Kindle jest tak dobry, że nie ma w nim co poprawiać. Amazon może… nieco mu ująć

Felieton/Technologie 06.04.2016
Kindle jest tak dobry, że nie ma w nim co poprawiać. Amazon może… nieco mu ująć

Czytniki e-booków, a już w szczególności Amazon Kindle, to nie sprzęt, który chce się wymieniać co roku. Zwyczajnie nie ma takiej potrzeby. A jednak co roku pokazują się nowe iteracje Kindle’a, którymi jakoś trzeba przyciągnąć klientów. Co zatem może zaoferować nowy Kindle? Co jeszcze można poprawić w tak dopieszczonym produkcie?

Kindle 8 generacji zadebiutuje (tudzież: zadebiutują) już w przyszłym tygodniu. Więcej informacji znajdziecie w tekście Piotrka Grabca a mnie, podobnie jak i jego, dręczy zrodzone z gadżeciarskiej ciekawości pytanie – jaki będzie nowy Kindle? I czy będzie na tyle “nowy”, żebym chciał wymienić mojego wysłużonego, ale nadal świetnie spisującego się Paperwhite’a 2?

The Wall Street Journal podpowiedział dzisiaj, jaki może być nowy Kindle.

Niespodzianki raczej nie będzie – Amazon nie zaskoczy nas niespotykaną technologią, czy wybitnie lepszymi parametrami, bo w kwestii e-czytników względem fenomenalnego Kindle Voyage i PW3 niewiele już można ulepszyć. Dlatego też, jak donosi WSJ, Amazon chce powalczyć o klienta… dłuższym czasem pracy na jednym ładowaniu.

O dziwo nie zamierza tego robić poprzez zwiększanie ogniwa w samym czytniku, wprost przeciwnie: według doniesień WSJ nowy Kindle ma być cieńszy od poprzedników. Za to ma się do niego rzekomo pojawić etui ochronne z wbudowanym akumulatorem, które zapewni urządzeniu o wiele dłuższy czas pracy z dala od gniazdka.

Co więcej, w niedalekiej przyszłości ma się także pojawić etui zasilane… energią słoneczną. Ma być to jeden z elementów strategii wizerunkowo-ekologicznej Amazonu, który chce stać się firmą bardziej przyjazną środowisku (chociażby przez zwiększenie poziomu czerpanej ze źródeł odnawialnych energii elektrycznej z 25% do 40% do końca roku).

Czyżby Amazon podpatrywał giganta z Cupertino?

Mówiąc szczerze, mam nadzieję, że prognoza WSJ się nie sprawdzi. Bowiem pod tą zasłoną kryje się niepokojąca wiadomość – czytnik sam w sobie będzie miał krótszy czas pracy na jednym ładowaniu, a jego wydłużenie wymagać będzie zakupu odpowiedniego akcesorium. A to brzmi niepokojąco znajomo dla każdego, kto kiedykolwiek widział na oczy Apple Battery Case dla iPhone’a 6/6s.

Co innego etui zasilane energią słoneczną. Takie etui mogłoby sprawić, że przeciwnicy e-czytania straciliby jeden ze swoich koronnych argumentów – “książki się nie rozładują w trakcie czytania”. Cóż, zasilany w ten sposób nowy Kindle też by się nie rozładował.

Ogólnie jednak, jeśli te przewidywania się sprawdzą, to będziemy mieli do czynienia z kuriozalną sytuacją, w której Amazon “poprawia” coś, co jest jedną z największych zalet Kindle’a! Użytkuję model Paperwhite 2 od blisko dwóch lat, do tego użytkuję go naprawdę intensywnie, zawsze podłączonego do Wi-Fi i zawsze z włączonym podświetleniem, i jeszcze nigdy nie musiałem ładować go częściej, niż raz w miesiącu. To samo mogą powiedzieć też posiadacze innych modeli Kindle’a. Przy częstym użyciu marginalnie słabszy czas pracy na baterii mogą mieć Kindle Voyage i PW3 (ze względu na znacznie wyższą rozdzielczość ekranu), ale rozumiecie, o co chodzi – czas pracy z dala od gniazdka na pewno nie jest tym, co trzeba w Kindle’u poprawić.

Sytuacja jest o tyle komiczna (na swój sposób), iż ukazuje fakt, że w tych czytnikach… nie ma zbyt wielu punktów, które można by zmienić. Kapitalny czas pracy na baterii, świetne oprogramowanie, silnie sprzężone z ekosystemem Amazonu, fantastyczne wyświetlacze, płynność działania o jakiej inne czytniki mogą tylko pomarzyć… już 7 generacja Kindle’a była perłą w koronie księgarni Jeffa Bezosa.

Powyżej koncept Kindle’a z białymi ramkami – jeśli tak miałby wyglądać nowy czytnik Amazonu, biorę w ciemno.

Może jednak być tak, że Amazon w końcu postanowił zacząć na swoich czytnikach zarabiać.

Nie bez powodu Kindle jest tak tani i nie bez powodu firma nie dzieli się danymi odnośnie jego sprzedaży. Amazon na Kindle’u nie zarabia. Sprzedając czytnik liczy na to, że silna synchronizacja ze sklepem nakłoni klienta do kupowania e-booków właśnie u nich. Wprowadzenie do sprzedaży akcesorium, z pewnością nie taniego, może być też próbą “dorobienia kilku groszy” do nierentownej de facto gałęzi sklepu.

Przyznaję – czekam z niecierpliwością na tę premierę.

Po części ze zwykłej ciekawości geeka, a po części ze zwykłej chęci posiadania nowego urządzenia. Już przy dwóch poprzednich premierach odmówiłem sobie wymiany czytnika na nowszy, bo PW2 wciąż służy mi doskonale.

I nie to, żebym jakoś szczególnie łaknął rozstania się z większą ilością pieniędzy, ale chciałbym bardzo, żeby Amazon pokazał taki produkt, który momentalnie skłoni mnie do sięgnięcia po kartę kredytową, którego zakup mógłbym przed sobą usprawiedliwić. Chciałbym, żeby nowy Kindle wniósł powiew świeżego powietrza i potężnie nas zaskoczył.

Szkoda tylko, że… raczej się na to nie zanosi. Wciąż jednak nie tracę nadziei.

Czytaj również:

 

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement