Nadeszła pora, żeby zacząć śmiać się z Apple’a

Felieton/Technologie 08.09.2016
Nadeszła pora, żeby zacząć śmiać się z Apple’a

W ostatnich dwóch latach co keynote Apple’a myślę sobie, że to najnudniejszy keynote Apple’a dotychczas, tak samo jak Apple mówi, że każdy iPhone to najlepszy iPhone dotychczas. Co wydarzenie przekonuję się jednak, że można nudniej i że Tim Cook jest chyba nieco zbyt sympatyczny, by kontynuować legendę Jobsa.

Tim Cook w aucie z Jamesem Corbenem i Pharellem Williamsem w skicie Carpool Karaoke to dla mnie trochę za dużo. Wszyscy zawsze śmieją się z kolejnych prezentacji Samsunga czy innych producentów, z wymuszonymi żartami i odniesieniami do popkultury, z przesadną aranżacją, która niemal nikogo nie interesuje. Otóż pora zacząć śmiać się z Apple’a.

Tim Cook jest taki, jak reszta, no może oprócz tego, że prowadzi jedną z największych firm świata. Denerwuje się na scenie, czasem drży mu głos, chce, żeby go lubiano (stąd pewnie po części Carpool Karaoke) i wypowiada swoje kwestie bez tego przekonania i zaangażowania, które miał w sobie Jobs.

Moment, gdy Cook mówi, żeby wszyscy, którzy ekscytują się nowymi produktami wstali i na sali pojawia się atmosfera niezręczności jest zbyt bolesny. To momenty, sytuacje, do których przyzwyczaiła nas konkurencja.

Apple zawsze miał osobny, wyższy standard.

Nie zrozumcie mnie źle, nie cierpiałam Steve’a Jobsa, jednak nie mogłam odmówić mu charyzmy i zdolności przekonywania ludzi, że potrzebują kolejnych produktów. Jobs był wielbiony albo nienawidzony, Cook nie wywołuje takich emocji. Raczej nie da się go nienawidzić, ale nie da się też stawiać na piedestale jako geniusza. Trochę dlatego, że przejął, a nie stworzył Apple. Trochę dlatego, że nie ma charyzmy.

Po latach widzę, że rynkowi potrzeba odważnego CEO, który na każdym kroku szturcha konkurencję kijkiem i sprawia, że miliony ludzi wierzą w to, co mówi.

Wczorajsze keynote, na którym nie dość, że nie pokazano nic faktycznie dużego (o powodach i skutkach pisałam tutaj), nie wywołano emocji. Emocje to to, co sprawiło, że Apple jest dziś taką potęgą. Tim Cook jest i stara się za bardzo, produkty są i trudno je nawet krytykować, wszystko jest takie… nijakie.

A godzina wypełniona przeglądem poprzednich produktów, funkcji, planami pomocy w edukacji i wszystkim, tylko nie tym, na co czekają widzowie, nie budowała nawet napięcia, wręcz odwrotnie.

Wystarczyłoby podmienić produkty i mogłaby to być prezentacja każdego innego producenta.

Zobacz: iPhone 7 po kilku dniach

Czytaj i oglądaj więcej iPhonie 7:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement