Szybko poszło. Samsung Galaxy S7 już teraz okazał się strzałem w dziesiątkę

Artykuł 07.04.2016
Szybko poszło. Samsung Galaxy S7 już teraz okazał się strzałem w dziesiątkę

Samsung opublikował wyniki finansowe za pierwszy kwartał 2016 roku. Spodziewano się, że koreański producent zarobi dużo, ale rzeczywistość przerosła nawet najbardziej optymistyczne prognozy. Wszystko dzięki świetnej sprzedaży nowych smartfonów.

W pierwszym kwartale bieżącego roku Samsung wypracował zysk operacyjny wyższy aż o 10,4 proc w stosunku do analogicznego okresu w ubiegłym roku. Spodziewano się, że Samsung zarobi 5,6 bln wonów (średnia z prognoz 23 analityków), a tymczasem zysk operacyjny wynosi 6,6 bln wonów (5,72 mld dolarów). Co ciekawe, ten wynik jest lepszy od wszystkich prognoz, nawet tych najkorzystniejszych.

Na razie mamy do czynienia ze szczątkowymi danymi, a pełny raport pojawi się pod koniec kwietnia. Samsung spodziewa się wzrostu sprzedaży na poziomie 4 proc. względem ubiegłego roku.

Sukces wynika ze świetnej sprzedaży Samsunga Galaxy S7

sgs7-samsung-galaxy-s7-edge (4)

Nowe Samsungi Galaxy S7 i S7 edge okazały się wielkim rynkowym hitem. Według szacunków, do końca marca Samsung miał sprzedać 10 mln sztuk nowych smartfonów. Taki wynik osiągnięty w niespełna trzy tygodnie budzi podziw. Jeśli taki próg się potwierdzi, sprzedaż wyprzedzi prognozy aż o 30-40 proc.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że Samsung przyspieszył nieco premierę Galaxy S7. S-szóstka debiutowała 10 kwietnia 2015 r., a Galaxy S7 miał premierę 11 marca 2016 r.

Mimo to, już Samsungi Galaxy S6 sprzedawały się świetnie. Począwszy od ubiegłorocznego modelu Samsung wprowadził zupełnie nowy wygląd, a także lepsze materiały wykończeniowe. Przeprojektowane telefony zyskały duże uznanie rynku. Nowa generacja nie wprowadza żadnych rewolucyjnych zmian, a jest rozwinięciem pomysłu z Galaxy S6. Jak widać, ta taktyka doskonale się sprawdza.

Podobną strategią kieruje się nie kto inny, jak Apple

Samsung Galaxy S7 i Galaxy S7 Edge

iPhone z nowym numerkiem wprowadza nowy wygląd, a kolejnego roku wersja z dopiskiem „s” poprawia wydajność, aparat i dodaje nowe funkcje. Można powiedzieć, że Samsung Galaxy S7 ma się do Galaxy S6 tak, jak iPhone 6s ma się do iPhone’a 6.

Nie jest to bynajmniej zarzut w kierunku Samsunga, bo taki kierunek rozwoju wybitnie mi odpowiada. Nie widzę potrzeby w corocznym wymyślaniu koła na nowo. Jeśli dobre rozwiązanie się sprawdza, do rozwoju wystarczy filozofia małych kroczków. Oczywiście do czasu, co widać po wycofaniu się Sony z serii Xperia Z, która była wyjątkowo odporna na zmiany.

Ciekawi mnie, co zrobi Samsung w modelu Galaxy S8, zwłaszcza jeśli mowa o wyglądzie tego urządzenia. Jeśli chodzi o parametry, jestem przekonany, że S8 będzie debiutował razem z drugą generacją okularów Gear VR. Będzie to dobra okazja, by wprowadzić USB typu C i jeszcze wyższą rozdzielczość do ekranu smartfona.

To właśnie Galaxy S8 będzie dużym testem dla Samsunga. Zbyt drastyczne zmiany mogą zakończyć złotą passę modeli S6 i S7. Z kolei kurczowe trzymanie się sprawdzonego designu może zirytować klientów oczekujących nowości. Póki co widać, że Samsung wjechał na właściwe tory i naprawdę trzymam kciuki, żeby producent nie zaczął się wykolejać.

Zobacz recenzję: Samsung Galaxy S7 edge, czyli życie na krawędzi

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement