Afera wokół No Man’s Sky z grożeniem śmiercią włącznie, czyli gracze-trolle w akcji

Felieton/Gry 14.08.2016
Afera wokół No Man’s Sky z grożeniem śmiercią włącznie, czyli gracze-trolle w akcji

Gdybyś kiedyś chciał zrobić maszynkę do przyciągania trolli, spróbuj zrobić coś fajnego, takiego żeby troll tego naprawdę zapragnął. Wkrótce troll zacznie o tym marzyć, i jego fantazje będą naprawdę wspaniałe. Tak wspaniałe, że żadna rzeczywistość nie będzie w stanie jej dorosnąć. Jeśli będziesz umiejętnie je podsycał rzadkimi i skromnymi w treści informacjami, rozpalisz wyobraźnię trolla do czerwoności.

Z tego zderzenia rzeczywistości z marzeniami zrodzi się potwór. Paskudny, nie zważający już na realia i uczucia innych fanatyk. Troll będzie cię kochał i nienawidził równocześnie, gardząc równocześnie sobą, za to że ci początkowo zaufał.

Niedawno mieliśmy okazję z niesmakiem oglądać to dzięki zbliżającej się premierze długo oczekiwanej gry No Man’s Sky.

Nie będę tutaj się rozpisywał o co chodzi w tej opartej na eksploracji generowanych proceduralnie krajobrazów grze, bo nie ma to znaczenia. Dość powiedzieć, że każdy screenshot pokazywany przez developerów miał urok okładki pulpowej powieści sci-fi z lat 50-tych, a możliwość wcielenia się w bohatera Star Treka, i dotarcie tam, gdzie nie dotarł żaden człowiek, wyjątkowo przemawiała do wyobraźni.

Prowadzone przez Seana Murraya niewielkie studio indie nie dysponowało wielkim zespołem ani budżetem. Jedyne co mogli zrobić, to wziąć charyzmę i prezencję Seana i wykorzystać je do promowania gry na wszystkich możliwych konferencjach, konwentach i udzielania interesujących wywiadów wiodącym mediom. I to się sprawdziło – gra zdobyła ogromną rzeszę fanatycznych, oczekujących na spełnienie ich marzeń, zwolenników.

Już wtedy powiedziałem sobie: ups, będą kłopoty. To już nie była jego gra – to była gra jego psychofanów.

20160813235552_1

Zacząłem się bać o twórców gry, gdy dowiedziałem się, że po ogłoszeniu opóźnienia premiery gry, Sean Murray, a nawet piszący o tym dziennikarz, zaczęli otrzymywać poważnie brzmiące wiadomości grożące im śmiercią. Zaczęło się, trolle się rozpędziły, mają cel w życiu, i nic im nie stanie na drodze.

Prowadząc samodzielnie całość spraw public relation projektu, nie sposób uniknąć pomyłek i powiedzieć o czymś, co w późniejszym momencie rozwoju produktu okazało się nieopłacalne lub bezsensowne. Przydarzyło się to oczywiście i Hello Games. Małe studio dzieliło się informacjami rzadko, i dość skromnymi, ale pozostawiało to jeszcze większe pole do domysłów.

Gra jest grą dla jednego gracza – ale wszyscy gracze współdzielą ten sam wszechświat i wspólną bazę odkryć. Dla niektórych wydawało się to obietnicą kosmicznych potyczek – jednak koncepcja twórców była inna – mieliśmy czuć się samotnie w naszych wędrówkach po obcych planetach.

Gdy Murray poczuł się zmuszony powiedzieć to wprost: to nie jest typowa gra multiplayer, na forach, redditach, i dyskusjach na Steam pojawiło się tysiące postów: oszust, oszukali mnie, odwołuję mój preorder, jak również takich, wprost nawołujących do przemocy.

20160813232735_1

Nic więc dziwnego, że gdy w miesiącu poprzedzającym premierę, komuś udało się kupić za 1100 dol. kopię gry, i zaczął on wypuszczać filmy z rozgrywki (zresztą nie było się czego wstydzić), to Hello Games wraz z wydawcą na PS4 Sony, zaczęły puszczać nerwy i nakazywali zdejmowanie nawet filmów z komentarzami na ten temat. Sytuacja, za którą Sean później przepraszał.

W tym momencie trolli drażniło już wszystko. Premiera na PC trzy dni później niż na PS4? Oszuści! Na pudełku wersji PS4 nie ma napisu „multiplayer” – o, wycofują się z obietnic! I tak dalej.

Sama premiera była największą premierą gry na Steam w historii – w grę grało równocześnie już minuty po odblokowaniu gry nawet 220 tys. graczy. Ze względu na mechanizm cache’owania w grze (gra tworzyła dużo danych samodzielnie – tak wielki wszechświat to zaledwie 2,5 GB gry, w tym głównie dźwięki), na niektórych komputerach przez około godzinę następowały spadki płynności gry. To, i inne problemy techniczne, niektórym wystarczyło do napisania recenzji (!) i zwrócenia gry.

20160812204523_1

Na forum Steam, i w recenzjach na tym serwisie odbywa się w tej chwili regularna wojna.

Jak to zwykle z ludźmi bywa, zadowoleni z gry są dość cisi i spokojni, a niezadowoleni wyrażają swoje niezadowolenie dość głośno.

Często zakładają nowy wątek jedynie po to, by powiedzieć że gra jest do niczego, ci co ją kupili to kupieni przez Hello Games szuje, a oni czują się oszukani. Recenzji (dzień po steamowej premierze) jest już ponad 27 tys., w tym około 16 tys. pozytywnych – zaczynają one zdobywać przewagę po tym jak opadają emocje i ludzie mają faktycznie czas pograć w grę.

steamrev

Osobiście mam nadzieję, że Sean i jego ekipa to wytrzymają (cały czas pracują pod presją nad poprawkami i usprawnieniami do gry) i dostarczą nam nowe treści dla gry. A następną grę lub rozszerzenie do No Man’s Sky (bo gra ma taki potencjał) zrobią już inaczej komunikując się z fanami.

Pozostaje pytanie, skąd się biorą takie postawy, jak te prezentowane przez fanów nie tylko gier. Czy w każdym z nas drzemie taki psychopatyczny troll, czekający na odpowiedni moment? Czy jedynie niektórzy z nas mają skłonność do zbytniego przejmowania się takimi, nieistotnymi przecież rzeczami, jak internetowe dyskusje o grach?

Czytaj również: Drogi pamiętniczku – grałem w No Man’s Sky cały dzień, a nawet nie opuściłem pierwszej planety!

Zobacz również: No Man’s Sky – 10 rzeczy, o których musisz wiedzieć

SPRAWDŹ: Spider’s Web TV na YouTubie – zasubskrybuj teraz, żeby nie przegapić nowych materiałów!

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement