Ta premiera to totalne rozczarowanie – konkurencja zjada na śniadanie okulary LG 360 VR

Felieton/Sprzęt 22.02.2016
Ta premiera to totalne rozczarowanie – konkurencja zjada na śniadanie okulary LG 360 VR

Nikt nie ma wątpliwości, że wirtualna rzeczywistość będzie najważniejszym rozwiązaniem kolejnych lat. Dowodem na to jest nie tylko wczorajsza przemowa Marka Zuckerberga, ale też fakt, że oprócz Samsunga w wirtualną rzeczywistość inwestuje teraz LG, które wraz z flagowym smartfonem LG G5 zaprezentowało LG 360 VR, czyli własne okulary wirtualnej rzeczywistości.

Wiązałem z tym sprzętem ogromne nadzieje. Uwielbiam korzystać z Samsung Gear VR, ale urządzenie to ma kilka znaczących wad. Jedna z nich to fakt, że gogle z włożonym smartfonem są najzwyczajniej w świecie ciężkie. Druga to możliwość gry tylko przez kilkanaście minut bez przerwy. Wirtualna rzeczywistość jest niestety bardzo wymagającym zadaniem i powoduje, że Samsung Galaxy S6 bardzo szybko się przegrzewa. Z tym problemem być może uda się uporać dzięki Samungowi Galaxy S7, który jest wyposażony nie tylko w wydajniejsze podzespoły, ale też bardziej efektywny układ chłodzący. Czas pokaże.

LG postanowiło rozwiązać problem dużej masy gogli w bardzo prosty sposób – usunęło z nich telefon.

Dzięki temu LG 360 VR to lekkie, ważące zaledwie 118 gramów okulary, których praktycznie nie czuć na twarzy. Muszą one jednak w jakiś sposób łączyć się ze smartfonem i robią to, za pomocą kabla. W tym momencie można docenić spójność Samsung Gear VR. Jest to jedno urządzenie, które wystarczy założyć na głowę. Używając LG 360 VR masz obok siebie kabel, który gdzieś się pałęta.

Oczywiście LG stara się tłumaczyć, że dzięki temu smartfon może pełnić rolę dodatkowego kontrolera podczas wirtualnej gry, ale pomysł ten niespecjalnie do mnie przemawia.

lg-360-cam-vr-2767

W dodatku obraz generowany przez LG 360 VR jest zwyczajnie kiepski i mało szczegółowy. Jak już wspominałem, okulary nie korzystają z wyświetlacza telefonu. Sam na chwilę o tym zapomniałem i dziwiłem się, że wyświetlany przez okulary LG 360 VR obraz jest gorszy, niż ten generowany przez Samsunga Galaxy S6/S7 znajdującego się w Samsung Gear VR.

Szybko jednak sobie przypomniałem, że LG zastosowało dwa 1,8-calowe wyświetlacze IPS o rozdzielczości 960 x 720. Z tego powodu obraz generowany przez LG 360 VR jest zbliżony do smartfonu z ekranem o rozdzielczości 1920 x 1080 pikseli włożonego do Google Cardboard. Samsung Gear VR cechuje się o wiele lepszą jakością obrazu, który dodatkowo nie jest zamglony tak jak w przypadku okularów LG.

Częściowo to jednak może być kwestia tego, że źle je skonfigurowałem. Kojarzycie pokrętło znajdujące się na obudowie Samsung Gear VR? Ustawianie ostrości za jego pomocą jest dziecinnie proste. W LG 360 VR do konfiguracji obrazu trzeba zdjąć okulary i kręcić każdą soczewką oddzielnie. Zamiast mieć sprzęt na oczach i szybko go skalibrować, należy kilkanaście (!) razy go zdejmować, ustawiać i zakładać, aż do uzyskania wymaganego efektu.

Przedstawiciele LG mówili, że jest to pewna wada, ale przecież okulary konfiguruje się tylko raz. Ależ skąd! Gdy testowałem Samsunga Gear VR, korzystała z niego cała moja rodzina i wielu znajomych. I każdy w kilkanaście sekund dopasowywał okulary do siebie. W przypadku LG 360 VR jest to niemożliwe.

Ogromną zaletą Samsung Gear VR jest to, że po założeniu ich jesteśmy całkowicie odcięci od świata.

Widać to było zresztą na premierze Samsung Galaxy S7, podczas której absolutnie nikt nie zauważył Marka Zuckerberga wchodzącego na scenę. Gdyby osoby te miały wówczas na oczach LG 360 VR, założyciel Facebooka zostałby rozpoznany długo przed rozpoczęciem swojego przemówienia, a z niespodzianki nie wyszłoby nic.

Okulary nie przylegają do twarzy dobrze, korzystając z nich nadal mamy kontakt ze światem zewnętrznym. Dociera do nas światło, co znacznie obniża jakość obrazu i powoduje, że użytkownik nie jest w stanie w pełni zagłębić się w wirtualny świat. Luki są na tyle duże, że możliwe jest założenie sobie okularów, wzięcie telefonu i zrobienie sobie dokładnego selfie. Możesz mieć okulary na twarzy i zerkać w telefon. To nie tak powinno wyglądać.

lg-360-cam-vr-2743

Ostatnią wadą LG 360 VR jest ekstremalnie niska jakość wykonania. Sprzęt ten bardziej niż akcesorium do flagowego smartfonu LG przypomina pierwsze produkty Huaweia, te sprzed wielu lat. Okulary są zwyczajnie tandetne, a plastik, z którego zostały wykonane, jest bardzo miękki i sprawia wrażenie ekstremalnie taniego. Do tego należy dodać też fakt, że Samsung Gear VR ze względu na swoje doświadczenie ma bogate portfolio aplikacji, gier i filmów dopasowanych do wirtualnej rzeczywistości.

W przypadku LG tego nie ma. I patrząc na jakość tych okularów i zapewnianych przez nie wrażeń, odnoszę wrażenie, że to się nie zmieni.

Dziś widać się, że wirtualna rzeczywistość to bardzo ważne rozwiązanie, w które chce inwestować wiele firm. Jednak chcieć to nie zawsze to samo co móc. Brutalnie przekonał się o tym LG, który chciał stworzyć nową, lepszą alternatywę dla Samsung Gear VR, a ostatecznie wydał… nie wiadomo co. Dlatego jeśli jesteś fanem wirtualnej rzeczywistości i chcesz kupić smartfon idealnie do niej dopasowany, powinieneś wybrać gogle Samsunga, które o lata świetlne wyprzedzają okulary LG 360 VR. Zapewne zdaje sobie z tego sprawę nawet LG, które nie podało ceny okularów i daty wprowadzenia ich na rynek.

Nie zdziwiłbym się, gdyby Koreańczycy porzucili ten wynalazek i spróbowali stworzyć go na nowo. Tak naprawdę nie mogą zrobić nic lepszego. Jak na razie LG 360 VR wydaje się największą porażką targów MWC.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement