Dobra wiadomość: drugie podejście Microsoftu do map to już tylko dramat, nie tragedia

News/Technologie 21.06.2016
Dobra wiadomość: drugie podejście Microsoftu do map to już tylko dramat, nie tragedia

Microsoft zazwyczaj umiejętnie i logicznie projektuje swoje aplikacje, ale zespół opiekujący się Mapami wyraźnie nie ma pojęcia co robi. Nowe aplikacje do Map są nadal dziwnym żartem. Ale od dziś ich interfejs do niego nie należy.

Czy to normalne, że z uwagi na wybrane ustawienia regionalne na polskie będąc w Stanach Zjednoczonych nie da się niczego znaleźć po adresie? Albo że jadąc samochodem, by dostrzec asystenta pasa ruchu, trzeba się zatrzymać, wziąć szkło powiększające i uważnie się temu przyjrzeć? Właściwie jedyne zalety Map Microsoftu jest tryb offline, algorytm wyznaczania trasy (ułomny, nie ze swojej winy, o ubogi zestaw danych) i licencja na dane kartograficzne firmy Here.

Microsoft zdaje sobie jednak sprawę z gigantycznej istotności usług lokalizacyjno-kartograficznych w nowoczesnym świecie. I choć nadal nie jestem w stanie polecić bingowych map nikomu, kto nie ma włączonej blokady na Mapy Google, tak muszę przyznać, że nowy klient Map zmienia się nie do poznania. I to na znacznie lepsze. Nowości dotyczą wszystkich aplikacji klienckich, a więc zarówno na telefony, jak i tablety czy komputery osobiste.

Posłuchali się użytkowników albo chociaż sami zaczęli ich używać

Szukając informacji na Mapach w końcu nie musimy jak głupi skakać po kolejnych wynikach wyszukiwania. Wszystkie są przechowywane w kartach, pomiędzy którymi możemy się w łatwy sposób przełączać, tak jak na poniższym zrzucie ekranowym. Zwróćcie też uwagę, że zniknęły kretyńskie cyferkoodnośniki do wyników wyszukiwania i został zastąpione przez normalne etykiety. Wyniki wyszukiwania można też minimalizować.

Mapy Microsoftu

Zmienił się też interfejs nawigacji samochodowej. Teraz elementy na ekranie są rozmieszczone z sensem, logicznie, a przede wszystkim: czytelnie. Oprócz tego w Mapach pojawiła się Cortana, ale… cóż. Wiecie. Polski region.

mapy-microsoftu-2

Zróbcie coś z ustawieniami regionalnymi i bazą danych, a będzie świetnie

Aplikacja jest czytelna, żwawa i dobrze zaprojektowana. Korzysta ze świetnych map Here, umożliwia też łatwe pobieranie danych do pamięci offline. Jednak to, co nadal bardzo kuleje, to sam Bing. Być może korzystając z jego amerykańskiej wersji (lub dla innego „cywilizowanego” regionu), jak mi wielokrotnie sugerowano, zapewnia zupełnie inne doświadczenia. Może, wierzę. Ale nawet nie chce mi się sprawdzać, bo nie mieszkam w Stanach Zjednoczonych, a w Polsce.

A tu baza danych POI nadal kuleje względem Map Google, ale nawet i to nie jest problemem. To absurd, że w wielu przypadkach microsoftowa baza danych nadal nie wie, że „ul. Kowalskiego” i „ulica Kowalskiego” to to samo (i znajduje jedno, nie znajdując drugiego). To absurd, że z uwagi na różnice w pisowni adresów w danych językach często będąc w innym kraju aplikacja staje się bezużyteczna.

Microsoft słusznie diagnozuje rynek i wie, że kartografia i geolokalizacja to podstawa, jeżeli chce się oferować dobre usługi chmurowe w dowolnej branży. Nadal jednak nie potrafi stworzyć odpowiedniego produktu. Przynajmniej z punktu widzenia polskiego użytkownika.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement