Nowy Pocket to gorszy Pocket. Oby to był tylko nieudany eksperyment

Artykuł/Technologie 13.11.2015
Nowy Pocket to gorszy Pocket. Oby to był tylko nieudany eksperyment

Włączając jak co rano czytnik RSS, aby sprawdzić co też ciekawego działo się na świecie gdy spałem, powitała mnie wiadomość pozornie błaha, ale w praktyce wystarczająca, żeby zepsuć mi humor. Twórcy chcą zepsuć moje ulubione narzędzie w całym Internecie i mam szczerą nadzieję, że ich eksperyment się nie powiedzie.

Powiedzieć, że lubię korzystać z Pocketa, to za mało. Na przestrzeni kilku lat korzystania z tego narzędzia do zapisywania treści na później stałem się wręcz jego wyznawcą, a aplikacja Pocketa najczęściej używanym programem na moim smartfonie.

Próbowałem innych, podobnych narzędzi, w tym zatrzymując się na dłuższą chwilę przy Instapaper, głównym rywalu Pocketa. Niemniej jednak żadna z usług nawet nie zbliżyła się do zastąpienia tej jednej, ulubionej.

Tym bardziej, że w ostatnim czasie Pocket stał się prawdziwym złodziejem czasu i skarbnicą ciekawych treści, oferując wybierane przez algorytm teksty w dedykowanej zakładce „rekomendacje”. Choć od wprowadzenia nowej funkcji do wersji beta minęło dopiero kilka miesięcy, to skuteczność polecanych przez aplikację tekstów jest co najmniej 90-procentowa.

Twórcy Pocketa zapowiedzieli, iż usługę czekają w najbliższym czasie jeszcze większe zmiany, ale po tym, jak dziś przeczytałem, czego mają dotyczyć, wolałbym, żeby to nigdy nie nastąpiło.

Pocket chce się zmienić w portal społecznościowy?

Zadałem sobie to pytanie ze trzy razy, ze zgrozą czytając o nowej „innowacji” Pocketa, która pozwala na udostępnianie polecanych przez siebie artykułów innym użytkownikom, a co za tym idzie, również oni mogą polecać artykuły nam. W perspektywie Pocket może stać się nową siecią społecznościową, której użytkownicy polecają sobie nawzajem ciekawe artykuły. Pozostaje tylko pytanie… po co?

„If it ain’t broke, don’t fix it” – chciałoby się powiedzieć. Pocket dotychczas był rewelacyjnym narzędziem do zapisywania treści z Sieci na później. Niedawno stał się również świetnym miejscem do wyszukiwania nowych artykułów. Ale na Boga… niechże nie staje się kolejną siecią społecznościową, bo tych naprawdę nie potrzebujemy już więcej.

Nie narzekam na brak artykułów na tablicach mojego Facebooka i Twittera, nie narzekam na brak poleceń ciekawych tekstów od znajomych, bo dzisiaj każdy dzieli się wszystkim. Ale Pocket jest miejscem, gdzie chcę odpocząć od „czynnika ludzkiego”. Gdzie naprawdę preferuję, żeby odpowiednią dla mnie treść wybrał algorytm, niż inny człowiek. Jakkolwiek to brzmi, Pocketa traktuję jako swoją osobistą czytelnię. Swoją. Osobistą. To znaczy, że naprawdę nie mam ochoty oglądać tam innych ludzi, a właśnie w tym kierunku zmierzają zmiany w usłudze.

Jedynym miejscem, w którym znoszę jednocześnie ludzi i czytanie, jest Medium. Tam system rekomendacji oparty jest na poleceniach przez innych użytkowników i to jest jak najbardziej w porządku – ponieważ Medium nie jest agregatem treści, lecz hermetycznym środowiskiem, gdzie wymieniamy się tylko artykułami powstałymi na Medium.

Chyba że właśnie takie są długofalowe plany Pocketa – stać się nie tylko platformą czytelniczą, ale również platformą publikacji, podobną do Medium. Przy potencjale tej usługi nie jest to wcale wykluczone.

Tylko co wtedy zostanie z idei przycisku „zapisz” dla Internetu? Zapewne niewiele. A ja będę musiał sobie znaleźć nowe, ulubione narzędzie.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement