Microsoft pokazał, co udało mu się wycisnąć z telefonów z Windows 10. Ta aktualizacja latem trafi do klientów

Felieton 11.04.2016
Microsoft pokazał, co udało mu się wycisnąć z telefonów z Windows 10. Ta aktualizacja latem trafi do klientów

Dystrybucja Windows 10 umieszczana w telefonach i małych tabletach jest mocno odchudzona, by móc być lepiej dopasowana do możliwości sprzętu, na którym pracuje. To się jednak będzie zmieniać, a nie wszystkie nowości będą wymagać wymiany sprzętu.

Windows 10 przeznaczony dla telefonów i małych tabletów to z założenia ten sam system, jednak w wielu aspektach nie dorównuje edycji na duże tablety i komputery PC. Nie jest w stanie: te najbardziej przenośne z urządzeń muszą dalej długo działać na akumulatorze, oferować rozsądny komfort użytkowania a nadal być malutkie i zgrabne. To oznacza, że układy scalone w telefonach oferują znacznie mniejszą moc obliczeniową niż te laptopowe, a tym bardziej desktopowe. A to z kolei oznacza, że umieszczanie niektórych możliwości platformy operacyjnej na „małym” sprzęcie mija się z celem, chyba że bardzo komuś zależy na spowolnieniu sprzętu bez realnej korzyści dla użytkownika.

Dlatego też mobilny Windows 10 ma ograniczoną bazę sterowników, nie ma w ogóle środowiska uruchomieniowego dla aplikacji Win32 (bo jak dotąd wszystkie urządzenia z tym systemem posiadają procesor ARM, na który aplikacji Win32 nie pisano prawie że wcale) a nawet, mimo obsługi wielu Pulpitów, nie potrafi wyświetlać aplikacji w oknach, ograniczając się wyłącznie do pełnoekranowego widoku na każdym z dostępnych wyświetlaczy. Mobilny Windows 10 nie jest jedyną okrojoną dystrybucją tego systemu: te dla gogli holograficznych, urządzeń IoT i konsol do gier również zrzuciły zbędny balast na rzecz lekkości i optymalizacji.

Z tymi kompromisami jest jednak pewien problem. Przecież jednym z atutów posiadania telefonu z Windows 10 ma być możliwość podłączenia go do myszki, klawiatury i monitora i praca na nim, jak na komputerze. To właściwie główna przewaga Windows 10 nad konkurencją, która taką technologią jeszcze nie dysponuje. Microsoft zdaje sobie z tego sprawę, a na Build 2016 pokazał, co udało mu się wycisnąć z aktualnych telefonów i co trafi do nich latem w formie aktualizacji. Skupiam się tu oczywiście wyłącznie na pecetowym aspekcie, nie są to jedyne przewidziane dla mobilnego Windows 10 nowości.

Mobilny Windows 10 działa jak PC? Na razie nie, ale…

…trafi do niego kilka funkcji, które pozwolą mu się do tego ciut zbliżyć. Pierwszą z nich są sterowniki dla trzech nowych kategorii urządzeń, do tej pory nieobsługiwanych. Pierwszą z nich są gamepady, a to oznacza, że granie w gry takie, jak Asphalt czy Grand Theft Auto na mobilnym Windows podłączonym do dużego ekranu może stać się o wiele przyjemniejsze. Druga kategoria to zewnętrzne ekrany dotykowe, a więc dotyk w podłączanych do telefonu lub małego tabletu zewnętrznych monitorach będzie działać. Trzecią są stacje dokujące, które wyglądają jak laptop, ale pozbawione są procesora i systemu operacyjnego (zyskują go, rzecz jasna, po umieszczeniu w nich telefonu z Windows 10).

System ten, tak jak jego wersja desktopowa, zyska prosty mechanizm do kastowania (przesyłania bezprzewodowego) swojego wyświetlacza na inny wyświetlacz. I tak jak wątpliwym jest, byśmy mieli częstą potrzebę umieszczania na monitorze od PC to, co mamy uruchomione na telefonie (i nawet podłączonym do niego monitorze), tak to otwiera jeszcze jedną możliwość. Telefony z Windows 10 staną się wyświetlaczami dla urządzeń, które są ich pozbawione. A więc dla wszelakiej maści pracujących pod kontrolą Windows 10 czujników czy innych rodzajów urządzeń IoT. Ich użytkownik lub nadzorca będzie mógł po prostu uruchomić w ich pobliżu swój telefon i mały tablet, by móc nim zarządzać.

Świetne dla niektórych korporacji, ale to nadal za mało

Problem jednak pozostaje głównie w sprzęcie lub / oraz braku zdolności Microsoftu do dalszej optymalizacji Windows 10. Miałem okazję wielokrotnie korzystać z mojej Lumii 950 XL ze Snapdragonem 810 i 3 GB pamięci RAM i nie jest to nadal optymalne rozwiązanie. Problem nie leży nawet w braku dzielenia ekranu na kilka okien (są różne zawody i formy pracy, przy mojej ułatwia to życie, ale nie jest konieczne), a w innych narzucanych przez sprzęt ograniczeniach, takich jak usypianie aplikacji użytych jakiś czas temu, gdy otworzę kilka nowych, innych.

Za dużo tych ograniczeń na razie, a to oznacza, że Windows 10, zgodnie z analizami, przewidywaniami właściwie wszystkich (a nawet w pewnym sensie z komunikatami ze Microsoftu) pozostanie poligonem doświadczalnym. Ten ma zapewnić Microsoftowi fundamenty do realizacji jego planu na ostateczne ujednolicenie Windows z chmurą na wszystkich możliwych inteligentnych urządzeniach. To będą bardzo ciekawe czasy, które urzeczywistnią wizje obecne do tej pory w co lepszych historiach science-fiction. Na razie jednak konwergentność telefonów z Windows pozostanie ciekawostką, imponującą dla wielu a użyteczną dla nielicznych.

Dołącz do dyskusji

Advertisement