Pliki MP3 i streaming obdarły muzykę z jej prawdziwego brzmienia. Czas je odzyskać

Pliki MP3 i streaming obdarły muzykę z jej prawdziwego brzmienia. Czas je odzyskać

Stara prawda mówi, że muzyka nawet w najgorszej jakości i odsłuchiwana na najgorszym sprzęcie będzie się nam podobać tak długo, aż nie spróbujemy czegoś lepszego. Sam się o tym wielokrotnie przekonałem. Swoją przygodę z muzyką zaczynałem bowiem jako 10-latek wyposażony w dwa najtańsze głośniki firmy “krzak”. Z kolei dziś, po wielokrotnej zmianie sprzętu grającego, znacznie bardziej od plików mp3 na najtańszych słuchawkach preferuję muzykę wyższej jakości, odtwarzaną na sprzęcie za kilkaset lub nawet ponad 1000 zł.

I nie, nie jestem tu odosobnionym przypadkiem. Dlatego zdecydowanej większości osób mogę zagwarantować, że zakochają się w muzyce w formacie bezstratnym, jeśli tylko posłuchają jej na odpowiednio dobrym sprzęcie. Uprzedzając pytania, słuchawki i głośniki kosztujące 100 zł, poza nielicznymi wyjątkami, to nie jest dobry sprzęt. Odsłuch rządzi się swoimi prawami i na sprzęt służący do niego trzeba często wydać czterocyfrową sumę. Ale warto to zrobić z kilku powodów. Po pierwsze, efekt będzie słyszalny na pierwszy rzut… ucha. Po drugie, będzie to bardzo dobra inwestycja, ponieważ sprzęt audio, w przeciwieństwie do kart graficznych, procesorów i laptopów, praktycznie się nie starzeje.

Czym są bezstratne formaty dźwięku?

By odpowiedzieć na to pytanie, warto przypomnieć sobie, jaką pojemność ma płyta CD-Audio. Otóż na tym wydanym w 1982 roku formacie mieści się 650 MB muzyki, czyli 74 minuty nagrania. Można przyjąć, że przekłada się to na średnio 20 utworów. Łatwo policzyć, że w takiej sytuacji jeden utwór ma ponad 30 MB, całkiem dużo. Wysoka waga takiego utworu wynika z tego, że jest on zakodowany w jakości 1440 kbps (kilobitów na sekudnę). Właśnie taką jakość nazywamy formatem bezstratnym, która zapewnia bardzo dobre warunki odsłuchu.

plyta cd dvd bluray archival disc

Rzecz jednak w tym, że 15 lat temu format ten nie miał szans na zdobycie popularności wśród przeciętnych zjadaczy bitów. Powodem tego były niskie przepustowości dostępnych wówczas łączy internetowych oraz bardzo mała pojemność odtwarzaczy muzycznych, która wynosiła od 32 do 128 MB. Dopiero w 2001 roku pojawił się iPod, którego pierwsza wersja była wyposażona w dysk twardy o pojemności 5 GB, jednak przez długi czas także on był poza zasięgiem portfel większości użytkowników.

Sam jeszcze w 2006 roku używałem odtwarzacza MP3 o pojemności 512 MB. Gdybym chciał na nim zapisać utwory w formacie bezstratnym, nie zmieściłbym tam nawet całego albumu. Oczywiście pomijam tutaj fakt, że zarówno podzespoły takiego odtwarzacza, jak też posiadane przeze mnie słuchawki nie byłyby w stanie wydobyć pełni jakości muzyki w formacie bezstratnym. Sytuacja ta jest czysto teoretyczna, doskonale pokazuje jednak, dlaczego zamiast formatów bezstratnych wybraliśmy pliki MP3, które są skompresowane do jakości 320 lub nawet 128 kbps. Jak widać, w ekstremalnych przypadkach plik muzyczny w formacie stratnym ma zawartych ponad 11 razy mniej informacji niż jego bezstratny odpowiednik.

Co tracimy?

By zmniejszyć wagę pliku, konieczne jest jego skompresowanie. Z doświadczenia wiemy, że mniejszy rozmiar nie bierze się z powietrza i do obniżenia wagi pliku konieczne jest wycięcie jego niektórych elementów. W tym celu programy do kompresji analizują budowę pliku i występujące w nim zakresy częstotliwości. Decydują wtedy, które elementy utworu są najważniejsze, a które stanową tylko jego tło i można je usunąć. Te ostatnie można wyciąć bez widocznej utraty jakości, przynajmniej w teorii. W praktyce okazuje się, że dźwięk w formacie bezstratnym jest zupełnie inny niż w formatach stratnych.

Źródło: http://www.mp4nation.net/blog/2011/05/understanding-the-differences-between-lossy-and-lossless-mp3-and-flac-made-easy/
źródło: mp4nation.net

Można to odczuwać w różnym stopniu. Wpływ na to ma nie tylko używany przez nas sprzęt, ale również to, jakiego rodzaju muzyki słuchamy. O ile wycięcie niektórych elementów z tworzonej cyfrowo muzyki elektronicznej nie spowoduje dużego spadku jej jakości, to już w przypadku muzyki instrumentalnej różnica ta będzie zauważalna. Wszystko dlatego, że kasowane są wtedy alikwoty, czyli tony składowe, z których złożone są dźwięki. Poszczególne z nich nie są słyszalne przez ludzkie ucho, jednak mimo to potrafimy odczuć wykasowanie, wytłumienie lub zmianę części z nich. Kompresja właśnie to robi, wycinając niektóre częstotliwości, co skutkuje gorszym oddzieleniem od siebie poszczególnych ścieżek i uzyskaniem niezbyt naturalnego brzmienia.

Jednocześnie pojawia się też cyfrowy szum, oraz artefakty obniżające transparentność utworów. Kompresja zabija również smaczki, takie jak dodatkowe instrumenty grające w tle, nakładanie się na siebie kilku dźwięków i inne tego typu efekty. Krótko mówiąc, kompresja powoduje, że muzyka brzmi jak zlepek instrumentów, nie da się z niej wyłowić wszystkich detali i nie sprawia tyle frajdy, ile powinna. Jest jak książki Terry’ego Pratchetta bez zabawnych przypisów znajdujących się u dołu stron. Niby to samo, ale jednak czegoś brakuje.

Jak zacząć cieszyć się dobrą muzyką?

Przygodę z dobrym dźwiękiem oczywiście można rozpocząć od kupna kosztujących kilkadziesiąt tysięcy złotych głośników, wzmacniaczy i wymiany instalacji elektrycznej, ale jednak radzę z tym poczekać chociaż kilka miesięcy, a najlepiej lat. Dobry odsłuch warto zacząć od dobrego smartfonu i słuchawek. Jeżeli do tej pory słuchaliście muzyki z plików MP3, nawet takie połączenie powinno pozwolić wam usłyszeć różnicę. Jeśli posiadacie smartfon ze średniej, a najlepiej wyższej półki, musicie zaopatrzyć się tylko w dobre słuchawki. Kupując je należy pamiętać o tym, by miały niską oporność wynoszącą 16 OHM. Tylko wtedy smartfon będzie w stanie dostarczyć do nich odpowiednio dużo energii. Wiele osób wybiera naprawdę dobry sprzęt o wyższej oporności (32 lub 64 OHM), podłącza go do smartfonu i… dziwi się z powodu niskiego poziomu głośności. A to po prostu fizyka.

Fiio_e10_other1-2 (1)

Jeżeli z kolei chcecie słuchać dobrej jakości muzyki z komputera, konieczne jest kupno dobrej karty dźwiękowej, takiej jak np. Creative Soundblaster Omni/X-Fi lub Asus Xonar. Na rynku jest też wiele innych firm produkujących dobre karty dźwiękowe, ale polecam wybranie produktów właśnie tych firm. Są one najbardziej kompatybilne z systemami dźwięku przestrzennego stosowanymi w grach, co pozwoli w pełni wykorzystać wszystkie możliwości peceta. Jeśli zastanawiacie się, czy lepiej kupić kartę wewnętrzną, czy zewnętrzną, możemy was zaskoczyć. Często okazuje się, że taką samą lub lepszą jakością dźwięku cechują się karty zewnętrzne, kosztując tyle samo co ich wewnętrzne odpowiedniki. Równie dobrym wyjściem może okazać się kupno DAC, takiego jak FiiO 10K Olympus 2, lub interfejsu audio, na przykład modelu Focusrite Scarlett Solo. Rozwiązania te kosztują od 300 do 400 zł, a pod względem jakości oferowanego dźwięku przebijają rozwiązania konsumenckie kosztujące nawet 1000 zł.

Pozostaje kwestia słuchawek. Oczywiście można od razu rzucić się na głęboką wodę i wydać na sprzęt kilka tysięcy złotych, ale większość z nas nie może sobie na to pozwolić. Dlatego poszukiwania sprzętu audio warto rozpocząć nie od wycieczki po sklepach, ale od rozmowy lub chociaż przeczytania porad na forach internetowych. Niektóre z firm, na których modele warto zwrócić uwagę to Brainwavz oraz NuForce. Osoby, które mogą poczekać na przesyłkę nawet miesiąc, powinny na Aliexpress zamówić słuchawki Mrice E300. Kosztują one kilkadziesiąt złotych i grają jak modele kilkanaście razy od nich droższe. Nieśmiertelnym modelem są też kosztujące mniej niż 200 zł Creative Aurvana Live!, które są na rynku od ponad 8 lat. Co więcej, jakość ich dźwięku można dodatkowo poprawić wymieniając w nich kabel na lepszy. Należy jednak pamiętać, że wiąże się to z utratą gwarancji na sprzęt.

Jeśli słyszeliście o tym, że dobry dźwięk mogą zapewnić jedynie sprzęty audio podłączone przewodowo, nie wierzcie w to. Stwierdzenie to już dawno się przedawniło. By cieszyć się muzyką wysokiej jakości wystarczy po prostu znaleźć systemy obsługujące kodek APTX. Nie jest to rozwiązanie w pełni bezstratne, ale powinno spełnić potrzeby zdecydowanej większości użytkowników. Mi na przykład w pełni starczają.

Modele studyjne? Trzeba to lubić.

Najbardziej zagorzali fani czystego brzmienia mogą pokusić się o kupno profesjonalnego sprzętu studyjnego, jednak nie mogę polecić tego rozwiązania każdemu. Dzieje się tak z powodu samej charakterystyki dźwięku. Czym systemu studyjne różnią się od konsumenckich bardzo trafnie opisał mi znany muzyk i kompozytor, Andrzej Smolik. W przeprowadzonym z nim wywiadzie powiedział on:

W pracy używam profesjonalnych głośników studyjnych, które pokazują muzykę taką, jaka jest. Sprzęt ten nie ma za zadanie brzmieć pięknie, ma za zadanie pokazać braki danego materiału, odsłonić pasma i częstotliwości, których niemalże można dotknąć. Z kolei domowy system audio ma mi po prostu sprawić przyjemność. To jest system, który jest zoptymalizowany do brzmienia zgodnego z moimi preferencjami. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest on idealnie wierny oryginałowi brzmieniowo, ale za to imponująco otula moją rzeczywistość muzyczną.

Sam miałem okazję słuchać wielu zestawów muzycznych i dochodzę do takiego samego wniosku jak Andrzej Smolik. Muszę przyznać, że głośniki studyjne grają pięknie, czysto i cudownie, ale ta perfekcyjność jest aż za duża. Dźwięk taki jest płaski, a słuchanie go nie sprawia mi takiej przyjemności jak na mniej profesjonalnych zestawach. Doszedłem do wniosku, że osoby, które inwestują w tego typu sprzęt tak naprawdę nie chcą słuchać muzyki. Im zależy na słuchaniu samych urządzeń i cieszeniu się z ich perfekcyjnego odwzorowania każdego dźwięku. Fani mobilnego słuchania muzyki też nie powinni decydować się na kupno słuchawek studyjnych. Co prawda oferują one świetną jakość dźwięku i wygodę, ale najczęściej są też ogromne, a ich wygląd odstrasza nawet osoby nie dbające przesadnie o swój ubiór.

Gdzie słuchać muzyki w wysokiej jakości?

Jeszcze do niedawna nie mieliśmy zbyt dużego wyboru. Mogliśmy słuchać muzyki w formacie bezstratnym z płyty CD lub plików FLAC/ALAC. Po wejściu na rynek pierwszych serwisów streamingowych, zdecydowanie najwygodniejszej dotychczas wymyślonej formy słuchania muzyki, wydawało się, że nie będzie w nich miejsca dla muzyki bezstratnej. I faktycznie, ani Spotify, ani Deezer do tej pory nie wprowadziły tego rozwiązania i pozwalają na słuchanie plików maksymalnie w jakości 320 kbps. Większości osób to wystarczyło, ale pamiętajmy, że kilka lat wcześniej nie przeszkadzało im słuchanie plików MP3 na tanich odtwarzaczach.

Strumieniowanie muzyki w jakości bezstratnej umożliwił dopiero Tidal (kiedyś WiMP), który pojawił się po nich. Mimo że rozwiązanie to jest droższe od standardowego streamingu i kosztuje 39,99 zł miesięcznie, warto z niego skorzystać. W końcu w tej cenie można kupić co najwyżej jedną płytę CD. Czy nie lepiej mieć w tej cenie dostęp do biblioteki muzycznej zawierającej zdecydowaną większość kiedykolwiek wydanych albumów? Sądzę, że tak. Powiem więcej, jestem przekonany że duża część nawet bardzo konserwatywnych fanów dobrego brzmienia dzięki Tidalowi polubi strumieniowanie. Te same osoby przekonają się wtedy, że nowoczesne rozwiązania muzyczne nie zawsze muszą prowadzić do obniżenia jakości muzyki, a cyfrowy rynek muzyki to nie tylko pliki MP3 pobierane z torrentów.

jakoswc-muzyki-flack-streaming

Wspólną cechą strumieniowania i plików MP3 jest to, że mimo swojej niedoskonałości zdobyły rynek. Stało się tak, ponieważ były dopasowane do ówczesnej, bardzo ograniczonej technologii. Można pokusić się o stwierdzenie, że pliki MP3 były w czasach swoich świetności lepsze, bo pochodziły bezpośrednio z nośnika w lepszej jakości. Jeżeli ktoś miał płytę CD, mógł ją zgrać do formatu niższej jakości lub otrzymywał z nią kod niezbędny do pobrania plików. Jeżeli ktoś kupował cyfrową muzykę w odpowiednim sklepie, obok plików MP3 miał często też dostęp do bezstratnych plików FLAC. Użytkownik legalnie korzystający z cyfrowych rozwiązań nie tracił wyższej jakości, a tylko zyskiwał możliwości wynikające z nowego formatu.

Ze strumieniowaniem było inaczej. Można pokusić się o stwierdzenie, że rozwiązanie to wyrosło z Internetu i od razu było skierowane do użytkowników bardziej ceniących sobie wygodę niż jakość muzyki. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby mimo tego miało też coś do zaoferowania fanom dobrego brzmienia. Tak jednak nie było. Strumieniowanie zaczyna dopiero teraz dojrzewać, sięgać po nowe nisze i otwarcie konkurować z płytami CD. Dlatego jestem przekonany, że w najbliższych latach wszystkie popularne serwisy strumieniujące muzykę zaczną oferować utwory w formacie bezstratnym. Wtedy nadejdą czasy, w których płyty CD będą uznawane, tak jak dziś kasety magnetofonowe, za relikt przeszłości. Wówczas też spełnią się słowa Jay’a-Z, który stwierdził, że strumieniowanie to ostateczny i doskonały format muzyki.

Format, z którego będziemy korzystać do końca naszych dni.

* Grafika: Shutterstock

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement