Życzę Apple kryzysu – z całego serca!

Felieton/Blog Forum 01.02.2016
Życzę Apple kryzysu – z całego serca!

26 stycznia prezes Apple, Tim Cook, przedstawił światu wyniki finansowe kierowanej przez siebie korporacji. Kolejny rok z rzędu firma odnotowała wzrost sprzedaży iPhone’ów oraz wyższy zysk netto. I chociaż te wyniki powinny cieszyć, to przy bliższym spojrzeniu widać, że dynamika wzrostu nie jest już tak wielka, jak w poprzednich latach, a sam CEO zdaje się przygotowywać inwestorów na to, że wkrótce te wskaźniki mogą przestać rosnąć, a zaczną spadać. I ja, jako użytkownik produktów tej firmy i jej baczny obserwator, życzę jej tego z całego serca!

Apple to przedsiębiorstwo, które obserwuję od blisko 10 lat. Początkowo krytykowałem je za ograniczanie użytkowników, by w 2011 roku dać się „wciągnąć” w ekosystem produktów tej firmy. Przekonała mnie wyższa niż u konkurencji stabilność systemów, łatwa dostępność ich aktualizacji i duża liczba zaawansowanych aplikacji, których brakowało zarówno w Windowsie, jak i na Androidzie.

Przez blisko 4 lata korzystałem wyłącznie z OS X i iOS, odczuwając na własnej skórze zmiany, jakie wprowadza nowy szef tej firmy. Zrozumiałem, że o ile zasługą Steve’a Jobsa jest powstanie wielu innowacyjnych produktów, o tyle zasługą Tima Cooka jest powstanie… wielu metod na wyciśnięcie z użytkowników ostatniego grosza. Jest w tym najlepszy, naprawdę.

Gdy zaczynałem w 2011 roku moją przygodę z OS X, wyższą cenę komputerów Apple tłumaczyłem sobie zastosowaniem w tych urządzeniach lepszych, mniej awaryjnych podzespołów, oraz stabilniejszego niż u konkurencji systemu, co miało mi gwarantować, że na tych urządzeniach będę mógł pracować dłużej, niż na klasycznym pececie i mniej czasu spędzę na jego konfiguracji.

I chociaż początkowo tak rzeczywiście było, to z każdą kolejną aktualizacją systemu pojawiało się coraz więcej niedoróbek, które przeszkadzały w codziennej pracy.

A to iMessage nie działało tak, jak powinno, a to powiadomienia zawodziły, a to aplikacje wyłączały się z niewiadomego powodu. Przełomem był ubiegły rok, gdy najpierw zepsuł się MacBook mojej siostry, a parę miesięcy później mój. Stało się to szczęśliwie niedaleko momentu, gdy Apple ogłosiło program naprawczy tych modeli, ale czytając o problemie, dowiedziałem się, że usterka kart graficznych, jakiej doświadczyła moja siostra, jest znaną od lat wadą tych komputerów i Tim Cook ogłosił program naprawczy dopiero gdy wielu użytkowników naprawiło te komputery na własny koszt.

Mojego MacBooka musiałem naprawić już za własne pieniądze i przy tej okazji dowiedziałem się, że usterka taśm łączących dyski z płytą główną to także typowy problem tych modeli. Gdzie zatem na słynna niezawodność tych komputerów, za którą przecież zapłaciłem więcej, kupując produkt tej firmy?

Nowe MacBooki także nie są bezbłędne. Sieć pełna jest fotografii odklejających się matryc, których co więcej Apple nie chce naprawiać, nazywając to wadą kosmetyczną.

Zgodzę się, jeśli powiedziecie, że to był mój indywidualny przypadek, Wasze MacBooki się nie psują, a OS X działa świetnie. Nie przeczę, może tak być. Są jednak fakty, które trudno podważyć.

Przeglądając ofertę Apple, trzeba zauważyć, że komputery tej firmy kosztują ewidentnie więcej niż modele konkurencji. Jednakże nawet wyższa niż u konkurencji cena nie gwarantuje lepszych podzespołów. Najtańszy MacBook Pro kosztuje obecnie blisko 6300 zł, a w cenie otrzymujemy konfigurację z zaledwie 128 GB dyskiem. Nawet jeśli jest to dysk flash, to z trudem pomieści najważniejsze dane.

Nietrudno domyślić się, że jeśli ktoś już dysponuje takim kapitałem na komputer, pewnie zdecyduje się dopłacić 900 zł, by mieć dwukrotnie większy dysk. I kolejne 960 zł, by mieć 16 GB RAM. Przecież to komputer na lata. No i jeszcze 1100 zł za przedłużoną gwarancję, bo nie ma co ryzykować z komputerem za takie pieniądze. Zwłaszcza że komputery te są zalutowane i ich samodzielna rozbudowa lub naprawa po zakupie jest już niemożliwa.

I tak oto ze startowej ceny 6299 zł, zrobiło się 9358 zł, a Tim Cook na dopłatach za nowe opcje zarobił prawie połowę ceny komputera.

macbook

Mało? To spójrzcie jak wygląda oferta iPhone’ów. Apple jest ostatnim z gigantów, który sprzedaje flagowe smartfony z 16 GB pamięcią. Cała konkurencja – Samsung Galaxy S6, Lumia 950, Nexus 6P są w najtańszej wersji wyposażone w 32 GB pamięci. A u Tima Cooka smartfona z taką pamięcią nie ma. Dlaczego? Aby klienci kupili model z wyższą pojemnością. Startowa cena 3200 zł za iPhone ma być tylko zachętą, a klient ma dopłacić tylko 400 zł i nabyć konfigurację 64 GB, albo dopłacić jeszcze 400 i mieć aż 128 GB.

Doskonała strategia, skierowana na to, by zarobić jak najwięcej.

I takich przykładów można naprawdę mnożyć bez liku. Tim Cook potrafi tak dostosować ofertę, by zarobić na użytkownikach najwięcej jak to tylko możliwe. I dlatego życzę Apple’owi kryzysu. Taka strategia jest dobra na krótką metę, ale po pewnym czasie użytkownicy zorientują się, że są zwyczajnie wyzyskiwani. Zwłaszcza że coraz potężniejszą konkurencją są chińscy producenci, oferujący telefony trochę gorsze od zachodniej konkurencji, ale zdecydowanie (często parokrotnie) tańsze.

Nowy CEO, nowe pomysły

Przedsiębiorstwo odnotowujące same sukcesy zawsze w końcu dopadnie kryzys. Tym boleśniejsze im większe były poprzednie sukcesy. Apple od śmierci Steve’a Jobsa ewidentnie osiadło na laurach i w ofercie tej firmy trudno już znaleźć nowe, innowacyjne produkty. W ubiegłym roku wprowadzono odświeżoną wersję Apple TV, umożliwiającą instalację dodatkowych aplikacji, ale po bliższym przejrzeniu się to produkt ewidentnie spóźniony.

Już poprzednia generacja, wprowadzona w 2012 roku, posiadała 8 GB pamięci flash oraz procesor z iPhone’a 5 i była sprzętowo przygotowana do obsługi instalowanych programów. Niestety Apple chyba bało się odnieść porażkę i dlatego zdecydowało się na wprowadzenie nowego produktu, dopiero gdy było absolutnie pewne, że odniesie on sukces.

Strach przed porażką to chyba to, co najlepiej charakteryzuje Tima Cooka jako CEO Apple.

Odkąd kieruje tą firmą, przedsiębiorstwo odważyło się na radyklaną zmianę tylko raz – wprowadzając nowy interface w iOS7. Jednak nawet wtedy z nowym designem do firmy nie przyszły nowe funkcje, a tak naprawdę poza nowymi wyrazistymi kolorami nie wprowadzono niczego rewolucyjnego. iPhone’y i iPady wciąż pozostały i pozostają bardzo zamkniętymi urządzeniami, co ewidentnie pokazuje przykład aplikacji f.lux.

A Apple Watch? Steve Jobs prezentując iPhone’a, mówił, że to telefon stworzony na nowo. iPad rozpoczął rewolucję na rynku tabletów, która, choć teraz chyli się ku końcowi, na parę lat zdominowała świat IT. A Apple Watch? Wprowadzono go w sytuacji, w której cała konkurencja posiadała już podobne urządzenia, a produkt z Cupertino nie wprowadził tak żadnej nowej innowacji. Nie ma ani nowatorskiego wyglądu, ani unikatowych możliwości. A jego interface dla wielu jest po prostu kiepski. To po prostu rozszerzenie iPhone’a o dodatkowy ekran zegara i próba wyciągnięcia od swoich użytkowników kolejnych dolarów.

apple-watch-1

Dlatego kryzys mógłby sprawić, że panicznie bojącego się porażki i nastawionego wyłącznie na zyski Tima Cooka zastąpiłby ktoś, kto do Apple znów wniesie coś naprawdę innowacyjnego. Gdyby nie taki kryzys, do firmy nie powróciłby kiedyś Steve Jobs i pewnie nie byłoby dziś smartfonów tej firmy. Ba, pewnie samej firmy by nie było, bo warto pamiętać, że w 1997 roku była ona bliska upadłości. Sytuacja, w której obecnie jest Microsoft, dobitnie udowadnia, że nowy CEO może być powodem do trudnych, często radykalnych, ale ostatecznie dobrych zmian. I tego z całego serca życzę Apple.

Wiem, że to nie stanie się od razu, bo zapas gotówki na kontach Apple jest wciąż porażająco wielki. Liczę jednak na klientów, którzy własnymi portfelami mogą wpłynąć na decyzje każdego przedsiębiorstwa. Widać, że epoka nieustannych wzrostów w świcie Apple przemija, a po niej musi nastąpić odbicie. Chciałbym, aby firma z tak wielkim zapleczem technologicznym, zatrudniająca dziesiątki tysięcy ludzi, nieustannie patentująca nowe wynalazki i chowająca je w szafie pokazała, że w informatyce jest jeszcze miejsce na innowacje.

Na tym zyskamy przede wszystkim MY. Zwykli klienci. Dla zaspokajania potrzeb, których powstała przecież firma Apple. A nie dla inwestorów.

Tekst ukazał się pierwotnie na Blog Forum Spider’s Web. Blog Forum jest miejscem, w którym Czytelnicy Spider’s Web mogą publikować swoje własne teksty blogowe, a najlepsze z nich trafiają na stronę główną serwisu oraz na naszego Facebooka i Twittera.

* Grafika: Shutterstock

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement