Kanadyjczyk w kosmosie, czyli „Kosmiczny poradnik życia na Ziemi” – recenzja książki

Recenzja/Nauka 02.06.2016
Kanadyjczyk w kosmosie, czyli „Kosmiczny poradnik życia na Ziemi” – recenzja książki

Nawet jeśli nie kojarzysz nazwiska pułkownika Chrisa Hadfielda, to na pewno widziałeś jego nagranie – wykonanie z towarzyszeniem gitary piosenki Davida Bowiego – Space Oddity.

Nagranie to w ciągu trzech dni obejrzano aż dwanaście milionów razy. W grudniu 2013 roku, pisząc o najważniejszych wydarzeniach naukowych roku, wspomniałem o Hadfieldzie, jako o najlepszym popularyzatorze badań kosmosu. Dlaczego? Bo jako jeden z pierwszych astronautów potrafił wykorzystać Internet i media społecznościowe w celu zainteresowania szerszej publiczności tym tematem.

Wśród jego internetowych aktywności, oprócz wideo bloga i piosenek udostępnianych na YouTubie, znalazły się pisanie na Twitterze ciekawostek związanych życiem na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej oraz organizowanie sesji Ask Me Anything (Zapytaj mnie o wszystko) na popularnym serwisie Reddit.

Hadfield, kanadyjski astronauta, to weteran lotów kosmicznych. Odbył misję na Mir jeszcze w roku 1995, oraz dwukrotnie przebywał na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. W czasie drugiego pobytu, na przełomie lat 2012 i 2013 pełnił obowiązki dowódcy. Ogółem w przestrzeni pozaziemskiej spędził ponad 165 dni.


Po powrocie z tej misji, w 2013 roku ogłosił odejście z Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej i przejście na emeryturę. Wtedy też napisał swoje wspomnienia, wydane pod tytułem Kosmiczny poradnik życia na Ziemi (ang. An Astronaut’s Guide to Life On Earth). Dopiero teraz – lepiej późno niż wcale! – z książką mają możliwość zapoznać się polscy czytelnicy. W czerwcu miała miejsce jej premiera w wydawnictwie Znak.

384px-Chris_Hadfield_2011

Lektura wspomnień Hadfielda jest przede wszystkim inspirująca. Wcale nie trzeba marzyć o podróżach kosmicznych, by podziwiać jego wspaniałe, optymistyczno-pesymistyczne podejście do życia, i upór z jakim dąży do celu, odkąd będąc dzieckiem obejrzał lądowanie na Księżycu w telewizji. Dlaczego optymistyczno-pesymistyczne? Bo Hadfield zdaje sobie sprawę z własnych ograniczeń i ze skłonności do wyobrażania sobie najgorszego możliwego scenariusza, a równocześnie wie, że do sukcesu potrzebna jest również wiara w powodzenie. Takie podejście do przedstawianych wydarzeń powoduje, że książka skrzy humorem.

Jak się wielokrotnie przekonywałem, nigdy nie jest tak źle (ani tak dobrze), jak się w pierwszej chwili wydaje – pisze Hadfield.

Książka jest pełna tego typu cynicznych uwag. Po wszystkich wydawnictwach motywacyjnych i poradnikowych, propagujących „pozytywne myślenie”, podejście Hadfielda jest miłą odmianą. Jeden z rozdziałów nawet zatytułowany jest „Siła Negatywnego Myślenia”.

Prawda jest taka, że wielu kandydatów nie ma realisycznego wyobrażenia o tym, co to znaczy być astronautą. Skąd mieliby to wiedzieć? W filmach astronauci nie wkuwają rosyjskich słówek. Są superbohaterami – Chris Hadfield

Marzenia młodego Hadfielda były teoretycznie niemożliwe do spełnienia – Kanada nie miała wtedy szkoły pilotów doświadczalnych ani agencji kosmicznej. Mimo to robił co mógł – zbliżając się krok do kroku do ich realizacji, i wypatrując cały czas okazji, które przynosi życie. To nastawienie przebija się przez całość wspomnień kanadyjskiego astronauty.

Chris Hadfield Kosmiczny poradnik życia na Ziemi
Chris Hadfield Kosmiczny poradnik życia na Ziemi, wydawnictwo Znak 2016

Liczba ciekawostek związanych z pilotowaniem myśliwców, szkoleniami astronautów, ze współpracą z Rosjanami i codziennością życia na orbicie jest ogromna. Dość powiedzieć, że w książce znajduje się scena oprawiania świni z wraz z szoferem Wołodią, podczas której udało się pozbawić biednego Rosjanina całego zapasu wódki.

Każdą złą sytuację można zawsze pogorszyć – Chris Hadfield

Książkę z czystym sumieniem polecam każdemu choć trochę zainteresowanemu lotami kosmicznymi. Jeśli nie jesteś nimi zainteresowany, a Hadfielda kojarzysz jedynie z filmiku na YouTubie – ta książka również jest dla ciebie. W końcu wydawca postanowił na okładce ogłosić, że autor jest „gwiazdą YouTube’a”, pomijają fakt, że jest astronautą. Cóż, znak czasów!

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement