Koniec z marnowaniem czasu – telewizja publiczna znacznie skróci czas reklam. Jednak przyjdzie nam za to zapłacić

Artykuł/RTV 23.12.2015
Koniec z marnowaniem czasu – telewizja publiczna znacznie skróci czas reklam. Jednak przyjdzie nam za to zapłacić

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji ma z pozoru dobrą wiadomość. Czas trwania bloków reklamowych skróci się z 12 do 4 minut. Świetna informacja? Owszem, gdyby nie druga strona medalu: każdy z nas zapłaci za to z własnej kieszeni.

Z jednej strony ostatnie doniesienia na temat KRRiT są bardzo pozytywne. Rada chce zmniejszyć postępującą komercjalizację mediów publicznych, dlatego zamierza znacznie skrócić czas bloków reklamowych w telewizji polskiej i w radiu. Co godzinę można będzie wyemitować tylko 4 minuty reklam, a nie 12, tak jak dotychczas.

Walka z komercjalizacją byłaby szczytną ideą, gdyby nie fakt, że mniejsze wpływy z reklam mamy pokryć my, podatnicy. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji ma plan, by w 2020 roku uzyskać 2,7 mld zł na media publiczne, z czego zdecydowana większość (ponad 2 mld) trafiłoby do Telewizji Polskiej. Pieniądze mają być pozyskane z nowego podatku.

Dotychczas KRRiT pobierało opłatę z tytułu abonamentu RTV za każdy odbiornik. Tyle tylko, że ściągalność tej opłaty była niewielka, zwłaszcza wśród osób, które nigdy nie zarejestrowały odbiornika. To prowadziło do tego, że mało kto zaprzątał sobie głowę płaceniem abonamentu.

KRRiT chce odejść od tego systemu i stopniowo wprowadza kolejne propozycje zmian w systemie opłat. Według najnowszego pomysłu płacić będzie każdy płatnik PIT i CIT, a więc każdy pracujący Polak, niezależnie od rodzaju umowy. Osoby fizyczne zapłacą 8,33 zł miesięcznie (100 zł rocznie), firmy 166,66 zł/mies. (2000 zł rocznie), a organizacje 33,32 zł/mies. (ok. 400 zł rocznie).

Ograniczenie czasu reklamowego aż o 8 minut z pewnością byłoby odczuwalną i bardzo pożądaną z zmianą. Tyle tylko, że w mojej opinii media publiczne w ogóle nie powinny emitować reklam.

Temat reklam jest niezmiernie skomplikowany nie tylko w przypadku telewizji. Nie rozumiem, dlaczego płacąc chore pieniądze za bilet do kina muszę oglądać przed Gwiezdnymi Wojnami 40 minut (dosłownie!) reklam. I żeby to były chociaż trailery nowych filmów. Niestety, zapowiedzi nowych filmów są w mniejszości, przytłoczone przez olej roślinny, ubezpieczenia i napoje gazowane. Nie mieści mi się to w głowie.

Podobnie jak to, że telewizja publiczna, której zadaniem jest „realizowanie misji publicznej” potrafi nakłaniać starsze osoby na złodziejskie ubezpieczenia, osobom chorym proponuje coraz mocniejsze leki, a dzieciom wpaja reklamy zabawek. Wiem, że z czegoś żyć trzeba, a telewizja prawdopodobnie nie ma tak dużego wpływu na treść reklam, jak by chciała… Mimo wszystko mam odczucia jak w dowcipie o złodzieju – „niesmak pozostał”.

Powiedzmy wprost: albo reklamy, albo przymusowy podatek

Z jednej strony KRRiT planuje zmniejszyć czas trwania reklam, co mimo wszystko jest zaletą. Z drugiej strony sięga głębiej do naszych kieszeni, zastępując abonament radiowo-telewizyjny podatkiem. Summa summarum, za media publiczne nie zapłacimy swoim czasem, tylko swoimi pieniędzmi.

Nie lubię i nie chcę poruszać tematów politycznych na łamach Spider’s Web, ale w przypadku poczynań KRRiT inaczej po prostu się nie da. Wybaczcie. Nie wierzę w misję mediów publicznych. Nie w moim pokoleniu osób żyjących w Internecie. Nie w czasach, gdy w dobrym tonie jest chwalenie się nieposiadaniem telewizora.

Coraz bardziej skłaniam się ku przekonaniu, że TVP to twór całkowicie upolityczniony, który (mówiąc dosadnie) ma być po prostu tubą propagandową rządzącej opcji politycznej. Tylko dlaczego mamy za to płacić?

* Grafika: Shutterstock

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement