Skąd Netflix bierze polskie napisy i dlaczego jest ich tak mało? Mamy odpowiedzi na te i inne pytania

Artykuł/RTV 25.03.2016
Skąd Netflix bierze polskie napisy i dlaczego jest ich tak mało? Mamy odpowiedzi na te i inne pytania

Niedawno mieliśmy okazję spotkać się w Warszawie z przedstawicielami Netfliksa, którzy odpowiedzieli na nasze pytania związane ze startem usługi na polskim rynku. Czasu na rozmowę było wtedy niewiele, ale teraz udało nam się dopytać o kilka innych istotnych kwestii. Wiemy więcej na temat tego, jak rozwijać się będzie Netflix w Polsce.

W połowie marca spotkałem się z przedstawicielami serwisu Netflix i uzyskałem odpowiedzi na wiele pytań dotyczących startu usługi w naszym kraju. Jednym z moich rozmówców był Joris Evers, czyli wiceprezes i szef komunikacji Netfliksa na Europę, Bliski Wschód i Afrykę.

Netflix w Polsce - Jori Evers - wywiad

Podczas krótkiej rozmowy zabrakło czasu, by poruszyć wszystkie kwestie, ale teraz udało mi się uzyskać nieco więcej informacji.

Jedną z palących kwestii dotyczących debiutu usługi Netflix w Polsce są polskie wersje językowe materiałów. Nie tylko mamy dostęp do zaledwie ułamka bazy filmów i serialu w porównaniu do np. mieszkańców Stanów Zjednoczonych, ale też tylko nieco ponad 10 proc. z polskiej bazy zostało zlokalizowane.

Ciekawiło mnie, czy Netflix może skorzystać z napisów przygotowanych przez internautów i udostępnionych w takich serwisach jak Hatak.pl, NapiProjekt czy Open Subtitles. Okazuje się, że to tak nie działa – Netflix licencjonuje napisy i dubbing od twórców treści razem z plikami wideo.

Zwykle napisy i audio w lokalnym języku pochodzą z filmów w wersji kinowej, seriali emitowanych w telewizji lub treści sprzedawanych na nośnikach optycznych. Netflix może pozwolić sobie na współpracę z innymi partnerami tylko przy własnych produkcjach.

Netflix w Polsce

A skąd możemy wiedzieć, jakie nowe treści w polskim języku wprowadza Netflix w Polsce?

Jak na razie możemy sprawdzić dostępność polskiej wersji językowej danego materiału dopiero na jego podstronie w aplikacji i na stronie internetowej usługi lub w jednym z nieoficjalnych serwisów, takich jak np. unogs.com. To uciążliwe, zwłaszcza leżąc na kanapie z pilotem do SmartTV w ręku.

Pytałem Jorisa Eversa o to, dlaczego nie można zrobić prostego przycisku filtrującego na stronie głównej Netfliksa. Odpowiedź była podobna jak w przypadku wcześniejszego pytania o zapisywanie materiałów wideo offline. Netflix myśli o przyszłości, zapominając o “tu i teraz”.

Twórcy Netfliksa wierzą, że kiedyś zasięg będzie wszędzie i zapisywanie offline nie będzie w ogóle potrzebne i ignoruje dzisiejsze potrzeby klientów, którzy nie mogą oglądać filmów i seriali w podróży. Podobnie jest w przypadku lokalnych wersji językowych.

Joris Evers tak odpowiedział na moje pytanie o możliwość filtrowania treści pod względem dostępności polskiej wersji językowej:

Naszym celem jest oferowanie większości bazy w lokalnym języku. Wierzymy, że stanie się to wcześniej niż później i zdecydowaliśmy się skupić na tworzeniu prawdziwie globalnej usługi. Będziemy informowali media na temat nowości w wysyłanym co miesiąc newsletterze, który ruszy już niedługo.

Mój rozmówca zaznaczył też, że użytkownicy dostają (lub będą dostawać w przyszłości) wiadomości email i powiadomienia push dotyczące usługi. W samej usłudze znajdują się też boksy o nazwach “recent arrivals” i “new releases” z dopiero co dodanymi materiałami.

Na spotkaniu w połowie marca padło w moim kierunku sporo pytań dotyczących serwisów social media, z których korzystają Polacy. Jak na razie Netflix w Polsce nie planuje uruchomienia lokalnych kanałów social media np. na Facebooku lub Twitterze (z którego swoją drogą szybko zniknął fałszywy profil Netflix Polska).

Netflix w Polsce

Netflix w Polsce – co z lokalnymi treściami?

Jedno z moich pytań dotyczyło Netflix Originals – seriali, które powstają przy ścisłej współpracy serwisu z twórcami. Wcale nie jest wykluczone, że pojawią się na platformie produkcje kręcone w naszym kraju z udziałem polskich aktorów. Dzisiaj treści powstają w takich krajach jak Brazylia, Francja, Japonia, Kanada, Kolumbia, Meksyk, Włochy i Wielka Brytania.

Netflix chwali się, że w 2015 roku nakręcono 450 godzin autorskich materiałów wideo, a plan na 2016 rok zakłada już 600 godzin seriali, filmów i dokumentów. Podczas spotkania w połowie marca dowiedziałem się, że Netflix na razie czeka, aż to twórcy zgłoszą się do nich z pomysłem, który mógłby zainteresować globalnego odbiorcę.

Netflix nie wyklucza też wykupienia licencji na materiały wideo produkowane wcześniej w Polsce. Zasugerowałem przedstawicielom firmy, że z nich ucieszyli by się nie tylko widzowie w naszym kraju, ale też Polacy mieszkający np. w Wielkiej Brytanii lub w Stanach Zjednoczonych, którzy nie mają dostępu do polskiej telewizji i lokalnych serwisów VOD.

Netflix w Polsce

Jori Evers potwierdził, że mieszkańcy innych krajów mogą nie mieć dostępu do polskich napisów.

W komentarzach pod poprzednimi materiałami pytaliście o to, czy to błąd, że w Wielkiej Brytanii część z materiałów nie ma możliwości włączenia polskiej wersji językowej, chociaż na terenie Polski są one dostępne. Niestety, to nie jest wynik błędu, a Netflix ma związane ręce przez prawa autorskie.

Polacy korzystający z Netfliksa za granicą muszą pogodzić się z tym, że dostęp do części tłumaczeń treści na język polski jest niedostępny ze względu na ograniczenia regionalne. Nie ma też co liczyć na to, że Netflix w Polsce będzie tańszy niż w Stanach Zjednoczonych, tak jak np. Spotify. Jori Evers tłumaczy:

Ceny są podobne na całym świecie. Na nowych rynkach koszt dostępu do Netfliksa zaczyna się od 7,99 euro za miesiąc lub od tej samej kwoty w lokalnej walucie. Oferowanie usługi w lokalnej walucie jest jednym z kroków, by dostosować usługę do danego rynku i badamy tę kwestię [w kontekście Polski].

Niewykluczone natomiast, że w przyszłości pojawi się też możliwość płacenia za serwis Netflix w Polsce z użyciem serwisu PayPal, co jest możliwe juz w innych krajach.

Nie wiadomo jak na razie nic na temat innych metod płatności, takich jak przelew bankowy lub polskie PayU – firma tego nie wyklucza, ale też nie składa obietnic. Netflix nic nie chce mówić też na temat dostępności kart podarunkowych, które można byłoby kupić w supermarketach lub w salonach prasowych.

Jori Evers obiecał też, że zajmie się problemem z dostępnością aplikacji Netflix na telewizorach Smart TV i poinformuje o postępach. Przekazałem już firmie listę modeli telewizorów zgłaszanych w komentarzach na Spider’s Web, w których brakuje aplikacji, a Netflix jest już w kontakcie z firmą Panasonic.

Przedstawiciele firmy na spotkaniu wielokrotnie powtarzali, że są obecni w kraju dopiero dwa miesiącu. Potrzebują jeszcze kilku miesięcy na ocenę tego, które z rozwiązań oczekiwanych przez różne grupy klientów faktycznie sprawdzą się na naszym rynku. Netflix jest natomiast zadowolony z odzewu, jaki dostaje.

Jak udało mi się ustalić podczas poprzedniej rozmowy, jesteśmy “bardzo ważnym rynkiem” dla Netfliksa.

Dowodem na to ma być fakt, że pracownicy firmy zorganizowali spotkanie z przedstawicielami mediów w naszym kraju, a nie wybrali się do okolicznych państw takich jak np. Czechy – dostrzeżono u nas duże zainteresowanie usługą wśród internautów i mediów. Czego jeszcze wtedy się dowiedzieliśmy?

  • ponad połowa klientów decyduje się na opłacenie abonamentu po skorzystaniu z pierwszego bezpłatnego miesiąca;
  • 10 proc. dostępnych treści ma dostępne polskie tłumaczenie w postaci napisów, lektora i/lub dubbingu;
  • Netflix dostrzegł większe zainteresowanie lektorem niż dubbingiem w naszym kraju;
  • brak dostępu do House of Cards był związany ze sprzedażą praw do emisji polskiemu nc+ przez producenta serialu, a nie samego Netfliksa;
  • nadal nie wiadomo, kiedy pojawi się polska wersja serwisu;
  • niewykluczone jest partnerstwo z polskimi telekomami, ale nie ma co liczyć na nielimitowany transfer;
  • Joris Evers był zaskoczony, że niektóre telewizory nie oferują dostępu do aplikacji, chociaż powinny.

Czytaj więcej:

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement