Nie wierzę, że to piszę, ale Google ma nowy pomysł na reaktywację Google+

Felieton/Social media 14.03.2016
Nie wierzę, że to piszę, ale Google ma nowy pomysł na reaktywację Google+

Google faktycznie przymierza się do ekshumacji trupa. Do wyciągnięcia Google+ z trumny zaangażował już twórcę 4Chana, a teraz próbuje jeszcze wciągnąć w to ludzi, którzy mają w Sieci coś więcej do pokazania, niż fotkę śniadania czy selfie w toalecie. Pomysł niezły, ale… i tak bez większych szans na powodzenie.

Gdy przeczytałem dzisiaj artykuł Tomka Popielarczyka na Antyweb o Google Plus Create, to z marszu przypomniał mi się odcinek Archiwum X, z bodajże drugiego sezonu, o hienach cmentarnych i Voodoo. Google uparcie nie chce wysłać swojej sieci społecznościowej na wieczny spoczynek i choć chyba wszyscy wokół wiedzą, że to straszny niewypał, a Google+ to pustkowie, to jednak podejmowane są kolejne próby wskrzeszenia nieboszczyka.

Google+ Create – loża dla ciekawych ludzi

Google zaprasza do projektu Google+ Create osoby kreatywne, robiące ciekawe rzeczy, artystów, twórców treści. Każdego, kto – według wytycznych – jest w stanie dostarczyć a) Kolekcje o spójnej tematyce b) treści wysokiej jakości c) nowy post raz w tygodniu.

Co Google+ oferuje w zamian? Jak widać na poniższym zrzucie ekranu… de facto niewiele. Chociaż “możliwość formowania Google+”, “zdobywanie zaufania”, “zdobywanie zainteresowania” brzmi bardzo górnolotnie, to jednak Google+ Create tak naprawdę nie oferuje nic ponad możliwości każdego innego serwisu społecznościowego. Co najwyżej dobrą ekspozycję w domu handlowym, do którego nikt nie chodzi po zakupy.

Google+ Create ma wskrzesić serwis społecznościowy giganta.
Google+ Create, czyli znowu wskrzeszamy trupa

Rozumiem zamysł. Google chce przyciągnąć ciekawych ludzi, bo ciekawi ludzie przyciągają innych. Bo działania osób kreatywnych inspirują. Sęk w tym, że ciekawi ludzie już dawno uciekli z Google+. Bo ciekawi ludzie chcą być tam, gdzie mogą znaleźć odbiorców.

Sposób, w jaki Google+ zachęca do przystąpienia do programu Create raczej też nie przemówi do “dużych nazwisk”, które faktycznie mogą nagonić serwisowi użytkowników. Bo i po co im dobra ekspozycja w Google+, skoro wielokrotnie lepszą mają na innych serwisach? Ktoś, kto już zbudował swoją platformę, nie potrzebuje pozwolenia na to, żeby się pokazać w praktycznie martwym medium.

Z propozycji Google+ Create skorzystają więc zapewne ludzie na początku swojej drogi, którzy dopiero szukają swoich odbiorców i chcą do nich dotrzeć każdym możliwym kanałem. Czy oni znajdą nowych odbiorców na Google+? Pewnie tak, jeśli program Create będzie promował ich działalność. Czy przyniesie to jakąkolwiek korzyść samemu Google+? W żadnym wypadku.

Google+ ma stać się serwisem dla kreatywnych? Więc musi im coś najpierw zaoferować.

Dlaczego fotograf ma nagle przenieść się z 500px czy Instagrama na Google+? Dlaczego grafik ma nagle porzucić swoje kolekcje na Deviantart i przenieść się na platformę Google? Gigant ewidentnie próbuje stopniowo przekształcić Google+ w serwis dla ludzi kreatywnych, ale – jak na razie – ma za mało do zaoferowania.

Chociaż kto wie? Google+ Create to na razie faza eksperymentalna i nie wiadomo, co dokładnie gigant z nią zrobi. Co więcej, Voodoo, które uprawia Google może się powieść z jednego względu – oni w tej chwili zgarniają na swoją stronę “insiderów”. Kreatywnych ludzi, którzy wiedzą, czego potrzeba do sprawnego działania serwisu, mają tysiące pomysłów na minutę i faktycznie mogą przekazać do Google’a ciekawe opinie, z których może narodzić się coś zupełnie niezwykłego.

A skoro już pofantazjowaliśmy, to wróćmy na ziemię. To się nie może udać, dopóki Google+ będzie tylko odświeżane. Tu potrzeba kompletnego restartu, nie tworzenia potwora Frankensteina. Koncepcja oryginalnego Google+ nie dała rady. Poległa, pogrzebana przez odchodzących od niej falami użytkowników, do czego sam Google mocno się przyczynił, wciskając ten serwis wszędzie, gdzie tylko się dało. A nikt, a już szczególnie internauci, nie lubi, jak coś mu się wciska na siłę.

Jeśli Google chce wskrzesić z martwych swój serwis społecznościowy, to tym razem musi do tego podejść w odwrotny sposób – stworzyć coś, do czego ludzie sami będą chcieli przyjść. Google potrafi robić fenomenalne usługi i serwisy, więc jestem skłonny uwierzyć, że przy pomocy opinii odpowiednich ludzi są w stanie stworzyć coś fajnego.

Więc niechże już zakopie to truchło i stworzy coś zupełnie nowego. Odcinając się od nazwy, która u wielu użytkowników rodzi… po prostu niesmak. I szczerze rozbawienie do tego, bo w wielu kręgach kolejne próby reaktywacji Google+ są obiektem niewybrednych żartów.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement