To był dobry rok dla Google. Dzięki drobnym zmianom gigant stał się bardziej przyjazny użytkownikom

Artykuł/Technologie 23.12.2015
To był dobry rok dla Google. Dzięki drobnym zmianom gigant stał się bardziej przyjazny użytkownikom

Google to firma, której działania z jednej strony fascynują i ułatwiają nam życie, a z drugiej… nieco przerażają, rodząc w umysłach wizje rodem z „Raportu Mniejszości”. 2015 był bardzo dobrym rokiem do tego technologicznego giganta, ale nie tylko pod względem finansowym. Jeśli chodzi o jakość dostarczanych przez niego produktów i usług, Google w końcu osiągnął stabilizację, a nawet zaczął wznosić się na wyższy poziom.

Pozycja Google’a na rynku od dobrych kilku lat jest na tyle mocna, iż śmiało możemy mówić tu o hegemonii, na wielu frontach. Bardziej niż kiedykolwiek mogliśmy to sobie uświadomić w sierpniu, kiedy to Larry Page, CEO firmy, ogłosił powstanie gigantycznego holdingu Alphabet, dla którego Google stał się spółką-córką. W skład Alphabetu weszły inne firmy, których działania do tej pory miały miejsce pod banderą Google’a, takie jak Fiber, Nest, Ventures, X, czy Calico.

Do Alphabetu cały czas dołączają kolejne literki i chociaż wizja tak potężnej korporacji jeży włos na głowie, to perspektywy rozwoju, którego mogą dokonać połączone siły tak wielu organizacji są imponujące.

Posunięcia Google bez wątpienia idą w dobrą stronę, co znajduje odzwierciedlenie w wynikach finansowych giganta. W trzecim kwartale 2015 roku firma uzyskała przychody w wysokości 18,7 mld dolarów, czyli 13% więcej, niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Przy czym trzeba pamiętać, że nie są to wyniki całego holdingu Alphabet, lecz samego Google’a. Google Ventures dodatkowo inwestuje praktycznie w całym Internecie, sypiąc pieniędzmi wszędzie tam, gdzie pojawiają się nowe, warte zainteresowania produkty i usługi.

Nieco niepokojąca w tym wszystkim jest zmiana polityki firmy, która niejako usunęła ze swojego statutu frazę „don’t be evil”, co może oznaczać bardziej bezwzględne działania w przyszłości.

Google przeszedł w 2015 roku ogromne zmiany także z punktu widzenia użytkowników.

Widzę to doskonale po sobie. Wchodząc w ten rok byłem raczej bardzo sceptycznie nastawiony do usług i produktów Google’a, a z tych pierwszych korzystałem raczej z konieczności, niż z przyjemnością. To się jednak zmieniło.

Większość usług i aplikacji giganta doczekało się w tym roku odświeżenia i znaczących usprawnień. Tłumacz zyskał nowe funkcje i rozumie coraz więcej języków. Kalendarz oprócz wydarzeń może też rejestrować listy to-do. Pakiet biurowy stał się o niebo lepszy, a praca na nim to w tej chwili czysta przyjemność. Pojawiły się nowe Zdjęcia Google, które zastąpiły stare Google Photos oraz dogorywającą Picasę, oferując użytkownikom świetną synchronizację ze wszystkich urządzeń, a do tego darmowe miejsce na przechowywanie pamiętnych momentów.

Czytaj również:

Bardzo dużo zmieniło się również w kwestii asystenta Google Now, który nie dość, że potrafi coraz więcej w naszym kraju, to jeszcze stał się bardziej inteligentny niż kiedykolwiek za sprawą „Now on tap”, czyli w dużym uproszczeniu – rozumieniu kontekstowemu naszych działań, dzięki czemu potrafi jeszcze lepiej podawać informacje, których w danej chwili potrzebujemy, zanim w ogóle zdążymy o nie poprosić (ta funkcja jednak nie działa jeszcze w Polsce)!

A skoro mowa o Google Now, to czas przyjrzeć się Androidowi.

O ile rok 2014 i android Lollipop był rewolucją, tak w 2015 Android Marshmallow do zaledwie drobna ewolucja, która jednak jest bardzo znacząca z punktu widzenia użytkowników. Wprowadzenie ledwie kilku drobnych zmian do najpopularniejszego, mobilnego systemu na świecie zwiastuje, iż Android w końcu stał się produktem kompletnym, gdyż dotychczas łatwo było odnieść wrażenie, że brakowało mu dopieszczenia. Wielka szkoda, iż tak poważnym problemem nadal pozostaje fragmentacja Androida, ale ta sytuacja z pewnością się prędko nie zmieni.

Czytaj również:

Marshmallow jest właśnie takim dopieszczeniem, oszlifowaniem ostrych krawędzi. I w tym roku Google postarał się, żeby smartfony, które mają służyć za wzór dla pozostałych producentów, jak najlepiej odwzorowywały charakter zmian w samym systemie operacyjnym.

Nexus 6P i Nexus 5X to dwa wspaniałe smartfony, dedykowane dwóm różnym grupom odbiorców.

Ten pierwszy, powstały przy współpracy z Huawei, to produkt z absolutnie najwyższej półki, odzwierciedlający wszystko to, co obecnie najlepsze w mobilnych technologiach i będący doskonałym płótnem, by zaprezentować możliwości Androida 6.0.

Jeśli zaś chodzi o wyprodukowany przez LG model 5X, to znajdzie on swoich zwolenników szczególnie wśród programistów, dla których będzie świetnym urządzeniem referencyjnym, oraz dla miłośników czystego Androida z mniej zasobnym portfelem, lub nieco mniejszymi wymaganiami.

Na smartfonach się jednak nie skończyło. Gama produktowa spod znaku giganta poszerzyła się w tym roku o kilka innych, bardzo ciekawych urządzeń. Najbardziej oczywistym z nich, jest Pixel C, czyli hybrydowa odpowiedź na iPada Pro i MS Surface 4. Są też produkty mniej oczywiste i mniej znane w Polsce, takie jak nowe Chromecasty (w tym nowa wersja – Chromecast Audio) czy też inteligentna seria routerów On-Hub, które niestety nieprędko zawitają nad Wisłą, a szkoda.

Google zaskoczył też wszystkich, inwestując w nowe media, a także tworząc nowy fundament, dzięki któremu Internet będzie bardziej czytelny na urządzeniach mobilnych.

Mobile News Initiative to sposób giganta na wspieranie dziennikarstwa 2.0, poprzez podnoszenie kwalifikacji dziennikarzy, oraz ich kompetencji w wykorzystywaniu nowych technologii w swojej pracy. Wydawcy z Europy mogą ubiegać się o dofinansowanie swojej działalności, na co Google przeznacza miliony euro.

W ślad za inicjatywą rozwoju dziennikarstwa poszły też konkretne działania po stronie programistycznej. Mowa tu konkretnie o Project AMP (Accelerated Mobile Pages), który zakłada stworzenie nowe fundamentu pod budowę mobilnych stron internetowych, dzięki czemu będą się ładować znacznie szybciej i działać dużo płynniej za sprawą korzystania z serwerów Google. Program już działa, a kolejni wydawcy – z początku bardzo sceptyczni wobec projektu – nieustannie do niego dołączają.

Ten rok to także silny akcent Google’a w Polsce, gdyż w listopadzie otwarto w Warszawie pierwszy polski Google Campus, będący jednocześnie piątą tego typu placówką na świecie. Ma być to miejsce, w którym rodzą się najlepsze pomysły, w którym startupy i młodzi, pomysłowi ludzie, będą mogli się rozwijać, oraz pozyskać środki i możliwości na dalsze budowanie nowatorskich rozwiązań. Dla rozwoju nowych technologii w naszym kraju oznacza to otworzenie się zupełnie nowych perspektyw.

Czytaj również:

Choć wiele zmian zaszło za kulisami, Google w 2015 roku najbardziej zmienił się na zewnątrz.

Pomimo tego, że wszystkie opisane wyżej zmiany, szczególnie te w zakresie usług i produktów, są tak naprawdę bardzo subtelne, to całościowo sprawiają, że produkty i ekosystem Google’a są bardziej pociągające, niż kiedykolwiek. Rozmaite projekty, nad którymi pracuje gigant, teraz pod szyldem holdingu Alphabet, pozwalają sądzić, że 2016 rok będzie jeszcze bardziej fascynujący i może przynieść wiele zmian.

W przyszłym roku wypatrujemy dalszego rozwoju balonów z Internetem, czyli projektu Loon, nowości z tajemniczych laboratoriów Google X, oraz dalszych postępów w pracy nad autonomicznymi pojazdami, nad którymi firma już od wielu lat pracuje bardzo intensywnie, nieustannie ścigając się z Teslą o to, kto jako pierwszy zaprezentuje rozwiązanie możliwe do globalnego wdrożenia.

Podobnie jednak jak w tym roku, nie spodziewałbym się rewolucji. Google rośnie w bardzo stabilnym, równym tempie. Kto jednak wie – być może wcielenie spółki do Alphabetu przyniesie za sobą też znaczne przyspieszenie tempa rozwoju i o wiele szybsze pojawienie się nowych rozwiązań?

Jedno jest pewne: jest czego wypatrywać w 2016 roku.

* Grafika: Shutterstock

Dołącz do dyskusji

Advertisement