headmaster to nie żaden wakacyjny obóz. To nie zgrupowanie Orłów w Arłamowie, z imprezami i wymiocinami na dywanie. Wręcz przeciwnie. Na dzień dobry zostajesz zamknięty w zimnej celi. Jest w niej łazienka, jest więzienna prycz, a do tego kamera działająca 24 godziny na dobę, ale nic ponadto.

Kiedy opuszczasz celę, robisz to tylko i wyłącznie w celu treningu. Te zawsze odbywają się w nocy, przez co nawet nie jesteś w stanie określić, gdzie się znajdujesz. Wielkie reflektory świecą prosto na ciebie, podczas gdy maszyna miota kolejnymi piłkami. Masz nimi trafiać do bramki albo specjalnie oznaczonych punktów. Nie wrócisz spać, nim nie dokończysz treningu.

headmaster-18

W przerwie między jedną główką a drugą masz szansę rozejrzeć się dookoła. Wszędzie są wysokie mury, wieże strażnicze oraz kolczaste ogrodzenie. Nie natrafiłeś na ani jedną żywą duszę, chociaż konserwator od czasu do czasu przesyła ci liściki między dokumentami o postępach. Nic wielkiego? Nie w Headmaster. Tutaj nawet kontakty z personelem są zabronione.

Headmaster jest jak kultowy Portal, pokazujący oblicze anonimowej, totalitarnej, opresyjnej machiny.

Gracz przez cały czas ma wrażenie udziału w jakimś przerażającym eksperymencie, który nie ma końca. Zadanie po zadaniu, jesteśmy zmuszani do coraz bardziej wymyślnych treningów, zbierając gwiazdki zależne od liczby zedobytych punktów.

Za najlepsze wyniki jesteśmy nagradzani „motywatorami”, które następnie umieszczamy w celi. O ile motywatorami można nazwać gaśnicę przeciwpożarową, zestaw zupek chińskich, latarkę czy ozdobę na półkę. Irracjonalizm systemu szkolenia bije w nas na każdym kroku. Aż po kilkunastu treningach zaczynają pojawiać się pierwsze awarie. Ale o tym już nie napiszę, aby nie psuć wam przyjemności z gry.

headmaster-10

Headmaster nie jest prostą grą zręcznościową. Tytuł zasługuje na określenie „symulatora główkowania”.

To nie jest mało precyzyjna produkcja na Kinecta, w której odległości mierzone są po macoszemu, a kontrola nad awatarem jest mniej lub bardziej umowna. Headmaster w kapitalny sposób czyta położenie naszej głowy, z przerażającą dokładnością analizując wyniki i przetwarzając je w świecie gry.

Tutaj nie ma prostego podziału na lewo, prawo, górę i dół. Liczy się każdy kąt nachylenia. Liczy się każda część naszej głowy. Inaczej poleci piłka odbita czołem, inaczej twarzą (ściągnie ją od razu do dołu), a inaczej samym czubkiem głowy. Gra bierze pod uwagę siłę, z jaką się wyginamy na moment przed uderzeniem piłki, a także szybkość, z jaką wysuwamy czoło do przodu. Po prostu bajka!

headmaster-20

Jestem pod wielkim wrażeniem. Headmaster jest niezwykle czuły i precyzyjny. Bardzo bym chciał zwalić winę za niepowodzenia na mechanizmy gry, ale tym razem po prostu nie mogę. Porażka zawsze była wypadkową moich działań. Zbyt obniżonej głowy. Zbyt mocnego odchylenia. Zbyt szybkiego przechylenia głowy w lewo albo zbyt dalekiego skrętu głowy w prawo. Liczy się każdy milimetr. Liczy się każde drgnięcie głowy, szyi oraz pleców.

Headmaster to tytuł kluczowy dla PS VR. Produkcja pokazuje, że nawet gogle wirtualnej rzeczywistości oparte na sensorach świetlnych, a nie sensorach ruchowych, mogą być niezwykle precyzyjne. Szczerze mówiąc, nie miałem pojęcia, że PlayStation VR jest aż tak czułe. Pozytywne zaskoczenie.

„Symulator główki” to przy tym świetna gra podczas domówki nerdów, między meczami w PES-a.

W Headmasterze może rywalizować do 6 graczy, walcząc o jak najlepszy wynik na jednym z kilkudziesięciu pól treningowych. To świetna odskocznia od turniejów w FIFĘ, a przy okazji dobra okazja, aby wykorzystać PS VR do grupowej zabawy.

Oczywiście musicie zdawać sobie sprawę, że przez cały czas rozmawiamy o „minisie” za 1/3 ceny normalnej gry na konsolę. Jeżeli jednak szukacie kilku tańszych gier w cenie jednej rozbudowanej, koniecznie sprawdźcie Headmastera.

Co mi się spodobało

  • Niesamowicie precyzyjne, dokładne „główkowanie”
  • Ironiczny humor, którym przesiąknięta jest gra
  • Opresyjny program szkoleniowy
  • Sekrety i bonusy dla uważnych
  • Ostra jak brzytwa grafika

Co mi się nie spodobało

  • Do pełni szczęścia odciąłbym jeszcze z dyszkę albo dwie od ceny (84 złote)
  • Czepiam się na siłę, ale miło byłoby móc konstruować własne wyzwania z własnymi celami i punktacją
  • Czepiam się na siłę, ale pozostali gracze przed TV mogliby sterować tekturowym bramkarzem za pomocą padów.

To jedno z moich najbardziej pozytywnych zaskoczeń w katalogu startowym dla PlayStation VR.

Zobacz: PlayStation VR – czy warto kupić

Czytaj również:

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement