No cóż, iPhone 7 będzie wyjątkowo nudny

Artykuł 22.06.2016
No cóż, iPhone 7 będzie wyjątkowo nudny

Raczej nie ma już wątpliwości. Po serii publikacji w najważniejszych amerykańskich mediach biznesowych – zapewne inspirowanych przez samego Apple’a – jest pewne, że iPhone 7 będzie wyjątkowo nudny.

„Wall Street Journal” przynosi dziś tekst z gatunku tych – tak będzie, bo wiemy to od przedstawicieli Apple’a.

A więc będzie tak: nowy iPhone, którego zobaczymy na półkach sklepowych we wrześniu będzie miał bardzo podobny wygląd do iPhone’a 6 oraz 6S, czyli modeli, które są na rynku od 2015 r. Jedyna realna zmiana to wyrzucenie wyjścia słuchawkowego, dzięki czemu urządzenie będzie nieznacznie cieńsze (ponoć 1 milimetr, więc zmiana raczej z gatunku tych niezauważalnych). Lightning connector będzie służył zarówno do ładowania urządzenia, jak i podpinania przewodowych słuchawek. Utrzymane zostaną dwa rozmiary ekranu: 4,7 oraz 5,5-cala.

Najważniejsza informacja na dziś? Apple przechodzi na trzyletni cykl życia dizajnu iPhone’a. Naprawdę spektakularnego iPhone’a 8 (o ile tak się będzie nazywał) należy spodziewać się dopiero w 2017 r.

Ma być cały ze szkła, z minimalnymi ramkami wokół ekranu, najpewniej z zakrzywionym ekranem. Touch ID i inne funkcyjne porty (mikrofon, czujnik światła, itd.) mają być wtopione we wszechobecne szkło. Słowem, szykuje się prawdziwa bomba. Tyle że dopiero za rok.

Co to oznacza? Dwie rzeczy:

– najnowszy iPhone raczej nie odwróci spadkowego trendu dynamiki sprzedaży;
– Apple przyznaje, że rozwój technologii wokół smartfonów zwalnia.

Do tej pory byłoby to nie do pomyślenia. Dwuletni cykl gruntownego odświeżania iPhone’a miał dla Apple’a priorytetowe znaczenie. Mówiło się wręcz o strategii tic-toc:

– tic dla najbardziej zagorzałych fanów iPhone’a, którzy dostawali zupełnie nowy wygląd urządzenia plus kilka usprawnień software’owych;
– toc dla tych, którzy czekali jak się przyjmie nowy wygląd, by zainwestować w znacznie ulepszony hardware.

To pomagało Apple’owi rosnąć

Nie dość, że ten dwuletni okres był idealnie skorelowany z najbardziej naturalnym na rynku cyklem wymiany telefonów u operatorów co dwa lata (akurat przypadało to na rok ‚toc’ w strategii tic-toc), to na dodatek pomagało to utrzymać wzrosty sprzedaży w obu latach cyklu.

Wzrost skończył się w tym roku. iPhone’y 6S oraz 6S Plus nie przyniosły ponownego skoku w górę dynamiki sprzedaży. Z nowo-starymi iPhone’ami w 2016 r. Apple tej tendencji raczej nie odwróci. To jakby przyznanie, że: hej, mamy problem i chcemy go przeczekać, aniżeli: hej, mamy problem i chcemy go szybko zaatakować (jak zrobiłby zapewne Samsung).

To wszystko jest ze sobą powiązane w jeden sposób – Apple niejako przyznaje, że skończył się niesamowicie szybki rozwój technologii napędzających smartfony i mowa tu nie tylko o hardwarze, ale także o pomysłach na rozwój oprogramowania oraz dystyngujących funkcji. Dodajmy do tego zadyszkę na rynku aplikacji mobilnych i mamy gotowy obraz nasycenia rynku.

To przy okazji pokazuje też, że świat technologii konsumenckich potrzebuje nowego wielkiego drivera biznesowego. Na razie takowego nie widać.

Fani iPhone’a muszą się więc przygotować na to, że nowa zabawka na lata 2016/2017 będzie wyjątkowo nudna.

Dołącz do dyskusji

Advertisement