Drogi pamiętniczku – grałem w No Man’s Sky cały dzień, a nawet nie opuściłem pierwszej planety!

Recenzja/Gry 11.08.2016
Drogi pamiętniczku – grałem w No Man’s Sky cały dzień, a nawet nie opuściłem pierwszej planety!

No Man’s Sky to gra o kosmicznych pionierach, odkrywających miliony losowo generowanych ciał niebieskich. Czyli jeszcze trochę przede mną, bo nie opuściłem nawet pierwszej planety!

Zacząłem od rozbitego statku kosmicznego i planety, o której nie wiedziałem kompletnie niczego. Nawiązałem kontakt z inteligentnymi formami życia. Zdobyłem niezbędne surowce. Odkryłem kilka gatunków zwierząt. Naprawiłem futurystyczną maszynę. Byłem gotowy do odlotu w kosmos, ale…

Moja natura eksploratora wzięła górę. Nie mogłem opuścić planety bez poznania wszystkich jej sekretów.

Zamiast wznieść się poza stratosferę, latałem wokół wielkich gór i jezior. Rozglądałem się za ciekawymi miejscami. Efektem moich poszukiwań było kilka obelisków obcych, kosmiczne osady pozaziemskich istot, łąki pełne cennych surowców, parę zniszczonych statków kosmicznych, a nawet nieco straszna, opuszczona kosmiczna placówka na modłę „Obcego”.

Jednak pierwszym, na co się napatoczyłem, była własna śmierć. Nie miałem pojęcia, że na tajemniczej planecie znajdują się mechaniczni strażnicy, pilnujący lokalnej fauny i flory. Latającym dronom nie spodobało się, że poluję na czteronożne zwierzęta kopytne. Wywiązała się strzelanina, w czasie której bardzo szybko zabrakło mi energii w blasterze. Reszty możecie się domyśleć.

Zacząłem być ostrożny. Przestałem się spieszyć. Zbierałem, co się dało.

No Man’s Sky dało mi twardą pierwszą lekcję. Gra wbiła mi do głowy, że pośpiech nie jest tutaj wskazany. Tak samo jak wbieganie w stado nieznanych zwierząt, wymachując futurystycznym blasterem.

Z nieokrzesanego dzikusa zamieniłem się w górnika, pozyskującego węgiel, żelazo, cynk, złoto, helium, a nawet złoto. Dzięki tym zasobom nie tylko naprawiłem statek kosmiczny, ale również ulepszyłem pancerze oraz broń. W końcu zacząłem rozmieć, na czym stoję i w końcu zacząłem się dobrze bawić.

No Man's Sky 17

Niczym w Minecrafcie, No Man’s Sky oferuje „recepty” na rozmaite przedmioty. Za pomocą wydobywanych na planecie (oraz w kosmosie) surowców możemy tworzyć masę elementów statku kosmicznego, plecaki odrzutowe, przedmioty do handlu, modyfikacje do broni i wiele, wiele więcej.

Punktem przełomowym pierwszego dnia z No Man’s Sky była dla mnie nauka konstrukcji specjalnych czipów.

Dzięki nim mogłem włamywać się do napotkanych przekaźników. Te zaznaczały mi wtedy warte odwiedzin miejsca, takie jak obozy obcych, kosmiczne artefakty, placówki badawcze, rozbite wahadłowce, schrony i tak dalej. Eksploracja rozpoczęła się na dobre.

Początkowo sądziłem, że każda planeta to takie kilka, maksymalnie kilkanaście ciekawych miejsc do odwiedzenia. Jak bardzo się pomyliłem! Odwiedziłem już ponad 20 miejsc wartych zbadania, a przekaźniki wciąż wysyłają mi położenie nowych obiektów.

No Man's Sky 27

Niestety, miejsca warte uwagi bardzo często się powtarzają. To trochę jak losowe jaskinie z Obliviona, ale mniej rozbudowane i mniej ciekawe. Większość osad obcych wygląda tak samo, podobnie jak większość placówek badawczych czy schronów. Nie wiem jak jest na innych planetach, ale na „mojej” zróżnicowanie nie było zaletą.

Mimo tego, wciąż odkrywałem nowe miejsca i rozwijałem wyposażenie. Na obcej planecie poczułem się jak w domu.

Poznałem około 10 inteligentnych mieszkańców świata, na powierzchni którego się rozbiłem. Chociaż „inteligentnych” to odważne stwierdzenie. Natrafiłem na rasę humanoidalnych wojowników, którzy problemy woleli rozwiązywać za pomocą czynów, nie słów.

Mimo trudnego charakteru tubylców, nawiązaliśmy pokojowe relacje. Kreatury zaczęły uczyć mnie swego języka. Dzięki temu wkrótce mogłem się z nimi porozumiewać. Śmiałą eksploracją i podjętymi decyzjami zyskałem ich szacunek. Co za tym idzie, mogłem prosić ich o pomoc, surowce, a nawet walutę.

Inteligentne formy życia ofiarowały mi solidną broń, dzięki której walka z mechanicznymi strażnikami stała się bardzo łatwa. Z taką giwerą przy pasie, mogłem już zajrzeć w każde miejsce, bez strachu o życie. No, a przynajmniej tak mi się wydawało, dopóki nie odkryłem, że na planecie jest coś znacznie groźniejszego niż latające drony…

Pomyśleć, że to dopiero pierwszy dzień i pierwsza planeta w No Man’s Sky!

Z grą spędziłem naprawdę wiele długich godzin, ale wciąż nie czuję potrzeby opuszczenia pierwszej planety. Ciągle mam jeszcze parę przedmiotów do stworzenia, parę modułów do ulepszenia oraz język obcych do kompletnego poznania. Poza tym nadajniki raz za razem wskazują kolejne miejsca warte odwiedzenia.

Obawiam się za to o jedno. Obawiam się tego niesamowicie. Bardzo bym nie chciał, aby druga odwiedzona przeze mnie planeta była taka sama. Aby osady obcych wyglądały podobnie, pojawiały się na niej takie same surowce występujące pod dokładnie takimi samymi postaciami. Jeżeli tak będzie w istocie, liczba planet w No Man’s Sky przestanie mieć znaczenie. Widzieć jedną, to jak widzieć je wszystkie.

No Man's Sky 3

Jeżeli wciąż zastanawiacie się nad kupnem No Man’s Sky, po pierwszym dniu rozgrywki mam dla was kilka generalnych spostrzeżeń:

  • To na pewno nie jest produkcja dla każdego. No Man’s Sky to przede wszystkim artystyczna wizja producentów, która nie każdemu może przypaść do gustu.
  • Pilotowanie statku jest na tyle uproszczone, że nie da się nawet rozbić o powierzchnie planet. Jedyne, o co trzeba się martwić, to o paliwo. Nie liczcie na drugie Elite Dangerous.
  • Rozgrywka jest powolna i mozolna. Awatar gracza porusza się powoli, a do zwiedzenia ma gigantyczne połacie terenu. Na całe szczęście może się poruszać za pomocą statku kosmicznego. O ile ma do niego paliwo!
  • Produkcja przedmiotów bardzo przypomina to, co widzieliśmy w Minecrafcie. Gracz posługuje się receptami, które wymagają surowców. Nie trzeba jednak ustawiać konkretnych składników w odpowiednie kształty.
  • Walka to jedynie dodatek, a nie główna oś No Man’s Sky. Co nie zmienia faktu, że posiadaną broń można ulepszać na wiele ciekawych sposobów.
  • Produkcja jest bardzo przyjemna dla oka, ale wygładzanie krawędzi, zasięg widzenia oraz doczytywanie tekstur na oczach gracza pozostawiają wiele do życzenia.
  • Brakuje standardowego systemu misji. Głównym wątkiem jest dotarcie do centrum galaktyki. To jednak gracz decyduje, w jaki sposób to robi, gdzie się zatrzymuje i kogo słucha.
  • No Man’s Sky nie pozwala na tworzenie obiektów budowlanych, takich jak domy, laboratoria, bazy czy ogródki. Ma się to zmienić wraz z jedną z kolejnych aktualizacji.
  • Muzyka jest kapitalna.
  • Jeżeli liczycie na intensywną akcję, efektowne ujęcia i dynamiczną rozgrywkę – od razu zrezygnujcie.
  • Wersja na PS4 oferuje polskie napisy i dialogi.


Czytaj również:
Afera wokół No Man’s Sky z grożeniem śmiercią włącznie, czyli gracze-trolle w akcji

Zobacz również: No Man’s Sky – 10 rzeczy, o których musisz wiedzieć

SPRAWDŹ: Spider’s Web TV na YouTubie – zasubskrybuj teraz, żeby nie przegapić nowych materiałów!

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement