BMW M760Li – wizyta w świecie, do którego nie należę

Relacja/Motoryzacja 02.04.2016
BMW M760Li – wizyta w świecie, do którego nie należę

Nieprzyzwoicie potężne, niemożliwie luksusowe i irracjonalnie wręcz drogie. Takie właśnie jest BMW 7, szczególnie w odmianie M760Li, z którą mieliśmy przyjemność zapoznać się przez kilka chwil na Motor Show 2016.

Laserowe reflektory, zdalne parkowanie, 4 oddzielnie regulowane, wentylowane i podgrzewane, fantastycznie wygodne fotele (oczywiście z masażem), zatrzęsienie małych, średnich i dużych wyświetlaczy, obsługa gestami, wszystkie możliwe opcje łączności bezprzewodowych, a do tego lista opcji, która prawdopodobnie zajęłaby kilka ładnych stron A4.

„Motoryzacyjnie” też jest o czym mówić. 20-calowe felgi, dwunastocylindrowy silnik dający 600 KM i 800 Nm, pierwsza setka w 3,9 sekundy (!). Kontakt z tą gigantyczną niemiecką limuzyną jest wyjątkowym doznaniem – nawet jeśli mamy na to maksymalnie kilkanaście czy kilkadziesiąt minut i jazda próbna nie wchodzi w grę.

Przepych jest tutaj jednak troszkę subtelniejszy niż w Mercedesie klasy S. Owszem, materiały w każdym miejscu są doskonałe i wszystko aż krzyczy, że jest koszmarnie drogie, ale robi to w sposób dyskretniejszy. Głównie jest to zasługą dużo prostszego projektu wnętrza, które dużo bardziej przypomina wnętrze nowoczesnego biura, niż luksusowego pałacu.

Momentami ta prostota wygląda dość dyskusyjnie – jak np. w przypadku opcjonalnego, środkowego tunelu biegnącego pomiędzy tylnymi fotelami, ale trudno będzie znaleźć kogoś, komu środek BMW mógłby się nie podobać.

A szczególnie BMW M760Li (lub inna, podobnie wyposażona wersja) spodoba się fanom technologicznych zabawek.

Zajmujemy miejsce za kierownicą i… zaczynamy liczyć ekrany. Jeden, ogromny, odpowiada za wyświetlanie zegarów i wygląda naprawdę bajecznie. Drugi, umieszczony centralnie i obsługiwany pokrętłem w tunelu środkowym, odpowiada oczywiście za nawigację i zarządzanie wszystkimi samochodowymi systemami. Trzeci, kolorowy i zaskakująco duży wyświetla informacje o ustawieniach klimatyzacji, foteli i podobnych.

Dalej mało? No to siadamy z tyłu. Przed każdym fotelem mamy (opcjonalne) wyświetlacze do konsumpcji multimediów i zarządzania dodatkowymi ustawieniami. Niby „standard” w tej klasie pojazdów, ale to nie koniec listy. Pomiędzy regulowanymi na każdy możliwy sposób fotelami umieszczono kolejny ekran, który może na pierwszy rzut oka przypominać tablet. I nie jest to zresztą złudzenie – to jest tablet, możemy go nawet wyciągnąć z „uchwytu” i korzystać z niego wygodniej, trzymając go w ręce (albo np. po prostu wynieść z auta).

Można go też jednak pozostawić na swoim miejscu albo odłożyć na (również opcjonalnym) rozkładanym stoliczku, spokojnie regulując np. ustawienia masażu, oświetlenie we wnętrzu, ustawienia panoramicznego okna dachowego, bocznych rolet, nawigacji, etc, zastanawiając się przy okazji, dlaczego zachowano na obudowie charakterystyczne dla tabletów z Androidem oznaczenia przycisków…

(Odpowiedź brzmi: bo to jest tablet z Androidem – Samsung Galaxy Tab 4 z odpowiednią nakładką. Masę dodatków BMW możemy w prosty sposób „odpuścić” i przejść do zupełnie czystego, przynajmniej w wydaniu Samsunga, Androida. Z dostępem do wszystkich aplikacji, przeglądarki, gier, Google Play, etc. Choć wygląda to trochę tak sobie… albo po prostu nie pasuje do całej reszty auta.)

Zresztą prawy tylny fotel to wyjątkowo zacne miejsce do podróżowania w tym BMW. Kilkoma kliknięciami możemy go rozłożyć do bardzo wygodnej, może nie leżącej, ale zbliżonej pozycji. Jednocześnie fotel pasażera z przodu odsuwa się, składa, a z jego oparcia rozsuwa się potężny podnóżek.

Taką radość z jazdy to ja rozumiem. Szofer, jedziemy!

Kliknij w galerię zdjęć poniżej:

[foogallery id=”488765″]

 

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement