Bezcenny dodatek w arsenale fotografa. WD MyPassport Wireless – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Foto 25.06.2016
Bezcenny dodatek w arsenale fotografa. WD MyPassport Wireless – recenzja Spider’s Web

Takiego sprzętu jeszcze u siebie na testach nie miałem. To mały gadżet, który okazał się być bardziej użyteczny, niż mógłbym przypuszczać, a jednocześnie mam świadomość, że dla większości użytkowników pozostanie on jedynie ciekawostką. Mowa o przenośnym dysku WD MyPassport Wireless, wyposażonym w łączność Wi-Fi.

Dysk WD MyPassport Wireless testował już kiedyś na łamach Spider’s Web Piotrek Grabiec (tutaj znajdziecie jego recenzję tego urządzenia). Ja chciałem jednak podejść do tematu od strony stricte użytkowej, gdyż przez ostatnich kilka tygodni ten dysk niejednokrotnie okazał się wybawieniem w czasie licznych wyjazdów, gdy zaczynało brakować miejsca na kartach pamięci, a wyciągnięcie komputera celem zgrania zdjęć nie wchodziło w grę.

Na pierwszy rzut oka WD MyPassport Wireless wygląda jak każdy inny przenośny dysk twardy. Plastikowa obudowa, szerokie złącze USB 3.0 – nic nadzwyczajnego.

WD-MyPassport-Wireless-3

To, że mamy do czynienia z czymś więcej, niż przeciętnym dyskiem, zdradzają dwie diody LED na obudowie urządzenia, oraz obecność slotu na kartę SD, jak i dwóch dodatkowych przycisków, których zazwyczaj na dyskach przenośnych nie widujemy.

WD-MyPassport-Wireless-6

Pierwszy z nich służy do włączania dysku, drugi zaś do uruchomienia funkcji Wi-Fi. Za sygnalizowanie każdej z tych czynności odpowiedzialna jest jedna z wspomnianych diod LED. Jeśli chodzi o jakość wykonania, to WD MyPassport Wireless niestety nie wyróżnia się na tle innych dysków – spasowanie plastików jest poprawne, chociaż czasem coś potrafi zaskrzypieć, jeśli mocniej ścisnąć urządzenie.

Przed pierwszą konfiguracją warto jest podłączyć dysk do ładowania z pomocą dołączonej do zestawu ładowarki i kabla USB 3.0. W pełni naładowany dysk powinien wystarczyć na około 6 godzin strumieniowania multimediów i 20 godzin czasu czuwania. Tego pierwszego nie byłem w stanie zweryfikować, jednak czas czuwania WD MyPassport Wireless rzeczywiście był imponujący. W czasie trwającego tydzień wyjazdu musiałem naładować go tylko dwa razy, a korzystałem z niego dość intensywnie przez co najmniej 3-4 godziny dziennie.

WD-MyPassport-Wireless-11

Co wyróżnia WD MyPassport Wireless na tle innych dysków przenośnych?

Przede wszystkim, wspomniana już łączność Wi-Fi. Możemy dzięki niej utworzyć lokalne połączenie między dyskiem a komputerem/smartfonem/tabletem, by mieć bezprzewodowy dostęp do przechowywanych na dysku plików. MyPassport Wireless obsługuje także standard DLNA/UPnP, więc możemy go używać także jako domowy bank multimediów, oczywiście o ile mamy kompatybilny telewizor.

WD-MyPassport-Wireless-2

Urządzenie możemy jednocześnie podłączyć nawet do 8 innych sprzętów. Aż tyloma w domu nie dysponuję, ale z powodzeniem podłączyłem WD MyPassport Wireless do dwóch komputerów i dwóch smartfonów. Dzięki temu, że dysk ma wbudowane anteny w technologii MIMO, sile sygnału i jego stabilności nie mogłem niczego zarzucić przez cały okres testów.

Najprostszym sposobem na przeglądanie i zarządzanie zasobami na dysku jest aplikacja WD MyCloud, dostępna zarówno na Androida, jak i na iOS. Jak widać na poniższym wideo producenta, pozwala ona na bardzo łatwe przeglądanie i odtwarzanie zawartości naszego dysku.

Prawdziwą siłą WD MyPassport Wireless nie jest jednak to, że to przenośny dysk bezprzewodowy, lecz to, że jest mobilna maszynka do robienia kopii zapasowych z karty pamięci aparatu – coś bezcennego dla fotografa w podróży, czy też realizującego zlecenie dla klienta w terenie.

Po uprzednim skonfigurowaniu dysku i trybu importowania multimediów (o czym opowiem za chwilę) wystarczy włożyć kartę SD z aparatu do dysku, a ten samoczynnie skopiuje lub przeniesie zawartość karty, tworząc kopię zapasową i pozwalając na przejrzenie plików z poziomu komputera/telefonu/tabletu bez konieczności tańcowania z kablami. Można też skonfigurować dysk tak, aby kopia danych z karty odbywała się dopiero po naciśnięciu przycisku – jak kto woli. Mi zdecydowanie bardziej przypadła do gustu opcja automatycznego kopiowania.

WD-MyPassport-Wireless-4

Podczas kopiowania dioda Wi-Fi pulsuje, a gdy wszystkie dane zostaną przeniesione, świeci się na zielono, a następnie na niebiesko. To znak, że możemy bezpiecznie wyjąć kartę i kontynuować pracę, a nasze pliki są bezpiecznie zapisane na dysku.

Przeciętny użytkownik pewnie pomyśli „po co mi to?” – i będzie miał rację. Nie sądzę, żeby niedzielny pstrykacz potrzebował takiego zabezpieczenia, chyba że naprawdę zależy mu na zrobionych zdjęciach. Alternatywnie WD MyPassport Wireless sprawdzi się jako mobilny dysk z multimediami, którym możemy poniekąd rozszerzyć pojemność naszego smartfona czy tabletu (na przykład wypchać dysk filmami, żeby zająć czymś dzieci w podróży).

Na możliwościach MyPassport Wireless najbardziej skorzystają jednak zawodowcy, którzy nie mogą sobie pozwolić na to, aby przypadkowo utracić chociażby część plików z sesji wykonywanej na zlecenie klienta i którzy do kwestii backupowania danych podchodzą wręcz obsesyjnie.

WD-MyPassport-Wireless-5

Sam przeżyłem moment grozy podczas ostatniego wyjazdu do USA, kiedy to w środku jednej z konferencji, na której robiłem zdjęcia, po uruchomieniu aparatu na ekranie pokazał mi się błąd karty pamięci. Na szczęście był to wynik mojej głupoty, nie uszkodzenia karty (przypadkiem zasunąłem blokadę na karcie, zdarza się, nie?), ale nawet gdyby karta uległa jednak uszkodzeniu, mogłem odetchnąć – wszystkie zdjęcia, które zrobiłem wcześniej, były bezpiecznie zapisane na WD MyPassport Wireless, do którego wkładałem karty z aparatów za każdym razem, gdy miałem chwilę wolną od zdjęć.

WD musi jednak kilka rzeczy poprawić, aby ten produkt spełniał wymagania profesjonalistów.

Przede wszystkim, proces konfiguracji jest niepotrzebnie skomplikowany i nieco nielogiczny. Zresztą, zobaczcie sami:

Aby podłączyć dysk, musimy najpierw wybrać go z listy dostępnych sieci, a następnie wpisać w przeglądarce adres http:/mypassport/ gdy przystępujemy do dalszej konfiguracji i gdzie mamy podgląd na bieżący stan urządzenia, naładowanie baterii, wolne miejsce na dysku, etc.

Niestety, podłączenie dysku sprawia, że jeśli jesteśmy w tym samym czasie połączeni z inną siecią Wi-Fi, to musimy się z nią rozłączyć. Potem w panelu konfiguracji musimy wybrać tę sieć ponownie, połączyć się z nią i wykorzystać MyPassport Wireless jako access point, gdyż nie ma możliwości, by dysk ten przyłączyć do innej sieci Wi-Fi, niż jego własna.

Co więcej, być może to kwestia jakiegoś błędu konfiguracji po mojej stronie, ale zauważyłem, że jeśli dysk jest podłączony do sieci Wi-Fi, a włożymy do niego kartę, by zrobić kopię zapasową, to na czas transferu danych połączenie internetowe jest rozłączane. Nie jest to wielka niedogodność, bo docelowo i tak mamy używać MyPassport Wireless wtedy, kiedy łączności z Internetem nie mamy, ale warto zwrócić na to uwagę.

WD-MyPassport-Wireless-1

Po dokonaniu wstępnej konfiguracji MyPassport Wireless działa niezawodnie. Odkąd przed wyjazdem skonfigurowałem go i zabezpieczyłem hasłem, nie musiałem ani razu odwiedzać panelu konfiguracji. Niemniej jednak ów początkowy proces może być nieco odstraszający, szczególnie dla niedoświadczonych użytkowników.

Kolejna rzecz, którą WD powinno poprawić w kolejnej iteracji tego produktu, aby bardziej podobał się on profesjonalistom, to jakość wykonania. Nie jest ona zła, o czym wspomniałem na wstępie, ale jeśli ma to być sprzęt służący do pracy w terenie, to chciałbym zobaczyć go w wodo- i pyłoszczelnej obudowie odpornej na wstrząsy, i upadki, a’la LaCie Rugged Drive. Z pewnością podniosłoby to atrakcyjność dysku w oczach profesjonalistów.

WD-MyPassport-Wireless-10

Nieco ponarzekać można też na prędkość przesyłu danych z karty na dysk. Dopóki pracujemy ze stosunkowo niewielkimi plikami, odbywa się on wystarczająco szybko, ale już transfer 300 plików RAW po ok. 20 MB każdy, czy też kilku filmów ważących od 200 do 500 MB potrafi zająć dyskowi sporo czasu i zużyć sporo energii wbudowanego akumulatora. Jeśli zatem zajmujesz się bardziej wideo niż foto, lub też korzystasz z aparatów takich jak Nikon d810/Canon 5DsR/Sony A7R II, z których surowe pliki ważą naprawdę sporo – ten sprzęt może nie być dla ciebie.

A skoro już mowa o RAW-ach… bardzo bym sobie życzył, aby WD zaktualizowało swoje aplikacje tak, by były w stanie rozpoznawać ten rodzaj plików. Być może nawet przeznaczyć im osobną sekcję, obok obrazów i filmów? Byłoby to ogromne ułatwienie i duża wartość dodana.

WD-MyPassport-Wireless-8

Zwykłego użytkownika pewnie odstraszy cena, chociaż… wcale nie jest ona taka zła.

Za testowany przeze mnie wariant o pojemności 1 TB przyjdzie zapłacić około 650 zł, zaś wariant 2 TB to już wydatek koło 800 zł. Dużo? Mało? Moim zdaniem – adekwatnie. Jest rzeczą zupełnie normalną, że za urządzenia przenośne płacimy więcej, niż za stacjonarne. I chociaż pewnie wielu użytkowników w tej cenie będzie preferować stacjonarny NAS o zbliżonej pojemności, to WD MyPassport Wireless wart jest swojej ceny chociażbym dlatego, że jest właśnie mobilny.

W moim odczuciu – co podkreślam wielokrotnie w tej recenzji – jest to też sprzęt, który zainteresuje przede wszystkim profesjonalistów. A dla nich wydatek rzędu 650 zł na urządzenie, które podniesie komfort psychiczny i zapewni dodatkową kopię zapasową w terenie, to tak naprawdę stosunkowo niewielkie pieniądze.

Czy warto kupić WD MyPassport Wireless? Zdecydowanie, o ile tylko mamy pełną świadomość, w czym ten sprzęt sprawdzi się najlepiej. A jest on najlepszy właśnie jako mobilne, bezprzewodowe centrum robienia kopii zapasowych. I w tej roli jest bezcennym akcesorium, które powinno wylądować w torbie każdego fotografa.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement