Lumia 650, czyli czy „masówka” dla firm może czymkolwiek zauroczyć? – pierwsze wrażenia Spider’s Web

Recenzja 22.02.2016
Lumia 650, czyli czy „masówka” dla firm może czymkolwiek zauroczyć? – pierwsze wrażenia Spider’s Web

Na swój sposób, telefon który właśnie do mnie trafił kurierem to egzemplarz kolekcjonerski. Dobrze poinformowane źródła donoszą, że to ostatnia Lumia w historii, a nowe telefony będą sprzedawane pod marką Surface. Nie jest to jednak żaden ukłon dla fanów, a najlepsze na rynku Windows Phone’y zostaną pożegnane przez telefon przeznaczony do masowego zastosowania w firmie. I nie mam tu na myśli kadry kierowniczej.

Rok po premierze Lumii 640, na rynku pojawiła się Lumia 650. Nie jest to jednak telefon będący następcą wspomnianego starszego modelu. Lumia 640 to telefon dla masowego konsumenta, oferujący znakomity stosunek jakości do ceny. W Lumii 650 zmieniono podejście. Postawiono na mocną, elegancką obudowę i zgodność ze wszystkimi możliwymi standardami celem łatwej implementacji w systemach informatycznych korporacji. Nawet złącze do ładowania i komunikacji to klasyczne USB zamiast obecnego w innych Lumiach najnowszej generacji złącza typu C. Oczywiście tylko ze względu na jak najszerszą kompatybilność.

Niestety, zaoszczędzono na podzespołach. Prezentująca się prześlicznie, leciutka i wygodna Lumia 650 została wyposażona w procesor niskiej klasy. Jest to czterordzeniowy, 1,3-gigahercowy Snapdragon 212 z 1 GB pamięci RAM. To nie jest telefon do gier i multimediów. Choć, trzeba przyznać, że Microsoft nie twierdzi, że jest inaczej.

Telefonem zarządza system operacyjny Windows 10. Jest on wyświetlany na 5-calowym wyświetlaczu 720p w technologii AMOLED z filtrem ClearBlack. Lumia 650 to też 8-megapikselowy aparat (f/2.2), 5-megapikselowa kamera do wideorozmów, 16 GB pamięci masowej i slot na kartę microSD (do 200 GB). Obsługuje LTE, NFC i Bluetooth 4.1.

Lumia 650

Idealna pod jednym względem

Jeżeli chodzi o wrażenia zewnętrzne, a więc obudowa, wyważenie, przyciski, to… motyla noga, ten telefon robi lepsze wrażenie od mojej 950 XL, a więc sztandarowego modelu. Jest tak samo lekka, tak samo świetnie wyważona, a przy tym zamiast industrialnej estetyki oferuje elegancję i styl. To naprawdę świetnie zaprojektowany wizualnie telefon. Sprawia również wrażenie droższego niż jest, mimo iż (wymienna) tylna obudowa jest z plastiku. Tyle że takiego wyższej jakości.

Lumia 650

Po włączeniu tego lekkiego jak piórko urządzenia pojawia się znajomy kreator konfiguracji Windows 10. Obraz jest ostry, a AMOLED-owa czerń robi bardzo dobre wrażenie. O dziwo, domyślne ustawienia nasycenia kolorów przypominają to, co kiedyś stosował Samsung: natężenie aż bije po oczach. Na szczęście, można to później skonfigurować i dostosować pod swój gust.

Lumia 650

Jeżeli chodzi o wydajność jest, niestety, tylko poprawnie. Snapdragon 212 z 1 GB i Windows 10 to coś, z czym… no cóż, da się żyć. Nie jest to nieużywalne, ale dopóki nie przeskakujemy szybko między aplikacjami, to wręcz jest bardzo przyzwoicie. Jednak w momencie, w którym zaczynamy się przełączać, na przykład, między przeglądarką, Outlookiem, OneDrivem i Wordem (dobrałem to dość losowo), to należy, niestety, uzbroić się w cierpliwość.

Jestem za to mile zaskoczony aparatem. Nawet jak na Lumię w tej półce cenowej. Oczywiście, nie jest to killer Galaxy S7, ale w „masówce”, która w dniu premiery kosztuje tysiąc złotych, a po pierwszych dwóch miesiącach sprzedaży zapewne, jak zawsze, stanieje o jakieś 30 proc., taki aparat nie jest standardem.

Zdjęcie wykonane telefonem Lumia 650
Zdjęcie wykonane telefonem Lumia 650

Spędzimy od teraz z nową Lumią znacznie więcej czasu. Możecie się, jak zawsze, spodziewać bardziej rozbudowanej recenzji. Jeśli macie jakieś pytania – zadawajcie je w komentarzach.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement