Trzy aplikacje do tego samego? Google, ogarnij ten syf i zacznij gonić Apple

Felieton/Technologie 03.02.2016
Trzy aplikacje do tego samego? Google, ogarnij ten syf i zacznij gonić Apple

Gdy patrzę na to, co Google robi z Hangoutami, a wcześniej z Google Talkiem, to łapię się za głowę. Jak można tak zaprzepaścić olbrzymi potencjał tych usług i nie pozwolić im rozwinąć skrzydeł?!

Poważne próby zaistnienia Google’a na rynku komunikatorów internetowych zaczęły się od Google Talka. Ta mała i lekka aplikacja była wygodna w obsłudze i bardzo miło ją wspominam.

Niestety nie zyskała ostatecznie znaczącej popularności, gdyż Google też specjalnie nie naciskał na jej promocję. Niby Google Talk był zintegrowany z Gmailem, niby istniał jako osobna mała aplikacja, ale fakt braku niektórych funkcji, które miała konkurencja w postaci chociażby Skype’a oraz powolny rozwój aplikacji sprawiły, że GT nie zwojował rynku.

Później przyszła pora na rebranding i Google Talk został zastąpiony przez Hangouty. Te zaistniały mocno w Google+ i można śmiało powiedzieć, że były najlepszym, co G+ spotkało.

Niestety znowu obyło się to bez spektakularnego sukcesu. A w teorii szansa na to była dość spora.

Wszystko za sprawą Androida, przy pomocy którego Google mógł skutecznie promować swój komunikator. Mógł, ale tego nie robił. Bo co po tym, że Hangouty są dostępne w Sklepie Google Play, a nawet są preinstalowane na niektórych smartfonach, jeśli ich potencjał cały czas nie jest wykorzystany?

Google mógł wepchnąć Hangouty na swój najpopularniejszy system mobilny na świecie i sprawić, że większość osób by z nich korzystała. Jak? To akurat proste. Wystarczyłoby, żeby Hangouty były domyślną aplikacją do obsługi SMS-ów. Tak, SMS-ów, bo Hangouty to nie tylko komunikator internetowy z funkcją wysyłania wiadomości tekstowych, prowadzenia rozmów głosowych i wideo konferencji, ale również aplikacja pozwalająca na wysyłanie SMS-ów i MMS-ów. Co więcej, w Androidzie zaledwie jednym kliknięciem można ustawić ją jako domyślną aplikację do obsługi wiadomości tekstowych. Szkoda, że Google tego nie zrobił za użytkowników, wyjąwszy linię Nexus – na Nexusach z Androidem 4.4 Hangouty były domyślną aplikacją do obsługi SMS-ów, potem jednak zastąpił je Messenger. Sama linia Nexus to jednak stanowczo za mało.

Drugim, bardzo ważnym niedopatrzeniem ze strony Google’a był fakt, że nienajlepiej rozwiązano przełączanie między wysyłaniem SMS-ów, a prowadzeniem rozmów na komunikatorze. Niby jest wspólne okno rozmowy, ale o tym, czy daną wiadomość wyślemy na komunikatorze, czy SMS-em decydujemy już sami. Zmieniając odpowiednią opcję ręcznie.

A powinno to być rozwiązane tak, jak w… iPhonie. Czyli na identycznej zasadzie, jak działa iMessage.

To aplikacja powinna decydować za użytkownika, czy dana wiadomość zostanie wysłana płatnym lub darmowym (w zależności od taryfy) SMS-em, czy też za pomocą zawsze darmowego komunikatora. Hangouty powinny sprawdzić, czy rozmówca też ma Hangouty i czy jest do nich zalogowany, jeśli tak, to wymiana wiadomości powinna odbywać przez komunikator. W przeciwnym wypadku za pomocą SMS-ów.

Tymczasem Google zrobił na Androidzie niezły śmietnik.

Po pierwsze, zaopatrzył swój system operacyjny w aplikację SMS/MMS, która jest domyślnym programem do obsługi wiadomości tekstowych i obrazkowych. Po drugie, wydał na Androida Hangouty, które mogą z powodzeniem stać się domyślną aplikacją do obsługi wiadomości (zarówno SMS-ów jak i komunikatora). Po trzecie, wydał na Androida kolejną (!) aplikację do obsługi SMS-ów. Tą aplikacją jest Messenger – tak, wybrano dość oryginalną nazwę.

I teraz najlepsze. Google mając w rękach trzy aplikacje, które w zasadzie mogą służyć do tego samego, nie wybiera najlepszej i nie skupia się na jej rozwoju, i na tym, aby funkcjonalnością dorównała Apple’owemu iMessage. Zamiast tego wykorzystuje aplikację o najbardziej rozbudowanych funkcjach, czyli Hangouty, do… promocji stosunkowo młodego i niezbyt rozbudowanego Messengera.

Gdzie sens? Gdzie logika?

Ten komunikat, który widzicie wyżej, a który ostatnio wyskoczył mi w Hangoutach, utwierdza mnie w tym, że ostatnie plotki o nadchodzących zmianach w aplikacji Hangouts, które miałyby polegać na usunięciu obsługi wiadomości SMS, mogą się niebawem sprawdzić. Niestety.

Wielka szkoda, że Google od lat nie zrobił porządku w SMS-owych aplikacjach na Androidzie i nie nawiązał walki z iMessage. Android i jego Google’owe aplikacje do komunikacji nadal są w tyle za rozwiązaniami znanymi z iPhone’ów. A przecież ze wsparciem najpopularniejszego mobilnego systemu operacyjnego z palcem w nosie mogłyby być na topie i przy odrobinie pracy uchodzić za wzór do naśladowania przez konkurencję.

Tymczasem mamy następny zwrot akcji. Google olewa Hangouty i zaczyna promować niczym niewyróżniającą się aplikację do obsługi SMS-ów, jaką jest Messenger. Nie ma to jak kolejny krok do tyłu.

* Grafika: Shutterstock

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement