Halo, twórcy serwisów fotograficznych! Internet to nie prasa!

Felieton/Foto 11.03.2016
Halo, twórcy serwisów fotograficznych! Internet to nie prasa!

Czasami mam wrażenie, że fotografowie nie do końca oswoili się z Internetem i nadal traktują to medium tak, jak prasę, gdzie przedruk zdjęcia bez wiedzy autora oznacza kradzież. Nie tak powinien funkcjonować Internet. Fotografowie zasługują na jeden, globalny standard udostępniania zdjęć, czyli coś, co dostali już filmowcy.

Mam ogromny szacunek do profesjonalnych fotografów, ale jednocześnie uważam, że film jest większym wyzwaniem niż fotografia.

W fotografii liczy się zamrożenie odpowiedniego momentu w kadrze. Fotograf jest architektem i buduje swój obraz z klocków. Jego praca kończy się jednak w momencie wyzwolenia migawki. Tymczasem w filmie po włączeniu nagrywania proces twórczy dopiero się zaczyna. To tak, jakby tworzyć budowlę z klocków, które cały czas zmieniają swój kształt i położenie.

Tworzenie filmów wymaga więcej czasu, energii, a także wiedzy. Mimo to, twórcy wideo nie mają problemów z dzieleniem się swoim materiałami w sieci. Wszystkie główne platformy nastawione na wideo mają identyczny mechanizm udostępniania materiałów. YouTube, Vimeo, a ostatnio nawet Facebook, pozwalają zagnieździć filmy na stronach www. W każdym z tych serwisów wystarczą dwa kliknięcia, by pobrać kod HTML, który można umieścić na stronie.

Efekt takiego osadzenia widzieli chyba wszyscy.

Na stronie pojawia się odtwarzacz z danego serwisu i możemy obejrzeć film bez opuszczania artykułu. Po najechaniu kursorem na film możemy zobaczyć jego tytuł i – co najważniejsze – przejść do profilu artysty. Wszystko to jest globalnym standardem opierającym się na HTML, więc działa wszędzie, niezależnie od platformy, a nawet urządzenia.

Osadzanie filmów jest całkowicie akceptowalną praktyką i jest wręcz pożądane przez twórców, bo pozwala im dotrzeć do szerszego grona odbiorców. Nie ma tu mowy o kradzieży filmu. Osoba udostępniająca nie musi martwić się o to, czy łamie prawo. Idealnym przykładem jest Vimeo. Jeśli na filmie pojawia się ikona udostępniania, autor wyraża na to zgodę. Nie trzeba zaprzątać sobie głowy kwestią licencji, czy czekać na pozwolenie autora.

Dlaczego podobnego mechanizmu nie doczekały się zdjęcia?

Jeśli chcemy udostępnić czyjeś zdjęcie, robi się problem. Generalnie nie można pobrać czyjejś fotografii na dysk i zilustrować nią swojego artykułu. Jest kilka wyjątków od tej reguły, ale licencja jest rzeczą świętą. Jeśli autor zastrzega prawo do zdjęć (o czym nie musi informować, bo domyślnie przysługuje mu to prawo), za każdym razem trzeba się z nim skontaktować i poprosić o zgodę na publikację.

Facebook pozwala na osadzenie samego filmu, bądź całego posta zawierającego film.
Facebook pozwala na osadzenie samego filmu, bądź całego posta zawierającego film.

Nieco lepiej jest w przypadku serwisów społecznościowych, które pozwalają na osadzanie treści. Taki mechanizm mają wszystkie duże serwisy, w tym Facebook, Instagram, czy Twitter. Tyle tylko, że wszystkie te strony pozwalają de facto na udostępnienie całego wpisu, a nie samego zdjęcia. Tę różnicę idealnie widać na Facebooku w przypadku treści wideo, gdzie mamy do wyboru, czy chcemy osadzić na stronie cały wpis (z opisami, komentarzami, lajkami i reakcjami), czy tylko wideo, w boksie podobnym do tego z YouTube’a. W przypadku zdjęć takiego wyboru nie mamy.

Najlepiej z udostępnianiem zdjęć radzi sobie Instagram, ale jego mechanizm też nie jest idealny. Zdjęcie jest osadzone w ramce i instagramowa otoczka jest trochę zbyt nachalna.

A jak wygląda udostępnianie zdjęć w innych serwisach fotograficznych?

Serwisy Flickr i 500px.com mają bardzo zbliżone mechanizmy osadzania zdjęć, przy czym są one zrobione źle. Osadzanie zostało stworzone po to, by fotograf mógł umieścić swoje zdjęcia na prywatnej stronie, bez potrzeby wrzucania ich na własny serwer. 500px.com i Flickr są więc niejako platformami do hostingu. A co jeśli chcemy osadzić na prywatnej stronie zdjęcie innego autora? Rozbijamy się o ścianę z napisem „licencja”.

Corpocity VI by Marcin Połowianiuk on 500px.com

Powyżej widać przykład osadzenia mojego zdjęcia z serwisu 500px.com poprzez narzędzie ’embed’. Nie ma tu żadnej informacji o autorze, ani linka do profilu. Nie tak to powinno wyglądać.

W zdjęciach brakuje mi mechanizmu znanego z wideo. Chciałbym, by powstał jeden standard udostępniania zdjęć w Sieci. Pomysł już jest, nie trzeba go wymyślać na nowo. Ideałem jest tutaj YouTube. W zdjęciach widziałbym to tak samo: osadzona fotografia nie powinna mieć żadnych ramek, ani żadnego logo serwisu, natomiast po najechaniu na zdjęcie powinna pokazywać się nakładka z tytułem zdjęcia, nazwiskiem autora, jego awatarem i linkiem do wybranej przez niego galerii (i ew. logo serwisu). Najlepiej, by fotograf dostawał informację zwrotną gdzie zamieszczono jego zdjęcie.

Czy naprawdę jest to takie trudne do wdrożenia?

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement