Za darmo kontra darmowe premium – pojedynek Spotify z Tidalem w Play

Za darmo kontra darmowe premium – pojedynek Spotify z Tidalem w Play

Tidal może nie miał łatwego startu na rynku, ale stopniowo nabiera rozpędu i rosnącej popularności, szczególnie w Polsce, gdzie sieć Play dała swoim abonentom piękny prezent – dwa lata darmowego dostępu do wersji premium. Dlaczego jednak mielibyśmy rezygnować z darmowych rozwiązań konkurencji na rzecz Tidala?

Darmowy dostęp do serwisu streamingowego to naprawdę potężny argument na podorędziu operatora. Sam od momentu wprowadzania usługi do Play cieszę się z tej możliwości. W końcu hej – nic mnie to nie kosztowało, a skoro rozdają, głupotą byłoby nie brać.

Wciąż jednak znajdzie się wiele osób, które jednak zaglądają w zęby darowanemu koniowi, zastanawiając się, dlaczego mieliby skorzystać z darmowego Tidala (czy też zmienić operatora, by to zrobić), skoro największy na rynku Spotify również oferuje dostęp za darmo? Co takiego zyskamy względem darmowego Spotify, decydując się na aktywację Tidala Premium?

Jeśli samo zestawienie słów “free” kontra “premium” nie wystarcza za odpowiedź, spieszę z wyjaśnieniem.

Spotify Free, czyli za darmo, ale kompromisowo

Spotify słusznie zyskał miano hegemona na rynku serwisów streamingowych. Mając łącznie ponad 75 milionów użytkowników i sięgającą powyżej 30 milionów bazę utworów, ma sporo do zaoferowania. Dodajmy do tego dobierane precyzyjnie do preferencji playlisty, świetnie działającą funkcję odkrywania nowych utworów, czy też nowe Spotify Running, dobierające utwory do treningu biegowego.

Wszystko pięknie, tylko że… są to możliwości płatnego abonamentu, kosztującego w wersji dla jednego użytkownika 19,99 zł miesięcznie, czyli dokładnie tyle, ile w normalnych warunkach musielibyśmy zapłacić za Tidala Premium. Którego przecież możemy dostać za darmo.

spotify-iphone-streaming-muzyki

Co zostaje dla niepłacących subskrybentów Spotify?

Największym ograniczeniem jest swoboda dostępu. Darmowi użytkownicy nie mogą sami wybrać, jakiego konkretnie utworu mają ochotę posłuchać i w jakiej kolejności – Spotfiy zezwala w tym trybie wyłącznie na odtwarzanie losowe playlist i wykonawców. Co więcej (a co społeczności internetowej zdaje się bardzo, bardzo przeszkadzać) wyświetla reklamy, bo jest to jedyna opcja zarobku dla usługi oferującej darmowy dostęp.

Tracimy także dostęp do niektórych obszarów Spotify, zarezerwowanych dla płacących klientów i oczywiście nie mamy możliwości dodania własnych utworów do bazy, co również dostępne jest wyłącznie w płatnym wariancie serwisu.

Najbardziej bolesna jest jednak utrata jakości, która w przypadku darmowego Spotify wynosi zaledwie… 160 kbps. Niewprawne ucho i tanie głośniki czy słuchawki może nie będą miały z tym problemu. Ale wystarczy mieć jako takie pojęcie o jakości brzmienia i względnie przyzwoity sprzęt do jego odsłuchu, żeby przekonać się jak bardzo taka kompresja wpływa na muzyczne doznania.

Podsumowując, zyskujemy co prawda dostęp do ogromnego zbioru utworów, ale nie do końca możemy decydować którego z nich chcemy posłuchać, a dodatkowo odbywa się to w znacznie gorszej jakości.

Tidal Premium oferuje znacznie więcej

Zakładamy oczywiście, iż mówimy o darmowej wersji dostępnej dla abonentów Play – pozostali użytkownicy nadal będą musieli zapłacić 19,99 zł, otrzymując w zamian praktycznie tyle samo, ile dostają płacący subskrybenci Spotify.

Porównując jednak darmowe do darmowego, Tidal jest oczywistym zwycięzcą. Przede wszystkim nielimitowany dostęp do utworów, ich kolejności odtwarzania, bez reklam, jest niepodważalną zaletą. Co więcej, Tidal od samego początku oferował swoim użytkownikom wiele ekskluzywnych treści, nie tylko dźwiękowych, ale też wideo – to również otrzymujemy w ramach dostępu do Tidal Premium.

Baza utworów Tidala jest równie bogata, co ta w Spotify, przy czym obydwa serwisy momentami wymieniają się dostępnymi artystami. Tak jak w Spotify nie znajdziemy Taylor Swift, tak w bazie Tidala brakuje większości utworów Metalliki. Są to jednak rezultaty korporacyjnych wojenek wytwórni muzycznych, a nie obiektywne braki/wady któregoś z serwisów.

TIDAL_WebPlayer_Genre

Obiektywnie nie sposób za to polemizować z przeskokiem jakościowym, jaki usłyszymy w Tidalu Premium porównując go do darmowego Spotify. Jest to bowiem jakość dwukrotnie wyższa, czyli 320 kbps, co naprawdę jest słyszalne, nawet na sprzęcie z nie najwyższej półki. Daleko tej jakości oczywiście do oferowanych przez abonament Tidal Hi-Fi wersji w formacie FLAC (kompresji bezstratnej), ale 320 kbps to rozsądny środek pomiędzy zachowaniem bardzo dobrej jakości brzmienia i utrzymaniu w ryzach pakietów transmisji danych.

Tidal to także coś więcej, niż tylko serwis streamingowy. To także platforma gromadząca konsererów i znawców tematu współczesnej popkultury, którzy regularnie publikują teksty dotyczące nowych trendów i wykonawców. Odkrywając nową muzykę nie tylko posłuchamy nowych artystów, ale również mamy szansę dowiedzieć się czegoś więcej na ich temat.

Nie ulega więc wątpliwości, iż abonenci Play mając do wyboru niepłacenie za Spotify i niepłacenie za Tidala, zdecydowanie powinni wybrać to drugie.

Tym, którzy nadal nie są do końca przekonani polecamy naszą recenzję serwisu streamingowego. Od czasu gdy pierwszy raz sprawdziliśmy jak się sprawuje, wiele się zmieniło. Zmianom uległa baza utworów, pojawiło się też znacznie więcej wspomnianych wyżej, ekskluzywnych treści, których próżno szukać u konkurencji.

Aby włączyć darmowego Tidala w Play wystarczy pobrać aplikację i założyć konto – stamtąd można dokonać aktywacji darmowej usługi i jest to najprostsza droga, aby to zrobić. Alternatywnie można też wejść do panelu klienta Play, albo skorzystać z naszego poradnika, w którym opisujemy całą procedurę krok po kroku.

Czytaj również:

* Grafika: Shutterstock

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement