Zupełnie nie rozumiem dlaczego jeszcze nie mamy Cortana Speaker

Felieton/Technologie 14.10.2016
Zupełnie nie rozumiem dlaczego jeszcze nie mamy Cortana Speaker

Pod koniec bieżącego miesiąca odbędzie się konferencja Microsoftu. Trudno powiedzieć, co pokażą. Ale mam nadzieję, że będą papugować konkurencję. Bo ta doskonale wie, co robi.

Co pokaże Microsoft na swojej październikowej konferencji? Obawiam się, że media nieco sztucznie nakręcają podnietę. Wyliczają dziesiątki sprzętów, które mogłyby się pojawić. Telefony, laptopy, rewolucje. Tymczasem Microsoft nic takiego nie powiedział. Zapowiedział tylko, że pokaże „co dalej czeka Windows 10”. To nawet nie sugeruje platformy sprzętowej.

Dobrze poinformowani dziennikarze specjalizujący się w obserwowaniu Microsoftu mają jednak przecieki od swoich źródeł wewnątrz firmy. Wiedzą więc, że z całą pewnością nowego Banda i Surface Mobile nie będzie. Wysoce wątpliwym jest też zaprezentowanie Surface Pro 5 i Surface Booka 2, bo Microsoft sparzył się na byciu pierwszym na rynku z procesorami Skylake i woli, by tym razem Kaby Lake gruntownie przetestować. Mówi się, że może być pokazany sprzęt partnerów OEM oraz, być może, komputer Surface AiO oraz microsoftowe odpowiedniki Chromecasta.

Surface AiO

Ja bym proponował jednak coś innego. Coś, z czego ja co prawda nie będę miał jak korzystać jako mieszkaniec Polski. I coś, co w żadnym wypadku nie jest innowacyjne, bo konkurencja już to ma. Urządzenie, w moim postrzeganiu, kluczowe.

Następna wielka rzecz

Jak słusznie zauważał już niejednokrotnie Paul Thurrott przy okazji kilku swoich tekstów, naiwnym jest myślenie, że telefon to platforma ostateczna. Dziś śmiejemy się z dawnych czasów, kiedy to by sprawdzić maile i poczytać krótkie newsy w Sieci trzeba było usiąść do biurka, przy monitorze. Tak samo będziemy się śmiać z tego, że co chwila wyjmujemy z kieszeni jakieś urządzenie. Telefon zastąpi wszechobecna sztuczna inteligencja.

Microsoft doskonale rozumie, że rynek telefonów komórkowych jest dla niego w zasadzie nie do odzyskania. Co prawda umiejętnie z tego wybrnął, zarabiając na nim poprzez swoje aplikacje mobilne i usługi dla Androida i iOS-a. Windows na telefonach jednak już najpewniej po wsze czasy pozostanie niczym więcej niż kuriozum. Dlatego pilnie pracuje nad tym, by nie przegapić kolejnych rewolucji. Chmury, IoT i sztucznej inteligencji. Problem w tym, że nie jest sam.

cortana

Zakupiona i rozbudowana przez Apple’a Siri okazała się bardzo inspirująca dla rynku. Pokazała, że sztuczna inteligencja w codziennym życiu to niekoniecznie cyborgi i szalone superkomputery z opowieści science-fiction. Apple niestety nie od razu zorientował się, że chwycił właściwą srokę za ogon i dziś w kategorii SI nie jest zbyt istotnym graczem. Są nimi Google i Microsoft. I, niespodziewanie, Amazon.

Echo przyszłości

Siri, Cortana i Google Now są z nami już od dawna. Rzadko jednak, jak pokazują przeróżne badania oraz, jak sądzę, wasze prywatne doświadczenia, obsługujemy je tak, jak ich twórcy sobie wymarzyli. A więc poprzez naturalną konwersację. Wszystkie trzy są bardzo fajnymi narzędziami, bo dzięki algorytmom SI „rozumieją” jakich informacji i działań potrzebujemy. Są świetne. Jesteśmy jednak przyzwyczajeni od wielu, wielu lat, że telefon obsługuje się poprzez ekran dotykowy, a komputer poprzez klawiaturę.

Tymczasem Amazon Echo z wbudowaną SI o nazwie Alexa nie ma klawiatury ani ekranu dotykowego. Jest inteligentnym, kuchennym głośnikiem. Bez konwersacji z nim nie jesteśmy w stanie go użyć. Jego użytkownicy więc rozmawiają z Alexą. I większość zgodnie twierdzi, że to działa. Echo, a także zapowiedziany przez Google’a głośnik Home będący w zasadzie kopią głośnika Amazonu z podmienioną SI na Assistanta, to urządzenia nowej generacji. Zamiast pojedynczych, izolowanych urządzeń, będziemy żyć w towarzystwie wszechobecnego superkomputera, który każdego z nas doskonale zna i który będzie zawsze pod ręką dzięki niezliczonym gadżetom IoT.

amazon echo alexa

Po co wyciągać telefon z kieszeni w domu? „Alexa, puść moje ulubione ballady Guns & Roses”. „ Hej Google, jakie mam zadania na dziś?” „Będzie padać?” Zapytaj gdziekolwiek. Jakieś urządzenie to wychwyci i ci odpowie. Lub wykona zlecone mu zadanie. Jesteś w podróży? Terminal typu „thin client” wbudowany w oparcia foteli przed tobą, twój odcisk palca czy skan siatkówki i już masz swoją spersonalizowaną SI pod ręką, wraz z twoimi danymi i dokumentami, gotowa, by ci pomóc przy pracy.

SI musi się jednak uczyć

Google i Microsoft (a także Amazon) nie mają żadnej wątpliwości, że to będzie przyszłość. A te firmy, warto pamiętać, są odpowiedzialne za kreowanie owej przyszłości. Problem w tym, że SI nie będzie skuteczna, jeżeli nie zechcemy jej używać. Bez personalizacji (lub, w języku niektórych, permanentnej inwigilacji) wywołanej częstą interakcją będzie mało użyteczna. Systemy operacyjne i aplikacje lokalne mogą stracić na znaczeniu tylko pod warunkiem skuteczności ich następców.

google-home

Google i Amazon rozumieją tę oczywistość i już teraz rozpychają się gdzie popadnie ze swoimi Assistantami i Alexami. Microsoft na razie odpuszcza sobie nieco rynek konsumencki, koncentrując się na firmach i korporacjach, a także biznesie B2B, w którym jego usługi są tylko pośrednikiem między jego partnerem a użytkownikiem. Skopiowanie przez firmę Amazon Echo i Google Home powinno być według mnie oczywistym działaniem. I spodziewałbym się kopii powyższych z Cortaną na pokładzie. Im dłużej zwlekają, tym więcej tracą.

I jeszcze tak na marginesie, myśl która wpadła mi już do głowy podczas pisania tej notki. Microsoft ma jedną z najpotężniejszych chmur i najbardziej rozwiniętych SI na świecie. Nie wzbudza jednak zainteresowania konsumentów. Apple z kolei cieszy się ich niesamowitą sympatią, ale jeśli chodzi o chmury czy SI jest daleko w tyle za konkurencją. Obie firmy prowadzą coś w rodzaju „przyjacielskiej rywalizacji”, a Apple już teraz wykorzystuje Azure i Binga. Jestem przekonany, że gdyby Apple przełknął dumę i przyszedł do Microsoftu, to zostałby przywitany z otwartymi ramionami. Bliska współpraca obu firm byłaby nową siłą, która mogłaby zmienić układ sił na rynku i powstrzymać Google’a przed dominacją totalną.

Cóż, pomarzyć można.

Dołącz do dyskusji

Advertisement