Argumenty paranoików kontra lekarze i naukowcy, czyli niepotrzebna śmierć dziecka

Felieton/Nauka 25.03.2016
Argumenty paranoików kontra lekarze i naukowcy, czyli niepotrzebna śmierć dziecka

Uwielbiam Internet, wszyscy o tym wiecie. Jednocześnie nienawidzę go czasem z całej siły, bo to Internet jest w dużym stopniu odpowiedzialny jest za rozprzestrzenianie się dennych pomysłów i nieprawdziwych informacji, co czasem prowadzi do nieszczęścia. Takiego, jak śmierć dziecka w wyniku niezaszczepienia na ospę wietrzną i wysłanie go na “ospa party”. Dziecko zmarło, bo w 2016 roku pozwoliliśmy na rozprzestrzenienie się debilnych teorii spiskowych o tym, że szczepienia to zło i wielka konspiracja a odporność najlepiej buduje się wystawiając na chorobę.

Wszystkim antyszczepionkowcom radzę, żeby wyjechali do krajów, w których matki potrafią iść z dzieckiem na piechotę cały dzień po to, by zaszczepić je którąś szczepionką. One dobrze wiedzą, co robią – żyją w miejscach, gdzie choroba, powikłania i śmierć od chorób, które w Europie są niemal wyeliminowane jest codziennością obserwowaną dookoła.

Szczepionki są złe a odporność buduje się przez “przechorowanie”?

Idź na oddział zakaźny, weź siebie – nie niewinne dziecko – i zaraź się wszystkim, co się da. Będziesz najodporniejszym człowiekiem na świecie!

Przeczytałam też o sprawie z Wielkiej Brytanii. Sędzia rodzinna nakazała zaszczepienie dzieci muzułmance, która twierdziła że nie może tego zrobić bo szczepionki zawierają żelatynę wieprzową. Sąd stwierdził, że matka ma “paranoiczną wizję świata”. Wiem, taki wyrok niebezpiecznie balansuje na granicy totalitaryzmu, ale pamiętajmy, że chodzi o dobro dzieci, za które dorośli – rodzice, a w przypadku gdy ci są niezdolni do dobrej opieki i zapewnienia bezpieczeństwa, krewni, a potem my wszyscy – ponosimy odpowiedzialność oraz o potwierdzenie w nauce. Jeśli masz możliwość ustrzec człowieka przed krzywdą, a nie robisz tego bo nie pozwalają ci na to przekonania ponosisz winę. Jeśli zobaczę kogoś balansującego na krawędzi przepaści i nie pomogę mu, bo głosy w mojej głowie twierdzą, że jest to szkodliwe dla ludzkości ze względu na przeludnienie Ziemi będę winna nieudzielenia pomocy.

Masz ponad 40 lat? Gratulację, żyjesz na “pożyczonym” czasie!

Pożyczonym przez rozwój wiedzy, medycyny i nauki. 100, 150 lat temu statystycznie przeciętnie kończyłbyś już swój żywot lub był nieżywy. Jak myślisz, dlaczego?

Nie winię w całości Internetu. Internet jest tylko narzędziem, to ludzie podejmują własne decyzje. Jednak nigdy wcześniej w historii ludzie z teoriami spiskowymi i głupimi pomysłami nie mieli takich możliwości odnajdywania się, wymieniania głupimi pomysłami i pseudowiedzą, utwierdzania się w swoich przekonaniach i rozprzestrzeniania ich dalej. Zjawisko bańki informacyjnej dotyczy także antyszczepionkowców i innych tego typu ludzi a radykalizowanie poglądów w grupach o podobnych przekonaniach (w skrócie ci, którzy mają mniej radykalne poglądy po dołączeniu do grupy mają tendencję do zaostrzania ich pod wpływem najbardziej radykalnych członków) jest codziennością. Do spojrzenia z boku i oderwanie się od tego pierwotnej tożsamości grupowej potrzeba przede wszystkim samoświadomości, a tego brakuje nam wszystkim.

30 lat temu antyszczepionkowcy mogliby co najwyżej fundować sobie własny biuletynek w grupach w których za członkowstwo trzeba byłoby zapłacić i o których istnieniu nie miałaby pojęcia większość ludzkości. Nie bez powodu. Żadne szanujące się czasopismo czy telewizja nie rozpowszechniałaby idei opartych na wyssanych z palca bzdurach, co najwyżej wspomniałaby o tym, że istnieją i nie mają oparcia w faktach.

Dziś jednak filmiki z YouTube’a, strony o dziwnych adresach, grupy na fejsie i dyskredytowane niemal natychmiastowo pseudobadania zyskują rozgłos, bo błyskawicznie trafiają do ludzi, którzy nie szukają wiedzy, tylko potwierdzenia swojego strachu przed światem. To dlatego ruch antyszczepionkowy rośnie w siłę, to dlatego w krajach wysoko rozwiniętych, w których coraz więcej osób nie musi martwić się o to, czy kolejnego dnia będzie co położyć na talerzu rośnie liczba ludzi nieszczepiących swoich dzieci.

To niesamowita hipokryzja, bo ci rodzice to zwykle ludzie, którzy sami zostali zaszczepieni w dzieciństwie i którzy wychowali się w świecie niemal wolnym od wielu chorób wyeliminowanych dzięki szczepionkom właśnie.

Może właśnie dlatego, że nie widzieli takich tragedii nie potrafią pojąć, jak ważne są szczepienia?

W XIX wieku światowe prawdopodobieństwo, że dziecko umrze przed ukończeniem 5 roku życia wynosiło 43%. 43 ze 100 dzieci umierało! W latach pięćdziesiątych statystycznie umarłoby 19 na 100 dzieci, dziś umiera 3 na 100 dzieci w wieku do 5 lat. Myślisz, że szczepienia nie mają z tym nic wspólnego, a wiele ze szczepionek jest refundowane – bezpłatne – bo ktoś gdzieś rządzi całym światem i postanowił wszczepiać dzieciom autyzm czy ołów? Myślisz, że przejście ospy wietrznej jest fajne, bo człowiek nabiera odporności? Nie jest – jeśli masz nawet 50% szansę, że możesz uchronić dziecko przed okropnym przeżyciem w którym wszystko swędzi, pojawiają się powikłania, zostają blizny, prawdopodobieństwo późniejszego zachorowania na półpaśca wzrasta a konsekwencją może być nawet śmierć to dlaczego tego nie zrobisz? Dlaczego zamiast tego prowadzisz dziecko na “ospa party” żeby złapało chorobę?

Tak, zgadzam się z tym, że powinniśmy badać bezpieczeństwo szczepionek, sprawdzać czy nie mają skutków ubocznych, a jeśli mają to reagować i zdroworozsądkowo podejmować decyzje. Rozumiem, że polaryzowanie dyskusji tylko zaostrza konflikt i paranoję, ale nie możemy zgodzić się na to, by argumenty paranoików miały taką samą wagę jak argumenty lekarzy i naukowców, a tym bardziej nie możemy zgodzić się na to, by na podstawie tych argumentów podejmować decyzje, z założenia błędne.

Dzieci, nieświadome tego czym są szczepionki, nie powinny cierpieć przez naszą głupotę.

 

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement