Po co Intelowi w ofercie procesor za… 8 tys. zł?

Felieton/Sprzęt 02.06.2016
Po co Intelowi w ofercie procesor za… 8 tys. zł?

Na mocny procesor zazwyczaj trzeba wydać około 1000 zł. Jednostka taka w zupełności wystarczy zarówno do pracy, jak też wymagających gier. Jeżeli jednak szukasz najwyższej możliwej wydajności, za układ zapłacisz znacznie więcej. Konkretnie ponad 8000 zł.

Tyle właśnie kosztuje nowy procesor Core i7-6950X, który jest najszybszym konsumenckim modelem dostępnym w ofercie Intela. Bazuje on na architekturze Broadwell-E. Dlaczego Intel inwestuje w starą architekturę, skoro na rynku od kilku miesięcy są dostępne procesory Skylake?

Jest to standardowe zagranie Intela. Ulepsza on starsze układy, w pełni je dopieszcza przez długie miesiące i dopiero wypuszcza na rynek. Strategia ta działa już od pięciu generacji układów. Dlatego można spodziewać się, że za rok na rynek trafią układy Skylake-E, za dwa lata Kaby Lake-E i tak dalej.

Procesory Broadwell-E współpracują z platformą X99, podstawką LGA2011-v3 i pamięciami DDR4. To dobra informacje. Wynika z ich, że posiadacze komputerów z procesorami Haswell-E będą mogli wymienić procesory na nowsze bez zmiany innych podzespołów.

Różnica wydajności między układami nie będzie zbyt duża.

Wymiana taka nie będzie mieć zatem większego sensu, ale może akurat ktoś się na to zdecyduje. Procesory Broadwell-E to modele Core i7-6800K, Core i7-6850K, Core i7-6900K oraz Core i7-6950X. Pierwsze dwa układy mają sześć rdzeni, kolejny 8 rdzeni, zaś najmocniejszy ma ich aż 10. Wszystkie modele obsługują Hyper Threading, więc są w stanie za pomocą każdego rdzenia obsłużyć dwa wątki.

Ciekawą nowością wprowadzoną w tych układach jest Turbo Boost Max 3.0. Technologia Turbo potrafi zwiększyć częstotliwość pracy potrzebnych rdzeni. W tym przypadku jest podobnie i po zainstalowaniu stosownego sterownika komputer potrafi przyspieszyć jeden z rdzeni i na niego przerzucić najbardziej wymagające zadania. Poza tym jest to tylko (i aż!) zwykły procesor o serwerowym rodowodzie, który mogą kupić zwykli konsumenci.

Względem Haswell-E poprawiono tu energooszczędność i dodano nowe instrukcje przydające się przy szyfrowaniu. Wprowadzono też możliwość ustawienia mnożnika dla każdego rdzenia osobno, zaś używanie przez dany rdzeń instrukcji AVX powoduje obniżenie częstotliwości pracy tego rdzenia, a nie całego procesora, jak do tej pory. To jednak jest mało istotne, ponieważ z instrukcji tych korzysta się bardzo rzadko.

Tak naprawdę największą różnicą w nowych procesorach jest ich cena.

Do tej pory za tego typu procesory trzeba było płacić niecałe 4000 zł. Teraz koszt ośmiordzeniowego układu Core i7-6900K to 5500 zł, zaś najwydajniejszy Core i7-6950X mający dziesięć rdzeni to aż 8500 zł. Wpływ na to ma nie tylko niekorzystny kurs dolara, ale też polityka Intela, który postanowił więcej zarabiać na swoich chipach. I ma do tego prawo, ponieważ nowe procesory to absolutnie najlepsze konsumenckie układy dostępne na rynku.

Należy też pamiętać, że są to układy przeznaczone przede wszystkim do pracy i jeśli ktoś potrzebuje takiego procesora, to prawdopodobnie może sobie na niego pozwolić i jeszcze na nim zarobi. Bo choć układ ten świetnie sprawdza się w grach, to wkładanie go do komputera do gier nie ma większego sensu. Gry są bowiem optymalizowane pod kątem czterordzeniowych procesorów i dziesięciordzeniowa jednostka marnowałaby się w zdecydowanej większości tytułów.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement