Końcówka tego roku w świecie smartfonów jest wybitnie… nijaka

Felieton 12.09.2016
Końcówka tego roku w świecie smartfonów jest wybitnie… nijaka

Ostatnie dwa tygodnie spędziłem odpoczywając od świata technologii, przez co na targi IFA, premierę nowego iPhone’a oraz dramę z Galaxy Note 7 patrzyłem nieco z boku. I dochodzę do smutnego wniosku, że po fantastycznym starcie w 2016 rok, producenci zdecydowanie wytracili impet.

Źle się dzieje, skoro bardziej od nowego, flagowego LG V20 interesuje mnie lodówka tej samej firmy wyposażona w Windows 10. Źle się dzieje, skoro rodzima Amica przysyła mi więcej ciekawych prasówek na maila, niż producenci urządzeń mobilnych. A może po prostu w tym roku każdemu było tak śpieszno wypuścić na rynek wszystkie nowości, że na końcówkę roku nie pozostało już zupełnie nic?

Patrzę na mobilne premiery ostatnich tygodni i wzruszam ramionami. Honor 8? Meh. Ot, tani Huawei P9. LG V20? Kapitalny zamysł, kapitalne elementy oprogramowania, przyćmione designem tak nudnym, że zasypiam od samego patrzenia i nakładką producenta tak ociężałą, że Android Nougat na jego pokładzie to sztuka dla sztuki. Moto Z Play? Wszystko fajnie, wróciło gniazdo słuchawkowe, mamy większy akumulator, mamy nowy moduł Hasselblada… ale to już było, w ubiegłym kwartale.

Nowy iPhone? Przykro mi to mówić, ale kolejny raz przyćmił wszystko, co pokazano po stronie Androida, choć sam jakoś szczególnie innowacyjny nie jest. Tyle tylko, że Apple najlepiej spośród wszystkich gra w marketing, więc i tak przekona cały świat, że iPhone 7 to najlepszy wynalazek od czasów krojonego chleba.

Cała nadzieja w Google?

Zawsze było tak, że pierwszy wysyp ciekawych flagowców miał miejsce w pierwszym kwartale roku, potem przychodził „ogórkowy” kwartał nr 2, a dopiero przełom Q3 i Q4 przynosił kolejne nowości, posuwające rynek do przodu.

W tym roku wszystkie premiery zmieściły się w pierwszych dwóch i kawałku trzeciego kwartału. A co nam zostało na czwarty kwartał?

Może Google, który ma porzucić markę Nexus, zamiast tego wypuszczając na rynek smartfony spod własnej marki Pixel. Po niezbyt udanych 5X i 6P oczekiwania względem giganta są ogromne, ale osobiście jakoś nie sądzę, żeby Google nas czymś zaskoczył.

A to znaczy, że w tym roku po stronie smartfonowych premier nie zaskoczy nas już nic. I tutaj rodzi się pytanie, czy to tylko chwilowa stagnacja, cisza przed burzą, przygotowania do eksplozji (byle nie takich, jak Galaxy Note 7, yh, yh) premier na MWC 2017?

Czy może producenci wytracili impet i naprawdę dobrnęli do ściany, przez którą może ich przebić tylko jakiś wielki przełom technologiczny, na który się w najbliższych miesiącach nie zanosi?

W 2016 roku obserwowaliśmy ogromne przesunięcie granicy tego, co można upakować do smartfona w stosunkowo niewielkim budżecie (vide: OnePlus 3 czy wspomniany Honor 8), co jest bardzo dobrą informacją dla klientów, bo ten trend z pewnością będzie się pogłębiał. Tyle tylko, że to nie jest innowacja, a ekonomia. Chyba że spojrzymy w drugą stronę i za „innowację” uznamy skok ceny flagowców. Tutaj też udało się przesunąć granicę… na skraj absurdu.

A mówiąc serio – po stronie innowacji w smartfonach ten rok wygląda naprawdę blado. I skoro na jego końcówkę nie została już ani jedna premiera, która realnie może przynieść jakieś zmiany, to coś czuję, że przyszły rok także nie przyniesie wielkich zmian po stronie sprzętowej.

To powiedziawszy, wcale nie uważam, że to coś złego (no, może oprócz tych cen flagowców). Mam tylko nadzieję, że producenci urządzeń mobilnych, zamiast próbować rozbijać ścianę głową, przeniosą uwagę ze strony hardware’u na software. Bo skoro fizyczny sprzęt jest już dopieszczony na tyle, że niewiele da się w nim zmienić (co pokazują ostatnie premiery), to może już najwyższy czas, by ten sam poziom dopieszczenia osiągnęło oprogramowanie.

Ostatecznie… co mi po najpotężniejszym flagowcu świata, skoro ten albo wybuchnie (przepraszam, nie mogłem się powstrzymać), albo po miesiącu/dwóch zacznie przycinać się tak samo, jak smartfon kosztujący 1/3 jego ceny?

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement