iPhone 7 Plus? Brałbym, ale… podziękuję

Felieton 08.09.2016
iPhone 7 Plus? Brałbym, ale… podziękuję

Już dawno konferencja Apple nie wywołała we mnie tak ambiwalentnych uczuć. Po jej obejrzeniu wyłączyłem komputer i stwierdziłem, że na gorąco nie napiszę niczego.

Obejrzałem całą konferencję w San Francisco. Od mało zabawnego początku z Cookiem i Cordenem w samochodzie po występ Sii. Nie mam zamiaru jednak krytykować Apple za formę prezentacji produktów. To one same wywoływały na przemian poczucie zażenowania i zachwytu.

Zaczęło się nieźle. I nie mówię tu o wspólnym karaoke, ale zapowiedzi gry Super Mario Run na iOS i Pokemon GO na Watchu. Jasne, można śmiać się, że ta ostatnia traci właśnie popularność i zanim trafi na zegarki Apple, może być za późno. „Mario” jednak dowodzi czego innego. Że Apple potrafi zrozumieć potrzeby rynku. Czasowa wyłączność gry w AppStore nie jest może kamieniem milowym, ale fakt, że ta zadebiutuje właśnie platformie Apple jest bardzo nośny. Marketingowo, rzecz jasna.

Chwilę później pojawił się zgrzyt większy niż popisy wokalne Cooka. Watch Series 2 to żart. Empiryczny dowód na to, że Apple nie ma pojęcia, po co mu w ofercie zegarki i do czego mają służyć. Gdy zobaczyłem prezentację wypluwającego wodę głośnika urządzenia parsknąłem śmiechem. Technicznie rzecz ujmując to zapewne sensowne i ciekawe rozwiązanie, ale robienie z niego „killera” przerodziło się w groteskę. Podobny odruch miałem patrząc na konfetti w iMessage na Watchu.

Mimo wszystko najbardziej zaskoczył mnie jednak iPhone.

Pamiętam oczywiście to, co pisałem kilkanaście godzin wcześniej i zdania nie zmieniam. Wszystko się zgadza: Apple pokazał świetny, choć nierewolucyjny produkt. Zmieniło się tylko jedno. Mówię to z ręką na sercu: brałbym iPhone’a 7 Plus w kolorze onyksowym (tak, wiem, będzie się rysował), czy jak kto woli Jet Black. Problem w tym, że w tej konfiguracji sprzęt kosztować będzie 4 479 zł.

Co mnie ujęło w iPhonie 7 Plus? Oczywiście jego podwójny aparat. Jasne, miał go Huawei P9 (zresztą firma nie zapomniała przypomnieć o tym na Twitterze), ale też można przypomnieć choćby modele LG Swift 3D P920 z bodaj 2011 r. i HTC One M8. Mnie przekonuje przede wszystkim sposób wdrożenia zoomu optycznego. Ok, tylko dwukrotnego, ale jednak OPTYCZNEGO. Jeżeli już o zoomie wspominamy, pamiętam oczywiście Samsunga Galaxy K Zoom, ale to był zupełnie inny koncept. Trochę hybryda aparatu kompaktowego i smartfonu. Jeżeli Apple rzeczywiście zrobił zdjęcia pokazane na konferencji iPhone’em, a nie jak swego czasu Sony i Nokia, lustrzankami, to jestem pod ogromnym wrażeniem. Sample wykonane przez testerów pojawią się za kilka tygodni. Będziemy wiedzieli ile „amazingu” dodał do prezentacji producent.

Inne rzeczy, choć po części wtórne wobec konkurencji sprawiają, że truizm „najlepszy iPhone w historii” znajduje po raz kolejny potwierdzenie w specyfikacji. Wodo- i kurzoodporność, głośniki stereo, poprawiony Home, lepsza wydajność – wszystko to może tylko cieszyć.

Jestem pewny, że iPhone 7 będzie sprzedawać się dobrze, bo to kapitalny produkt. Z perspektywy Polaka, zarabiającego w złotówkach mogę wyłącznie narzekać na cenę. 4 479 zł za model, który chciałbym wybrać to dużo. 3 949 zł po machnięciu ręką na kolor, również. To bardzo dużo, nieadekwatnie dużo, absurdalnie dużo. W ciągu minuty jestem w stanie wymienić kilkanaście lepszych pomysłów na wydanie 4 – 4,5 tysiąca złotych. Zwłaszcza, ze smartfon, to produkt, którego żywotność wynosi 2, góra 3 lata. Znam oczywiście ludzi, którzy wytrzymują dłużej, sam do nich nie należę. Pomijam, że po pierwszym zachwycie przychodzi przyzwyczajenie. Wtedy ciężko uzasadnić przed sobą zakup tak drogiego produktu, gdy na dobrą sprawę dwukrotnie tańszy spełni większość oczekiwań.

Dlaczego Apple zapewnił mi tyle ambiwalentnych uczuć? Bo od jakiegoś czasu przestałem rozumieć niektóre poczynania firmy. Środowa konferencja była tego kwintesencją. Z jednej strony paradne próby bycia śmiesznym w wykonaniu Cooka, z drugiej Mario na iPhone’ach. To znowu nic nie wnoszący Watch i iPhone 7 Plus ze świetnym aparatem. Ta sinusoida mnie trochę zmęczyła.

PS Drogi czytelniku, zanim napiszesz w komentarzu: „nie stać cię, to nie krytykuj” pomyśl, na jak wiele sposobów można wydać 4 – 4,5 tys. złotych 🙂

Zobacz: iPhone 7 po kilku dniach

Czytaj i oglądaj więcej iPhonie 7:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement