Płatny Outlook? Tak, ale na razie to tylko eksperyment

News 05.04.2016
Płatny Outlook? Tak, ale na razie to tylko eksperyment

Microsoft postanowił sprawdzić, czy użytkownicy poczty internetowej są gotowi płacić za edycję pozbawioną jakichkolwiek reklam. Czy bannery faktycznie nam aż tak przeszkadzają? To się okaże już niedługo.

Outlook to druga, zaraz po Gmailu, największa usługa poczty elektronicznej na świecie. Outlook zastąpił całkowicie Hotmaila, choć jego nazwa często bywa mylona (trudno się dziwić) z aplikacją Outlook z Office’a oraz webmailem dla firm OWA (Outlook Web Access). Jego właściciele mają więc dużą próbę statystyczną do przeprowadzania eksperymentów, takich jak ten, o którym zaraz opowiem.

Outlook ma ciut inny model biznesowy od innych liderów rynku. Usługa nie skanuje korespondencji użytkownika celem doboru spersonalizowanych reklam i zbierania informacji o samym użytkowniku. Microsoft traktuje to jako naruszenie prywatności i wykorzystuje to do krytykowania swojej konkurencji. To jednak nie oznacza, że jest w zupełności darmowa i bez haczyków. Użytkownicy Outlooka, którzy logują się do niego za pośrednictwem przeglądarki internetowej, są zmuszani do oglądania banerów reklamowych.

Problem w tym, że reklama tego typu jest nie na rękę firmie Microsoft. Ta co prawda próbowała swoich sił na rynku reklamowym, ale odniosła porażkę i jest w trakcie wycofywania się z niego tak bardzo, jak tylko jest to możliwe. Reklamy są też uciążliwe dla użytkowników. A co jeśli za pocztę… można byłoby płacić?

Płatny Outlook bez reklam

Wybrani użytkownicy na terenie Stanów Zjednoczonych zyskali dostęp do opcjonalnej usługi Outlook.com Premium W zamian za 3,99 dolara miesięcznie (kwota nie jest ostateczna) Microsoft wyłącza abonentowi wszystkie reklamy w webowej wersji usługi, a także wprowadza zaawansowane tryby współdzielenia kalendarzy, dostępne z płatnego korporacyjnego Exchange’a oraz darmowe podłączenie do własnej domeny.

Dla większości użytkowników brak reklam będzie jedyną ciekawą zmianą. I tak jak eksperyment dotyczy na razie wyłącznie Amerykanów, tak piszę o nim i u nas, bo wnioski z niego będą intrygujące. Jak wiadomo, wszyscy narzekamy na przeładowanie Internetu reklamami. Jednak za każdym razem, gdy usługodawcy oferują wyłączanie reklam żądając w zamian opłat, to chętnych zaczyna brakować. Jestem ciekaw jaki procent objętych eksperymentem użytkowników microsoftowej poczty faktycznie zdecyduje się zapłacić.

Może się bowiem okazać, że niewielka opłata za „czyste” doświadczenie bez banerów i ingerowania w prywatność to właśnie to, czego nam było trzeba. Jednak równie dobrze może z tego wyjść, że te reklamy to w sumie nie są takie złe, a eksperyment Outlook.com Premium nigdy nie trafi do szerszej publiczności.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement