Zapomniane skrzynki pocztowe polskiego internetu

Felieton/Blog Forum 05.04.2016
Zapomniane skrzynki pocztowe polskiego internetu

Z prywatnym adresem e-mail i wiadomościami, które na ten adres przychodzą, jest jak z prywatną skrzynką na listy. Cieszymy się, gdy dostajemy do skrzynki pocztówkę, przechodzimy do rzeczy nad pismem z urzędu i wkurzamy nad stosem makulatury, nazywanym dla niepoznaki korespondencją reklamową.

Na szczęście dziś w wielu blokach i prywatnych domach montuje się osobne skrzynki na pocztę i osobne na wszystkie inne reklamy. Oczywiście od czasu do czasu do naszej właściwej skrzynki pocztowej przedostatnie się jakaś niechciana korespondencja, ale generalnie system działa bez zarzutu.

Niestety, ta zmiana nie dotarła jeszcze do polskiego internetu.

Właściwie miałem napisać ten tekst o mojej poczcie na interia.pl, którą założyłem całe wieki temu. To jeden z tych adresów e-mail z nickiem i cyframi w nazwie, zupełnie nieprzystający do umieszczenia go w moim CV, za to wciąż ważny życiowo, więc niejako zmuszony jestem do zaglądania pod adres „poczta.interia.pl” i sprawdzania mojej skrzynki odbiorczej.

Dlaczego napisałem, iż dzisiejszy tekst powinien być właściwie o poczcie Interii? Dlatego, że właśnie tam posiadam konto pocztowe. Gdy jednak zagadałem do znajomych, wciąż posiadających adresy e-mail w polskich portalach internetowych, okazało się, że problem w zasadzie dotyczy całego polskiego internetu.

Za każdym razem, gdy wchodzę na swojego maila, czuję się jak Bear Grylls w dzikiej puszczy amazońskiej, który z maczetą w jednej ręce i pochodnią w drugiej przedziera się przez gęstwinę.

Na każdą „dobrą” wiadomość pocztową otrzymuję pięćdziesiąt niechcianych. Oferty banków, ubezpieczeń, nowych telefonów, szkół językowych, telewizji satelitarnej, perfumerii, wycieczek i cholera wie czego jeszcze. Niektóre z nich dla niepoznaki i przyciągnięcia uwagi pochodzą nawet od konkretnych – choć niestety nieznanych mi bliżej – osób!

Paweł z Click poleca mi coś tam. Wczoraj Dr Piotr Góralczyk napisał o zapewnieniu mojej kobiecie rozkoszy. A właśnie przed chwilą, gdy zalogowałem się na skrzynkę, celem zebrania materiałów do tekstu, otrzymałem wiadomość od Jana Kowalskiego z pewnej ubezpieczalni.

W gruncie rzeczy chce mi się śmiać z tego całego crapu, spamu który zalewa moją skrzynkę.

Kilka tygodni temu robiłem w niej porządek i przez 8 miesięcy od ostatniego takiego zabiegu dostałem prawie 3 tysiące maili od Interii. Tak, od Interii, bo wszystkie ważne dla mnie newslettery, znajomych, banki, faktury i inne rzeczy już dawno przeniosłem na adres na Outlooku albo Gmailu. Z kolei wszystkie niechciane newslettery albo inne listy mailingowe już dawno skasowałem, wypisałem się z nich i dodałem adresy do zablokowanych.

To zabawne, że ta sama Interia, która tak świetnie filtruje wiadomości od wszelakich sprzedawców viagry czy okularów Rey-Ben, i tak miło dla oka umieszcza je od razu w skrzynce „Spam”, sama wysyła tego badziewia więcej.

Chyba rozumiem już, dlaczego Polska znajduje się w pierwszej dziesiątce nadawców spamu na świecie, chociaż patrząc na liczbę ludności i użytkowników internetu powinniśmy zamykać pewnie trzecią albo czwartą dziesiątkę.

Nie napisałem o najważniejszym.

Interia jest tak miła, że co kilka dni wysyła mi sympatycznie zatytułowany list (e-list?) pt.: „Poczta bez reklam!”. Za jedyne kilkanaście złotych rocznie, płatnych przelewem.

Nie, droga Interio. Nie dam wam tych pieniędzy.

Płacę za subskrypcję OneDrive od Microsoftu, bo to po prostu świetna usługa i poczta na Outlook.com jest tylko miłym dodatkiem. Kupuję aplikacje na Androidzie i OS X, bo widzę ich wartość dodaną, chociaż często ich darmowe wersje w zupełności mogłyby wystarczyć.

Ale nie widzę sensu płacić za konto pocztowe, w którym 99% wiadomości, którymi sami sobie zapychacie serwery, to spam od was samych.

Udławcie się tym spamem, ale moich pieniędzy nie zobaczycie.

Zwłaszcza, że wpisanie kluczowych słów w polach nadawcy i tytułu, znacznie przyśpiesza proces czyszczenia mojego – mam nadzieję – już wkrótce zapomnianego adresu pocztowego w polskim internecie.

Tekst ukazał się pierwotnie na Blog Forum Spider’s Web. Blog Forum jest miejscem, w którym Czytelnicy Spider’s Web mogą publikować swoje własne teksty blogowe, a najlepsze z nich trafiają na stronę główną serwisu oraz na naszego Facebooka i Twittera.

*Grafika główna: fot. Beate Meier, CC BY-SA 2.0 

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement