Google staje po stronie Apple. Korporacje zgodnie sprzeciwiają się rządowej inwigilacji

Google staje po stronie Apple. Korporacje zgodnie sprzeciwiają się rządowej inwigilacji

Google wspiera Apple w walce o prywatność użytkowników. To świetny moment, aby ostatecznie skończyć z podejrzeniami o dzielenie się danymi z rządem. Trzy lata po aferze PRISM konsumenci już dobrze wiedzą jak ważna jest prywatność, a rządowa inwigilacja natrafia na ostry sprzeciw.

FBI vs Apple

W telefonach Apple obecne jest bardzo silne szyfrowanie, które uniemożliwia dostęp do naszych danych nawet firmie, która jest producentem telefonów. A skoro zabezpieczeń nie jest w stanie złamać nawet Apple, to do danych dostępu nie ma też amerykański rząd.

Federalne Biuro Śledcze zażądało od Apple narzędzi (backdoora), dzięki którym mogłoby mieć dostęp do informacji przechowywanych na telefonie. Pretekstem jest rozprawa sądowa tocząca się w San Bernardino, w której dane przechowywane na iPhonie mogą okazać się kluczowe dla sprawy.

Tim Cook opublikował w tej sprawie list do swoich klientów, w którym stara się nagłośnić sprawę:

Tim Cook będzie walczył o naszą prywatność

Warto wspomnieć, że na Apple ciąży wyrok sądowy, zmuszający firmę do podzielenia się danymi w tym konkretnym przypadku. Jednak nie jest do końca jasne czy jest to technicznie możliwe, gdyż firma wspominała, że 9 na 10 iPhone’ów pracuje na iOS 8 lub wyższym i dlatego nie może zostać odblokowana siłą.

Sposobem na złamanie zabezpieczeń może być więc „brutalny atak”, czyli próbowanie kolejnych kombinacji 6-cyfrowego kodu. iPhone’y mają jednak limit możliwości wpisywanie hasła (po 10 nieudanych próbach zawartość iPhone’a zostaje wykasowana), a i tak – jak donosi Washigton Post – obecnym komputerom zajęłoby to ponad 5 lat.

Rządowa inwigilacja nie spotkała się z aprobatą korporacji. Google otwarcie wpiera Apple.

Dziś w nocy polskiego czasu CEO Google, Sundar Pichai, napisał na swoi Twitterze:

Tworzymy bezpieczne produkty, chroniące informacje i dajemy do nich dostęp w granicach prawa. To jednak coś zupełnie innego niż wymaganie od firm aby odblokowały swoje urządzenia. Byłby to niepokojący precedens.

Wyznanie to nastąpiło, niedługo po tweecie Edwarda Snowdena:

To najważniejsza sprawa w technologii od dekady. Cisza ze strony Google oznacza, że firma wybrała już stronę.

Snowden miał więc rację – Google wybrało stronę, ale wcale nie rządową.

Na razie możemy być pewni, że nie dojdzie do przechwycenia danych użytkowników przez rząd. Przynajmniej ze strony tych dwóch korporacji.

Jeśli, któraś z firm zgodziłaby się na współpracę z rządem USA w obecnej sytuacji i udostępniła odpowiednie narządzie, to można podejrzewać, że byłoby to wystarczające do zbudowania oprogramowania zdolnego do kontroli wszystkich telefonów z konkretnym systemem. W końcu FBI także dysponuje zespołem programistów.

Nawet to, ze FBI użyje backdoora tylko w jednym, konkretnym przypadku, ogranicza się jedynie do zaufania… którym ciężko obdarzyć agencję federalną. W końcu nie dalej jak w 2008 roku USA groziło Yahoo ogromnymi karami, jeśli firma ta nie zgodziłaby się na podzielenie się danymi użytkowników.

Rządowa inwigilacja bez wsparcia Google i Apple.

Niestety, jak udowodnił Snowden przy okazji afery PRISM, wiele z dużych korporacji w końcu zgodziło się na współprace z rządem USA. Może więc czas, kiedy ten rząd jest osłabiony pokłosiem działań Snowdena, jest idealną okazją dla Google i Apple do wyswobodzenia się z tych niewygodnych związków i nagłośnienia sprawy medialnie?

Jak z punktu widzenia Google wygląda dzielenie się danymi możecie zobaczyć na tym wideo:

Czytaj również:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement