Widget, czyli niesamowity gadżet w piwie, który warto poznać przy okazji Dnia św. Patryka

Widget, czyli niesamowity gadżet w piwie, który warto poznać przy okazji Dnia św. Patryka

Mamy na Spider’s Web sporo widgetów. Na stronie głównej możecie śledzić informacje nie tylko w formie kolejki wpisów, ale również specjalnych boksów, w których polecamy Wam najlepsze teksty. Informujemy o nowościach, a także promujemy teksty przygotowane z wielką starannością wspólnie z naszymi partnerami. Ale czy wiedzieliście, że widget to prawidłowa nazwa kulki w puszce do piwa?

Ja nie miałem o tym pojęcia, mimo że piwo należy do moich ulubionych trunków. Ale o tym za chwilę.

Piwo piję odkąd pamiętam, tzn. nie to, że jestem smakoszem od urodzenia, ale z pewnością wiele osób z mojego pokolenia pamięta, że kiedyś nie smartfony i tablety, a trzepak i piłka były podstawowym elementem rozrywkowym każdego dnia. Kiedyś rodzice nie traktowali swoich dzieci jak jajek i pozwalali im chociażby na to, by te mogły spijać piankę ze świeżo nalanego piwa. Niestety po latach okazało się, że piwa, które wtedy wydawały się być jak ambrozja, w rzeczywistości smakują dużo gorzej, a do prawdziwie dobrych piw strasznie im daleko. Z wiekiem nauczyłem się wiele o gatunkach piwa, rodzajach, smakach, markach, produkcji, ale zawsze najbardziej interesowało mnie to, co irlandzkie.

Filmy, piwo, whiskey, Liam Neeson, Święci z Bostonu. To były elementy popkultury, które fascynowały i fascynują mnie do dziś. Jednym z nich, takim, który łączy kilka powyższych, jest dzień św. Patryka. Dzień, w którym niezwykle dumni Irlandczycy pokazują innym nacjom, że potrafią się bawić jak mało kto na świecie. To karnawał pełną gębą, zakrapiany whiskey lub zielonym piwem. Ba! Tego dnia piwo wypite przy lunchu albo do obiadu wcale nie kojarzy się z pierwszymi oznakami alkoholizmu, a właśnie ze świętowaniem. Tego dnia jest to typowy ludzki odruch, który mówi, że dzień święty trzeba święcić.

Chciałbym kiedyś pojechać do Irlandii, by w dniu wolnym od pracy, jakim jest dzień św. Patryka poczuć się jak bohater Świętych z Bostonu, chciałbym przeżyć to święto razem z Irlandczykami, bo wstyd się przyznać, ale póki co znam to święto tylko z opowieści.

Głównym symbolem dnia Św. Patryka jest shamrock (trójlistna koniczyna), który jest także jednym z symboli związanych tradycyjnie z Irlandią. Według legendy o św. Patryku, wykorzystał on tę roślinę, aby wyjaśniać pierwszym irlandzkim chrześcijanom dogmat o Trójcy Świętej. Nie mogli oni zrozumieć, jak to jest możliwe, że są Trzy Osoby Boskie, a jednocześnie są one jednym Bogiem. Co ciekawe, święto obchodzone jest również poza Irlandią, także w Polsce, co jest związane z popularnością kultury celtyckiej. W Stanach Zjednoczonych obchody Dnia św. Patryka sięgają 1737 r., kiedy „Charytatywne Irlandzkie Stowarzyszenie w Bostonie” zorganizowało pierwszą paradę.

W innych krajach święto to związane jest przede wszystkim z serwowaniem „zielonego” piwa oraz pokazami irlandzkich tańców i muzyki.

Warto jednak pamiętać, że sam zwyczaj podawania tego dnia „zielonego” piwa, nie jest tradycją rodem z Irlandii. Zainicjowali ją potomkowie Irlandczyków, którzy wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych w XIX i XX wieku. W samej Irlandii zwyczaj ten pojawił się niedawno, raczej ze względu na turystów, którzy spodziewają się kufla zielonego piwa, niż ze względu na samych Irlandczyków.

No właśnie, piwo. W Polsce ciężko dostać prawdziwie irlandzkie piwo, ale dzięki takim markom jak Guinness możemy zasmakować tego, co piją wyspiarze. Czym różnią się puszkowe piwa takie jak Guinness, od tego, co standardowo znajdziemy na półkach w sklepie? Po pierwsze piana. Gęsta, kremowa i dodająca smaku. To, co sprawia, że piana jest tak wyjątkowa, to właśnie wspomniany widget.

Czym jest widget w piwnej puszce?

Wbrew pozorom nie jest to żadna magia, a po prostu kulka napełniana azotem, która sprawia, że puszkowany Guinness w smaku jest prawie tak dobry jak piwo lane z kega (w którym swoją drogą też jest azot). Piwo z butelki nie będzie miało tego smaku, i co ważniejsze piany, która – mówiąc kolokwialnie – robi niesamowitą robotę.

Jak to możliwe?

Głównie dzięki technologii opracowanej właśnie przez Guinnessa. Za Wikipedią: “widget to plastikowa, pusta w środku kulka o średnicy ok. 3 cm posiadająca jeden otworek o średnicy 0,61 mm. Kulka ta wkładana jest do puszek, do których podczas napełniania dodawany jest ciekły azot, który wraz z dwutlenkiem węgla tworzy mieszankę gazową. Azot, który po zamknięciu puszki odparowuje, zwiększa ciśnienie i wraz z piwem wnika do środka widgeta. Gdy opakowanie zostaje otwarte, ciśnienie spada, a z widgeta wydobywają się z dużą prędkością drobne pęcherzyki gazu, tworząc obfitą i gęstą pianę, a jednocześnie obniżając zawartość dwutlenku węgla w samym piwie.”

Skąd taki pomysł?

Jego geneza związana jest głównie ze sposobem dystrybucji piw na Wyspach Brytyjskich. W puszkach sprzedawane są piwa górnej fermentacji, z kolei to, co dostaniemy w pubie w formie piwa nalanego do kufla, może diametralnie różnić się od tego, co kupimy w sklepie. Jest to związane z faktem, że piwa dystrybuowane do pubów mają za zadanie dojrzeć dopiero na miejscu, podczas leżakowania.

Tradycyjne, wyspiarskie piwo zawiera niezbyt dużo dwutlenku węgla. Sposób nalewania różni się od nalewania lagerów. Te ostatnie pod wpływem ciśnienia tworzonego przez wysokie natężenie dwutlenku węgla w KEG-u. W trakcie pompowania piwo jest mieszane z powietrzem, w którym 78% stanowi azot. Dzięki temu piwo pozostaje nisko nasycone, gdyż azot nie rozpuszcza się w wodzie tak łatwo jak dwutlenek węgla, a za to dostaje kremową pianę będącą właśnie efektem pompowania w piwo powietrza w trakcie nalewania, ponieważ cząsteczki azotu są dużo mniejsze, niż cząsteczki dwutlenku węgla, stąd i piana jest kremowa. Czyli – przekładając to na ludzki język – różnicy między zawartością puszki a piwem, jakie wypilibyśmy w pubie, po prostu nie ma.

Guinness, chcąc zachować te właściwości dla konsumentów siedzących w domach na całym świecie, opracował technologię, która w olbrzymim stopniu potrafi przybliżyć smak piwa nalewanego w brytyjskich pubach. Próbowano tego dokonać na wiele sposobów. Pod koniec lat 70. powstał Guinness Bottle Draught. Piwa z minimalnym wysyceniem dwutlenkiem węgla, sprzedawanego między innymi w sześciopakach, do którego dołączano coś na kształt strzykawki.

Po co?

Po przelaniu piwa do szklanki trzeba było wciągnąć jego minimalną ilość małą pompką, a następnie wstrzyknąć powstałą mieszankę z powrotem do szkła. Dzięki temu – tylko pozornie skomplikowanemu – zabiegowi uzyskiwano kremową pianę, obiekt pożądania miłośników piwa. Na szczęście zrezygnowano z tego pomysłu i zastąpiono go widgetem, który znamy dziś. Prace nad widgetem puszkowym okazały się bardzo drogie. Kosztowały około 5 milionów funtów, ale mając na uwadze fakt, jak dobrze Guinness Draught sprzedaje się na całym świecie, była to inwestycja z kategorii tych niezwykle udanych, co potwierdza każda sprzedana puszka.

W związku ze zbliżającym się dniem św. Patryka zapraszamy do udziału wspólnej akcji z Guinnessem, w której biorą udział blogerzy, vlogerzy, influencerzy i konsumenci. Do wygrania będzie wyjazd na Guinness Workshop w Dublinie.

Co trzeba zrobić, by wziąć udział w konkursie? Wystarczy zrobić sobie zdjęcie z wąsami z Guinnessowej piany. Jak to się robi? Można np. tak:

wasy

Następnie taką fotę trzeba opublikować na Instagramie lub Facebooku z tagami #GUINNESS #SwPATRYK #GuinnessWorkshop #17marca. Autor najlepszego zdjęcia zgarnie główną nagrodę, którą jest wyjazd do Dublina na specjalne warsztaty. Autorzy kolejnych 199 zdjęć dostaną czteropaki Guinnessa. Roztrzygnięcie konkursu już 28 marca. Z kolei główna nagroda, czyli wyjazd do Dublina, nastąpi w terminie 10-12 kwietnia. Konkurs trwa od dzisiaj, aż do 24 marca.

By zwiększyć swoje szanse w konkursie, warto zadbać o to, by zdjęcie było kreatywne, jego jakość odstawała od konkurencji, no i najważniejsze, by zdjęcie nie łamało regulaminu żadnego z serwisów, na którym będzie opublikowane. Organizatorzy konkursu będą również zwracali uwagę na to, jaką popularnością będą cieszyły się dodane zdjęcia i tutaj brane pod uwagę będą takie czynniki jak liczba fanów, polubień, czy zasięg, jaki dana fotka będzie w stanie wygenerować.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement