Właśnie odinstalowałem Pokemon GO. A będzie tylko gorzej…

Felieton/Gry 29.08.2016
Właśnie odinstalowałem Pokemon GO. A będzie tylko gorzej…

Poranne tąpnięcie na japońskiej giełdzie to nie przypadek – właśnie skasowałem ze swojego smartfona Pokemon GO. I wierzę, że nie jestem jedyną osobą, która w ostatnim czasie dokonała tego wymownego gestu. 

Pewnie nie jestem pierwszym trenerem Pokemon jaki pojawił się w Polsce, ale na pewno jednym z pierwszych. Aplikację zainstalowałem rankiem 6. dnia lipca. Tak bardzo rankiem, że nawet sam Grabiec uprawiał jeszcze swój codzienny cosplayowy rytuał zabawy w Snorlaxa.

Tylko pierwszego dnia zaraziłem Pokemonami przynajmniej z dwudziestu znajomych, a znajomi z widzenia prawnicy z Twittera, w południe oburzający się „co on sobie wymyślił, przecież to nie licuje z powagą zawodu”, jeszcze wieczorem tego dnia sami wrzucali swoje zdjęcia spod pokestopów. Pokemania ogarnęła wszystkich, aplikacja przegoniła Tindera, Twittera i tylko Nintendo studziło nastroje.

Tak, tak, pierwszym, który studził nastroje było właśnie Nintendo, obawiające się zbyt entuzjastycznych nastrojów inwestorskich, a następnie bardzo szkodliwych konsekwencji rozczarowania. Zresztą – chyba słusznie, ponieważ zajrzyjmy tak głęboko w swoje serduszka:

Wszyscy, od początku, wiedzieliśmy, że Pokemon GO są tak naprawdę nagie, prawda?

No wiedzieliśmy, nie mówcie, że nie. Trudno powiedzieć co najbardziej napędzało Pokemon GO, ale w zdecydowanej mierze chyba po prostu… zjawisko społeczne motywowane sentymentem. W końcu skoro nagle „dzieścioro” osób z naszego bezpośredniego otoczenia, czasem zupełnie niezwiązanych z graniem nawet w Angry Birds, łapie Pokemony, to trudno było temu odmówić pewnego uroku.

Było zresztą w związku z tym kilka zabawnych sytuacji,  zorganizowanych wypadów do parku czy nawet na Audioriver. To było fajne, bo dookoła nie było „gimbazy”, tylko blisko trzydziestolatkowie z pokolenia, które po szkole oglądało Polsat, zbierało tazosy z chipsów i grało na gameboyu lub spiraconych ROM-ach na komputerze w Pokemon Blue/Red/Yellow, a potem także Silver/Gold.

Ciekawe gdzie dziś byłyby Pokemon GO bez tych trzydziestolatków i ich nieco młodszego rodzeństwa, ponieważ – jak się okazało – szeroko pojęta gimbaza kompletnie nie miała pojęcia czym są Pokemony i czemu miałaby się nimi pasjonować.

Pokemony są tak bardzo lipiec 2016

Ale nam się znudziło. To już koniec. Niecałe dwa miesiące po premierze gry nie rozmawiamy o niej na Facebooku, nie umawiamy się w parku, a kiedy samotnie mknę ulicami miasta, władzę nad moim telefonem na powrót odzyskało Spotify. Odegraliśmy swoją historyczną rolę, wprowadziliśmy do gry nowe pokolenie. Dziękujemy, pozdrawiamy, większość z nas schodzi ze sceny.

O powodach trudno nawet rozwodzić się godzinami, wszyscy wiemy jak jest – formuła gameplayu się po prostu nie obroniła, by ten nasz sentyment utrzymać na dłużej. Ponadto myślę, że tu jednak sporą rolę odegrał pewien istotny element zaprzeczenia idei, która zbudowała popularność gier RPG. Wyobraźcie sobie, że po 20 godzinach z Geraltem przerabiacie go na olej przeciw upiorom, bo właśnie znaleźliście mocniejszego wiedźmina.

Być może, ale tylko być może, na chwilę entuzjazm przywróci jakiś okazjonalny Mewtwo widziany w okolicach Warszawy. Ale od razu uprzedzam. My, ludzie w okolicy trzydziestki, znamy tylko 151 Pokemonów. Nawet jeśli Niantic doda ich jeszcze 800, to na nas nie zrobi to najmniejszego wrażenia, a pewnie nawet jeszcze bardziej zniechęci.

Odpływ graczy od Pokemon GO jest już zauważalny w statystykach. Prawdopodobnie koniec końców i tak utrzymają jakieś satysfakcjonujące wyniki liczbowe zapaleńców, którzy zechcą się bawić w to przez lata (choć podejrzewam, że średnia wieku stopniowo wyląduje gdzieś w okolicy 13 lat). Byliśmy świadkami fenomenu społecznego, jednej z bardziej sympatycznych manii ostatnich lat, żadna gra dotąd aż tak bardzo nie wyszła poza ekrany komputera, wyjaśniło się też dlaczego masowo odświeża się Park Jurajski czy Dzień Niepodległości. Ale każda mania musi przeminąć. Ta moda przeminęła wyjątkowo szybko, Pokemon GO musi zejść z boskiego piedestału rewolucjonisty do i tak bardzo komfortowej pozycji w gronie innych gier mobilnych.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement