Apple wie, jak sprzedawać zegarki

Artykuł/Sprzęt 22.03.2016
Apple wie, jak sprzedawać zegarki

Oj, umie Apple dobrze sprzedać swój produkt. A co najważniejsze, szczególnie w tym przypadku, doskonale wie, komu próbuje go sprzedać. 

Ze smartzegarkami jest co najmniej jeden spory problem – nie wiadomo właściwie, dla kogo są przeznaczone. Niby dla ludzi aktywnych, najlepiej uprawiających jakiś sport, ale oni z kolei pewnie sięgną prędzej po zegarek bardziej sportowy. Niby dla gadżeciarzy, ale ci w większości szybko orientują się, że zegarek głównie dubluje możliwości ich telefonu. Niby też dla tych, którzy szukają urządzeń efektownie dopełniających ich strój, ale i tu przeważnie pojawiają się trudności.

Albo za mało jest wersji kolorystycznych, albo pasków, albo trudno jest sobie ewentualne bogactwo możliwości wyobrazić.

Część producentów nawet nie próbuje.

Sprzedają swoje zegarki tak, jak sprzedawali smartfony – ot, jedna lub dwie wersje, wrzucamy co jest na stronę i liczymy, że to się sprzeda. Na wyróżnienie zasługuje przede wszystkim Motorola/Lenovo Moto, która stworzyła świetnego Moto Makera dla swojej Moto 360. Ale okazuje się, że można to zrobić lepiej. Nawet dużo lepiej. Do gry włączył się dziś Apple i jego Apple Watch, i bez dwóch zdań – zrobił to naprawdę świetnie.

apple watch 2

Tak, to może wydawać się śmieszne, ale ten news jest o… konfiguratorze zegarka, dostępnym w postaci interaktywnej galerii również na polskiej stronie Apple. Niby nic wielkiego – ot, wybieramy wersję zegarka, pasek, a następnie sprawdzamy, jak taki zestaw komponuje się z jedną z dostępnych cyfrowych tarczy.

Nie ma też powodu, żeby ukrywać, że coś podobnego zrobiono już wcześniej przynajmniej kilka razy nieoficjalnie. Apple już od momentu premiery swojego zegarka dał spory wybór w jego konfiguracji, jednocześnie nie dając potencjalnym klientom żadnego miejsca, w którym można było taką konfigurację wygodnie przeprowadzić, zobaczyć wszystkie opcje jedna obok drugiej i dopiero wtedy dokonać wyboru. Zrobili to więc użytkownicy, ale w tym momencie ich starania są trochę mniej potrzebne.

Tylko tyle i… aż tyle.

Przede wszystkim w końcu wszystko jest w jednym miejscu. Pomiędzy wszystkimi dostępnymi kopertami poruszamy się po prostu przewijając ekran w poziomie. Złoty, różowy, srebrny, czarny, mały, duży – wszystko widać jak na dłoni. Dla porównania, przy Moto 360 konfigurator oferuje dokładnie te same funkcje, ale robi to w sposób dużo mniej efektowny – nie pokazuje bogactwa opcji dostępnych do wyboru, nawet pomimo tego, że jest ich teoretycznie… więcej. Nie pozwala też zestawić różnych wydań.

Cóż z tego, że Moto 360 możemy zobaczyć w konfiguratorze z każdej strony, skoro i tak po założeniu zegarka na rękę obserwujemy go właściwie zawsze pod jednym kątem?

apple watch 3

Dalej zresztą Apple podąża tym samym tropem, co obrany na początku. Nie wybieramy paska z rozwijanej listy (a ta musiałaby być naprawdę potężna). Wybieramy – tak jak to się robi przy rzeczach kupowanych wzrokiem – to, co najbardziej nam się podoba. Dopiero wtedy dowiadujemy się, czy to „Koperta ze stali nierdzewnej w kolorze gwiezdnej czerni” i „Pasek w kolorze naturalnego brązu z klamrą klasyczną”, czy może coś innego. Przecież samo nazewnictwo mało kogo interesuje. Zegarek ma być ładny, pasek ma być ładny, a to wszystko ma pasować do tarczy zegara. Proste.

Tak przecież przeważnie kupujemy klasyczne zegarki w sklepie – bo ładnie wyglądają.

To pokazuje też dobrze, że Apple wie, do kogo chce trafić ze swoim produktem – nie do geeków, nie do fanów produktów z jabłkiem na obudowie. Chce, a przynajmniej chce spróbować, faktycznie wypozycjonować swój zegarek jako element mody. Jako coś po prostu ładnego. Jako coś, co konfiguruje się od strony wizualnej w banalny sposób, nawet nie myśląc o tym, że to smartzegarek.

Czyli właściwie tak, jak powinno się próbować sprzedawać wszystkie zegarki.

O jednym tylko Apple zapomniał.

Wszystko byłoby pięknie i genialnie, gdyby nie jeden szczegół. To, co przygotował Apple – co zresztą potwierdza nazwa „galeria” – nie jest konfiguratorem z prawdziwego zdarzenia. Jest po prostu alternatywną formą prezentacji.

Kiedy już bowiem uznamy, że naszym idealnym wyborem jest „Koperta ze stali nierdzewnej w kolorze gwiezdnej czerni” i „Pasek z plecionego nylonu w kolorze czarnym”, na którym od razu po zakupie aktywujemy „Tarczę Pocztówkę (Jez. Mack)”, okazuje się, że… nic z tego. Żadnego przycisku „Kup” czy „Zamów” albo chociażby „Przejdź do sklepu”. Musimy naszą konfigurację zamknąć, wybrać kopertę, wybrać rozmiar i dobrać do niego jeszcze odpowiedni pasek. Wszystko to w dużo mniej atrakcyjnej oprawie.

Szkoda.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement