Co jeśli nie Flickr? Podpowiadamy, w jakiej chmurze trzymać zdjęcia

Artykuł/Foto 12.03.2016
Co jeśli nie Flickr? Podpowiadamy, w jakiej chmurze trzymać zdjęcia

Z chmurą trzeba uważać. Kiedy już masz wszystkie asy w rękawie, ona zaczyna grać z tobą w szachy. Flickr zmienił zasady w trakcie trwania gry, ale nie był pierwszy i nie będzie ostatni. Gdzie w takim razie przechowywać zdjęcia?

Flickr od kilku dni każe płacić za swoje narzędzie do automatycznej synchronizacji zdjęć między dyskiem komputera a chmurą. To sprawia, że tworzenie kopii zapasowej na serwerach Flickra jest znacznie mniej wygodne niż wcześniej. Zdjęcia trzeba wgrywać przez przeglądarkę, co jest upierdliwe, jeśli chcemy zachować uporządkowaną strukturę katalogów.

Jeśli taki sposób zarządzania zdjęciami ci nie przeszkadza, Flickr nadal może być dobrym wyborem. Szczególnie, że oferuje 1 TB darmowego miejsca, ma świetne aplikacje mobilne, a także wiele zaawansowanych funkcji, które ułatwiają katalogowanie zdjęć.

Osobiście zawiodłem się na Flickrze i chyba nawet straciłem do niego zaufanie. Nie lubię, kiedy zasady są zmieniane w trakcie gry, a to właśnie zrobił Flickr. Co więcej, w Yahoo nie dzieje się zbyt dobrze, dlatego nie wiem, czy Flickr nie wprowadzi kolejnych ograniczeń i czy może zupełnie nie zniknie po kilku miesiącach.

Gdzie w takim razie przechowywać zdjęcia?

OneDrive

OneDrive, jako rozwiązanie wbudowane w Windows 10, jest popularną chmurą, ale osobiście również zawiodłem się na tej usłudze. W pewnym momencie OneDrive mocno ograniczył ilość miejsca. Subskrybenci usługi Office 365 zamiast nielimitowanej przestrzeni dostali limit 1 TB, a limit użytkowników darmowych zmalał  z 15 (lub 25) GB do 5 GB. Poza tym w Windows 10 zniknęła jedna z najważniejszych zalet OneDrive, czyli możliwość wyświetlania plików, które nie znajdują się fizycznie na komputerze. Kiepsko.

Gdyby ktoś jednak chciał skorzystać z płatnego planu OneDrive, najwygodniej jest kupić pakiet Office 365, który jest opłacalnym rozwiązaniem, zwłaszcza w wersji dla kilku użytkowników domowych. Subskrybenci Office’a dostają 1 TB darmowej przestrzeni w OneDrive. Jeśli nie chcesz skorzystać z Office’a, możesz kupić 50 GB miejsca w OneDrive za 7,99 zł/mies.

Zdjęcia Google

Sprawa jest banalnie prosta kiedy jesteś „niedzielnym fotografem” i robisz zdjęcia głównie telefonem. Rozwiązaniem jest usługa Zdjęcia Google. Oferuje ona dwa plany. Pierwszy jest darmowy i mamy w nim nielimitowaną przestrzeń dyskową, ale jakość zdjęć ulega (niezauważalnej, ale jednak) kompresji. Za drugi plan trzeba zapłacić (1,99 dol./mies. za 100GB lub 9,99 dol./mies. za 1 TB), lecz w zamian zdjęcia nie ulegają kompresji.

Zdjęcia Google potrafią synchronizować automatycznie fotografie ze smartfona i z wybranych katalogów komputera, poprzez desktopowego klienta. Mamy tu zaawansowaną wyszukiwarkę, która rozumie, co znajduje się na zdjęciach, ale niestety nie mamy żadnej struktury katalogów. Możemy jedynie tworzyć albumy. W Zdjęciach Google jest też prosty edytor.

iCloud

A konkretnie iCloud Photos Library, czyli część iCloud poświęcona wyłącznie zdjęciom. Jeśli jesteś użytkownikiem sprzętów Apple, warto rozważyć iCloud. Usługa świetnie integruje się z systemami OS X i iOS (ale także np. z Apple TV) i oferuje 5 GB darmowej przestrzeni. Mamy też kilka płatnych planów: 0,99 dol./mies. za 50 GB, 2,99 dol./mies. za 200 GB i 9,99 dol./mies. za 1 TB.

Amazon Prime

Bardzo ciekawym, lecz często pomijanym rozwiązaniem jest usługa Amazon Cloud Drive. Nielimitowany plan „Unlimited Photos” daje nielimitowaną przestrzeń na zdjęcia (w tym pliki RAW) oraz 5 GB miejsca na pliki w cenie 11,99 dol…. rocznie. Jest to rozwiązanie o tyle ciekawe, że Amazon do nielimitowanych zdjęć zalicza nie tylko pliki JPG, ale też wszystkie najpopularniejsze formaty RAW (w tym DNG Adobe, NEF Nikona, CR2 Canona, czy ARW Sony). Amazon Cloud Drive ma swoje aplikacje na najważniejsze systemy mobilne oraz na komputery.

Jeśli same zdjęcia to za mało, jest też plan „Unlimited Everything”, w którym mamy nielimitowaną przestrzeń na wszystkie typy plików. Taka opcja kosztuje 59,99 dol. rocznie.

Dropbox

Dropbox to jedna z najwygodniejszych chmur, niezależnie od systemu. Usługa działa bardzo szybko i niezawodnie, ma świetne aplikacje mobilne, bardzo dobre i lekkie klienty desktopowe, i może się integrować z wieloma innymi usługami. Minusy? Jest drogo. Darmowy plan oferuje tylko 2 GB, choć dzięki różnym bonusom można łatwo zebrać kilkukrotnie więcej miejsca. Płatny plan Dropbox Pro to 1 TB w cenie 9,99 euro/mies. lub 99 euro rocznie. Jest jeszcze Dropbox Business dla zespołów za 12 euro za użytkownika miesięcznie.

Mega

Całkiem ciekawym rozwiązaniem może być chmura Mega, którą stworzył kontrowersyjny Kim Dotcom. Jest to szyfrowany dysk, w którym mamy aż 50 GB miejsca w darmowym planie, a do tego aplikacje mobilne, klienta desktopowego i rozszerzenia do przeglądarek. W darmowej wersji chmura ma też limit transferu w wysokości 10 GB, ale jest od zerowany co pół godziny.

Możemy też dokupić miejsce. Za 200 GB zapłacimy 4,99 eur/mies., za 500 GB – 9,99 euro/mies., za 2 TB – 19,99 euro/mies., a za 4 TB – 29,99 euro/mies.

Moje rozwiązanie

Do niedawna korzystałem z OneDrive, ale z biegiem czasu usługa irytowała mnie coraz mocniej, aż w końcu miarka się przebrała. Chmura jest wolna, zdarzają jej się problemy z synchronizacją, a już kilkukrotnie przez złą synchronizację chmura zachowała niewłaściwą (niepełną) wersję dokumentu, a ja straciłem kilkadziesiąt minut pracy.

Postawiłem na inne rozwiązanie. Dokumenty i ważne (ale tymczasowe) pliki trzymam w Dropboksie, który ma genialne aplikacje na wszystkie systemy. W usłudze dzięki różnym dodatkom uzbierałem ok. 13 GB miejsca, co wystarcza mi na podstawowe potrzeby.

Do synchronizacji zdjęć wykorzystuję Zdjęcia Google, ale usługa służy mi głównie do kopii zapasowej zdjęć za smartfona. Ze Zdjęć korzystam w darmowej wersji. Przy okazji ważnych dla mnie wydarzeń tworzę w Zdjęciach albumy, do których często wrzucam zdjęcia wykonane lustrzanką. Nie traktuję tego jednak jako backup, a raczej jako wygodne miejsce do pokazania zdjęć bliskim. Nie muszę bawić się w zewnętrzne dyski, bo zdjęcia, które chcę pokazać, mam w chmurze.

Jeśli chodzi o backup zdjęć, w końcu dojrzałem do chyba najlepszego możliwego rozwiązania, czyli dysku sieciowego NAS. Dotychczas korzystałem z kilku dysków zewnętrznych, ale nie jest to najwygodniejsze rozwiązanie. NAS da mi większą pojemność i stały dostęp do plików, co jest ogromną zaletą.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement