Polacy znaleźli sposób na udane wprowadzenie technologii do świata sztuki. Tak wygląda teatr 3D

Artykuł/Technologie 03.02.2016
Polacy znaleźli sposób na udane wprowadzenie technologii do świata sztuki. Tak wygląda teatr 3D

3D nie zrewolucjonizowało kina, ale ma szansę wstrząsnąć posadami sztuki o wiele starszej – teatru. Polska firma Platige Image to pionierzy w sferze „stereoskopowych spektakli”, w których występują żywi aktorzy. Przy swoim najnowszym dziele współpracują z gwiazdą Broadway’u.

To scenografia generowana trójwymiarowo i wyświetlana przez projektory na ekranach, które znajdują się za aktorami. Widzowie oglądają spektakl w okularach, takich jak w kinie 3D. Daje to twórcom niespotykaną wolność artystyczną.

Technologia ta opracowana została przez polską firmę Platige Image wspólnie z reżyserem Januszem Józefowiczem. Platige możecie kojarzyć m.in. z niedawnych filmów „Smok” i „Twardowski”, intra do każdej z części Wiedźmina, „Miasta ruin”, a dużo wcześniej także z nominowanej do Oscara „Katedry” w reżyserii Tomka Bagińskiego.

Pierwszą sztuką wystawianą w technologii 3D była Polita, opowiadająca o życiu Poli Negri.

– Polita była eksperymentem, pierwszym musicalem z otoczeniem w technologii stereoskopowej. Przed nami nikt nie używał tego na tak dużą skalę – mówi Rafał Sadowy, który był osobą odpowiedzialną za animację i efekty specjalne.

Później przyszła pora na „Romeo i Julię”, spektakl, którego fragment miałem okazję obejrzeć w warszawskiej siedzibie Platige Image.

Pokaz połączenia tradycyjnego teatru i nowoczesnej technologii wbił mnie w fotel.

Film oglądało się świetnie, a przecież było to tylko nagranie, więc wrażenia z widowni powinny wywoływać jeszcze większy podziw.

Przykład? W pewnym momencie na scenie pojawia się futurystyczny motocykl, później obserwujemy go lewitującego w powietrzu, ale z dozą niepewności – czy motor jest rzeczywisty, czy może wygenerowany komputerowo?

ROMEO & JULIET Trailer from Platige Image on Vimeo.

Współpraca z mistrzem Broadway’u

Obecnie Platige Image pracuje nad scenografią do nowego spektaklu, który wystawiony ma być w Amsterdamie – Sky. Współtworzy go Robin de Levita, uznany na całym świecie producent filmowy i teatralny. Na jego koncie znajdują się filmy, seriale i ponad 80 spektakli, które widzowie mogli oglądać na najbardziej prestiżowych scenach świata – m.in. na Broadway’u w Nowym Jorku czy West End w Londynie. Współpracował z takimi gwiazdami jak Ralph Fiennes, Julie Andrews, Raquel Welch, Tina Turner, Liza Minnelli, czy David Bowie.

3D – SkyTesting 1, 2, 3D… Sky de Musical vertelt een aangrijpend verhaal met behulp van 3D. Achter de schermen zijn de voorbereidingen met onze 3D-specialisten van Platige Image in volle gang!

Posted by Sky de Musical on Monday, February 1, 2016

Jedną z najciekawszych innowacji, jaką de Levita wprowadził do teatru, była „obracana widownia” – SceneAround, zrealizowana po raz pierwszy w byłym hangarze lotniczym nieopodal zachodniego wybrzeża Holandii.

Założeniem tego rodzaju teatru jest wystawianie największych sztuk, których realizacja tradycyjnymi metodami mogłaby być problematyczna. Scena otacza więc okrągłą widownię na 1103 miejsca z jednej strony (180 st.). Określone „pokoje” na scenie otwierane są zależnie od odgrywanej sceny, a widownia obraca się, aby ludzie byli zawsze naprzeciwko dziejącej się akcji.

W Amsterdamie niespełna dwa lata temu powstał pierwszy stały teatr zdolny do zrealizowania takiego widowiska. Pierwsza wystawiana tam sztuka oparta była o pamiętniki Anne Frank – Żydówki, zmarłej w obozie koncentracyjnym.

Niebawem de Levita pracował też będzie nad teatralną adaptacją kinowego hitu Igrzyska śmierci. Sztuka będzie wystawiana prawdopodobnie już latem 2016 roku na deskach dedykowanego jej teatru, budowanego nieopodal londyńskiego Wembley.

Jak tworzy się „stereoskopowy spektakl”?

Odpowiada Robin de Levita:

– Teatr stereoskopowy jest dla mnie nową formą ekspresji, to połączenie teatru z kinem. CGI daje nam nieograniczone efekty, ale to labirynt możliwości, który bardzo łatwo może rozpraszać widza. Nieskończoną ilość razy możemy pokazać efektowną jazdę na motorze, ale to zwyczajnie przytłoczy widza.

Co jest najtrudniejsze w procesie tworzenia?

– Musimy odpowiednio zaplanować całość, aby nie wypstrykać się ze wszystkich tricków po 15 minutach, bo później widz będzie ziewał. Kluczem jest odpowiednie dawkowanie, aby tło 3D wzbogaciło widowisko.

W wypadku tworzenia takiego widowiska postawienie technologii na pierwszym planie byłoby błędem, bo totalnie zawładnęłaby całą historią.

Mniej znaczy więcej, a prostota często jest najlepszym rozwiązaniem.

Czy „teatr 3D” może przejść do mainstreamu?

– Mam nadzieję, że stereoskopowe widowiska w teatrze staną się dominującym nurtem. To przełomowa technologia dla teatru.

Robin De Levita po lewej, Pior sikora, Rafał Sadowy
Robin De Levita po lewej, Pior sikora, Rafał Sadowy

Kluczowa scenografia

Sky wyświetlany będzie na deskach Theater Amsterdam, który daje ogromne możliwości twórcom. Dla porównania Polita i Romeo i Julia wyświetlane były na ekranach 20 x 8 m, podczas gdy holenderska scena dysponuje dodatkowo jeszcze panoramicznymi ekranami o szerokości 60 m.

O tajniki pracy zapytałem Rafała Sadowego:

– Niewątpliwym atutem tworzenia scenografii stereoskopowej jest nieograniczona kreacja. Możemy na przykład w płynny sposób wprawiać w ruch jej elementy lub zmieniać jedną scenografię w inną, wykorzystując do tego bogate wizualnie animacje, co nie jest możliwe w przypadku klasycznej scenografii. Innym atutem jest jej mobilność, ponieważ scenografia nie waży kilka ton, ale mieści się na dysku twardym. to daje dużą łatwość pokazywania spektakli w wielu teatrach.

Przygotowanie cyfrowej scenografii jest czasochłonnym procesem i wymaga wielu prób na scenie. Kluczową sprawą, która wpływa na wiarygodność, jest dobre dopasowanie oświetlenia na scenie oraz oświetlenia wygenerowanej scenografii. Tylko wtedy udaje się stworzyć integralną całość.

Czy jesteśmy świadkami przełomu w teatrze?

Spektakle 3D mają szansę rozwijać się jako jeden z nurtów teatralnych – szczególnie dla ludzi żądnych niespotykanych wrażeń. Skoro w Holandii opłacało się zbudować teatr od zera tylko po to, aby wystawić w nim szczególnie zaawansowaną pod kątem technicznym sztukę, znaczy, że przemawiała za tym projekcja przyszłych zysków.

Wszystko zależy jednak od wykonania, co charakterystyczne jest również dla trójmiaru w kinie. Zachwyciliśmy się świetnym 3D w Avatarze, a później raczej nie było na czym oka zawiesić. Oby taki los nie spotkał technologii Platige Image. Niestety żadnych przedstawień na Polskę nie ma póki co zaplanowanych.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement