Szach-mat, konkurencjo. Samsung Galaxy S6 edge plus – recenzja Spider’s Web

Recenzja/SW Testuje 09.11.2015
Szach-mat, konkurencjo. Samsung Galaxy S6 edge plus – recenzja Spider’s Web

Gdyby rok temu ktoś mi powiedział, że będę zachwalał produkt tego producenta, to skwitowałbym go bardzo wymownym przewróceniem oczami. A jednak. Jest listopad, a ja bez wahania przyznaję tytuł najlepszego smartfona z Androidem dostępnego w Polsce AD 2015… Samsungowi Galaxy S6 edge plus.

Powiem bez ogródek – dotychczas naprawdę nie lubiłem się ze smartfonami Koreańczyków. „Nie lubiłem się”, to w sumie mało powiedziane. Te urządzenia najzwyczajniej w świecie nie wywoływały we mnie żadnych emocji. Uroda plastikowych mydelniczek, obrzydliwie cukierkowy, przeładowany nikomu niepotrzebnymi funkcjami TouchWiz, a do tego ten bezkreśnie irytujący odgłos kropli wody przy interakcji z telefonem… brr. Coś zaczęło się zmieniać gdy w zeszłym roku pokazał się Note 4. Potem Galaxy Alpha. To były pierwsze smartfony Samsunga, przy których coś „drgnęło”.

A gdy w tym roku producent pokazał S6 i S6 edge, moje postrzeganie tego brandu zmieniło się kompletnie, choć… nadal nie byłem do końca przekonany co do samych urządzeń. Poużywałem kilka tygodniu S6 edge’a i byłem oczywiście pod wrażeniem, ale nie aż takim, żeby naprawdę zapragnąć tego sprzętu. Wciąż czegoś brakowało. Dzisiaj wiem, że tym „czymś” był większy rozmiar ekranu.

Galaxy S6 edge plus oczarował mnie, choć nie od pierwszego wejrzenia.

Podobnie jak recenzję wideo, również recenzję tekstową zacznę od tego, co mi się w nowym flagowcu Samsunga nie podoba.

Przede wszystkim – obudowa, chociaż jest przepiękna i rewelacyjnie wykonana, to łapie odciski palców i wszelki brud tak łatwo, że po prostu nie da się jej utrzymać w czystości dłużej niż 30 sekund. Do tego aluminiowe krawędzie są bardzo, ale to bardzo śliskie, a przed zakrzywiony ekran z przodu momentami trudno jest podnieść urządzenie z blatu stołu czy biurka.

Po drugie – głośniczek u dołu obudowy stanowczo zbyt łatwo jest zakryć. Nie mogę mu nic zarzucić jeśli chodzi o głośność i brzmienie, ale wystarczy minimalnie przysłonić któryś z otworów skrywających przetwornik, aby dźwięk stał się przytłumiony lub charczący. Przeszkadza to zwłaszcza w trakcie grania, szczególnie w gry wyścigowe, gdzie nieustannie ruszamy urządzeniem.

samsung-galaxy-s6-edge-plus-26

Po trzecie – czas pracy na jednym ładowaniu jest nieco poniżej oczekiwań. Energii co prawda zawsze wystarczyło na średnio intensywny dzień pracy, ale ani razu nie przekroczyłem 4 godzin włączonego ekranu.

I to by było na tyle narzekań. A teraz przejdźmy do tego, czym mnie S6 edge plus mnie oczarował, a jest tego naprawdę sporo.

Te krzywizny, te krągłości!

Do tematu zakrzywionego ekranu w nowym flagowcu Samsunga podchodziłem z początku nieco z rezerwą, mając w pamięci ich niewielką użyteczność w mniejszym S6 edge. Funkcjonalnie nadal pozostaje to raczej bajer niż rzeczywiście przydatny dodatek (o czym za chwilę), ale estetycznie ekran zapiera dech w piersiach, między innymi właśnie dzięki tym krzywiznom.

Z „efektem wow” wiele wspólnego ma też wysoka rozdzielczość wyświetlacza – przy 5,7” cala i rozdzielczości 2560 x 1440 PPI jest może nieco niższe, niż w mniejszych Galaxy S6, ale wrażenie końcowe i tak jest oszałamiające. Tym bardziej, że panel sAMOLED jest bardzo jasny, żywy i rewelacyjnie odwzorowuje kolory, co potwierdzają testy DxO Mark. Do tego te kąty widzenia, które sprawiają, że interfejs wygląda dosłownie jak naklejka. Co tu dużo mówić, to po prostu najlepszy wyświetlacz w smartfonie jaki znajdziecie na rynku.

Również pozostałe elementy wykonania są z najwyższej półki. Pięknie zaokrąglone krawędzie ramki wykonanej z aluminium serii 7000 (tej samej, co nowy iPhone 6s) pięknie komponują się ze szklanymi pleckami urządzenia, które są odporne na rysy, aczkolwiek wolałbym nie sprawdzać ich wytrzymałości w starciu z twardym podłożem przy upadku.

Obiektyw aparatu nieco wystaje ponad obudowę, żeby pomieścić optyczną stabilizację obrazu, ale ten dodatkowy milimetr w ogóle nie przeszkadza w codziennym użyciu. Po kilku godzinach człowiek przestaje go w ogóle zauważać.

samsung-galaxy-s6-edge-plus-35

Klawisze głośności i blokady również pracują wspaniale – mają idealny skok i są odpowiednio umiejscowione. Na każdym milimetrze obudowy czuć, że mamy do czynienia ze smartfonem z absolutnie najwyższej półki. Podkreśla to też nieco wyższa masa urządzenia niż w mniejszym S6 edge, która tylko podnosi wrażenie solidności S6 edge plusa.

W tym miejscu od razu wspomnę o czytniku linii papilarnych, ukrytym w przycisku Home. To ten sam sensor co w mniejszych Galaxy S6, możemy się więc spodziewać równie dobrego działania. Nie jest on co prawda tak szybki jak czytnik w Huawei Mate S czy iPhonie 6s, ale jest bardzo dokładny.

samsung-galaxy-s6-edge-plus-56

Bardzo przypadł mi do gustu również kolor testowanego egzemplarza, czyli Gold Platinum, który w moim odczuciu jest znacznie ładniejszy niż niebieskawa czerń, będąca alternatywą na polskim rynku. Złota platyna zmienia też swój odcień zależnie od kąta padania światła, co robi jeszcze lepsze wrażenie.

Jest moc!

Trudno inaczej skwitować trzewia drzemiące w tej przepięknej obudowie. Mamy tutaj do czynienia z jedną z najpotężniejszych specyfikacji technicznych na rynku. Mocniej w smartfonie z Androidem już po prostu – na tę chwilę – się nie da.

  • Procesor: Exynos Octa 7420
  • Grafika: Mali T-760
  • RAM: 4 GB
  • Pamięć wbudowana: 32/64 GB
  • Ekran: 5,7” sAMOLED 2560 x 1440
  • Aparat główny: 16 MP z OIS
  • Aparat przedni: 5 MP
  • Akumulator: 3000 mAh z szybkim ładowaniem i ładowaniem bezprzewodowym
  • Wymiary: 154,40 x 75,80 x 6,90 mm
  • Łączność: WiFi 802.11 a/b/g/n/ac, Bluetooth 4.2 LE, NFC
  • Oprogramowanie: Android 5.1.1 Lollipop z nakładką TouchWiz

Jednym brakiem w stosunku do mniejszych Galaxy S6, który nie do końca rozumiem, jest pozbycie się sensora podczerwieni u szczytu obudowy, którym mogliśmy sterować urządzeniami RTV. Osobiście brak ten kompletnie mi nie przeszkadzał, aczkolwiek rozumiem, jeśli ktoś uzna to za wadę.

samsung-galaxy-s6-edge-plus-45

Wielu ludzi uwiera również fakt, iż Galaxy S6 edge plus nie posiada slotu na kartę microSD. Jeśli o mnie chodzi, to 32 GB są wystarczającą ilością pamięci na dane, biorąc pod uwagę wszystkie dostępne chmury i szybkie LTE w smartfonach. Testowany przeze mnie egzemplarz miał aż 64 GB pamięci i tutaj po prostu nie umiem sobie wyobrazić, jak dużo trzeba by było napchać aplikacji i multimediów, czy też nagrywać wideo w 4K nie zgrywając go z urządzenia, żeby taką ilość zapełnić. Jest to wykonalne, ale trzeba być naprawdę heavy-userem.

Co się zaś tyczy reszty specyfikacji, to jak łatwo się domyślić, nie sposób jej czegokolwiek zarzucić. Każde zadanie, jakie możemy wykonać na smartfonie, na S6 edge plus odbywa się bez zająknięcia, bez nawet momentalnej zadyszki. 4 GB RAM-u na papierze mogą się wydawać tylko zbędną walką na cyferki, ale w praktyce czuć różnicę w działaniu między mniejszymi Galaxy z 3 GB RAM a większym, mającym o jeden gigabajt więcej.

samsung-galaxy-s6-edge-plus-17

TouchWiz w końcu stał się strawny

Wiele wspólnego z tą płynnością działania ma też oprogramowanie nowego flagowca Koreańczyków. Samsung w tym roku poszedł po rozum do głowy i znacząco odchudził swoją nakładkę na Androida, która dotychczas była straszliwym śmietnikiem, pełnym zupełnie zbytecznych funkcji. I choć nie możemy tu mówić o takiej rewolucji wizualnej jak w przypadku zewnętrznych walorów urządzeń, to nowy TouchWiz jest stonowany, lecz nadal bardzo użyteczny.

galaxy-s6-edge-plus-soft-1

Mamy tu mnóstwo użytecznych funkcji i wiele aplikacji preinstalowanych na urządzeniu, ale nie mogę powiedzieć, żeby były to „aplikacje śmieciowe”, bo są to raczej przydatne dodatki, jak np. mobilny pakiet Microsoftu. Mamy tu także całą sieć narzędzi fitnessowych S-Health, który korzysta także z umiejscowionego przy diodzie LED pulsometru.

galaxy-s6-edge-plus-soft-4

Możemy również kompletnie zmienić wygląd interfejsu poprzez jeden z setek motywów dostępnych w dedykowanym sklepie. Z pewnością każdy znajdzie tu coś dla siebie, jeśli nawet stonowana estetyka TouchWiza wydaje się zanadto cukierkowa.

galaxy-s6-edge-plus-soft-2

Nie zabrakło też trybu multi-window, który dzięki 4 GB pamięci operacyjnej działa lepiej niż kiedykolwiek. S6 edge plus ani na chwilę nie zwalniał, gdy używałem jednocześnie dwóch aplikacji. Komfort tego rozwiązania jest naprawdę ogromny przy tak dużym ekranie, choć muszę przyznać, że z multi-window korzystałem raczej sporadycznie.

galaxy-s6-edge-plus-soft-6

Oczywiście mamy też kilka dodatkowych możliwości związanych z zakrzywionym ekranem. Dwie najbardziej widoczne z nich, to People’s edge i Apps edge, czyli szybki dostęp do wybranych aplikacji i kontaktów, które są zawsze dostępne poprzez wysuwane z krawędzi menu. Przycisk wysuwania możemy umieścić w dowolnym miejscu na jednej z krawędzi.

samsung-galaxy-s6-edge-plus-25

Do każdego z ulubionych kontaktów przypisany jest konkretny kolor. W momencie gdy smartfon leży ekranem do dołu i któryś z tych kontaktów będzie do nas dzwonił, krawędź rozjarzy się przypisanym kolorem. To jednak dość… mało użyteczny bajer, tym bardziej, że wymaga on położenia telefonu „twarzą” do dołu.

galaxy-s6-edge-plus-soft-3

Oprócz tego możemy używać paska dodatkowych powiadomień, który nocą przekształca się w prosty i czytelny zegar. Wykorzystując technologię AMOLED podświetlane są tylko niezbędne piksele, więc ekran w większości pozostaje wygaszony, a widać tylko godzinę oraz podstawowe informacje o urządzeniu, a także informację o oczekujących powiadomieniach.

galaxy-s6-edge-plus-soft-5

Aparat ze ścisłej czołówki

Miałem już napisać o najlepszym aparacie ze wszystkich, ale wtedy zapewne znów znalazłoby się kilku komentujących chętnych radośnie wykrzyczeć, że „przecież Xperia Z5 ma najlepszy aparat według DxO Mark!”. Tak, może i ma, wygrał całym jednym punktem. Sensor zastosowany w Galaxy S6 edge plus może i spadł na drugie miejsce, ale produkowane przez niego efekty i tak… biją konkurencję na głowę. Z bardzo prostego względu – tutaj nie musimy uciekać się do nastaw manualnych, żeby wycisnąć przyzwoite rezultaty z matrycy. Tutaj wybieramy punkt ostrości, a resztą martwi się oprogramowanie. My naciskamy tylko spust migawki.

Wykonane w dobrym świetle zdjęcia zapierają dech w piersiach. Momentami naprawdę trudno jest uwierzyć, że zostały one wykonane smartfonem, a nie zaawansowanym bezlusterkowcem. Wystarczy do tego rzucić okiem na dwa zdjęcia zrobione przez Marcina Połowianiuka mniejszym S6 edge oraz bezlusterkowcem Fuji. Po obróbce różnice są czysto kosmetyczne:

A i bez obróbki aparat w S6, S6 edge oraz S6 edge plus produkuje rewelacyjne zdjęcia i filmy. Wszystko jest tutaj na miejscu, ostrość, rozpiętość tonalna, nasycenie kolorów… do tego obsługa tego aparatu to czysta przyjemność. Szybkie uruchamianie podwójnym naciśnięciem przycisku Home jest tak szybkie, że po raz pierwszy usunąłem z pulpitu smartfona ikonę aplikacji aparatu, bo po prostu byłaby nieużywana.

Jeśli zaś mowa o aplikacji, to bardzo przypadła mi do gustu. Z jednej strony może być ona bardzo prosta i przejrzysta, oferując dodatkowe tryby i filtry, dzięki którym uzyskamy ciekawe efekty. Z drugiej może stać się dość skomplikowana w trybie profesjonalnym, oferując nieco większe możliwości zaawansowanym fotoamatorom.

Przedni aparat produkuje zdecydowanie słabsze rezultaty od głównego sensora, ale w dalszym ciągu pozostają one przyjemne dla oka i w zupełności wystarczające do dzielenia się w mediach społecznościowych. Optyka ma za to bardzo szeroki kąt, więc w kadrze zmieści się spokojnie kilka osób, albo otoczenie za plecami.

Obydwa sensory naprawdę świetnie radzą sobie też w kiepskich warunkach oświetleniowych. Na zdjęcia oczywiście wkrada się szum cyfrowy, ale nie zniekształca on zanadto obiektów, ani nie „spiera” kolorów.

Równie dobrze wyglądają filmy, czy to te nagrane w 4K czy w FullHD. Optyczna stabilizacja obrazu skutecznie powstrzymuje trzęsące się dłonie, autofocus jest bardzo szybki i nie „myszkuje”, a ekspozycja nie zmienia się gwałtownie, jak ma to miejsce w większości urządzeń mobilnych. Dodatkowo S6 edge plus jako pierwszy Samsung posiada wbudowaną opcję transmisji na żywo wprost na nasz kanał YouTube, co dla niektórych może być ciekawym dodatkiem.

Podsumowując całą tę część – nie kupicie w tej chwili smartfona z lepszym aparatem.

Kieszonkowe centrum rozrywki

Przy tak dobrym wyświetlaczu i tak potężnej specyfikacji nikogo zapewne nie zaskoczy fakt, iż Galaxy S6 edge plus to – obok iPhone’a 6s/6s Plus – najlepszy smartfon na rynku, jeśli chodzi o mobilną rozrywkę. Każda gra, jaką znajdziecie w Sklepie Play, na flagowcu Samsunga nie tylko działa płynnie, ale też wygląda absolutnie przepięknie. Mobilni gracze zdecydowanie powinni spojrzeć w tym kierunku, jeśli szukają urządzenia do grania w najnowsze, najbardziej wymagające, kieszonkowe produkcje.

Również filmy prezentują się fenomenalnie na S6 edge plusie, ale to również „oczywiste oczywistości”. Spodziewalibyśmy się tego, zwłaszcza znając opinie o mniejszych S6 i S6 edge. Czego natomiast nie spodziewałem się wcale, to rewelacyjnej jakości audio. A jednak.

samsung-galaxy-s6-edge-plus-11

Wyjąwszy być może ZTE Axona Pro, S6 edge plus to najlepszy smartfon z Androidem w zakresie słuchani muzyki na słuchawkach. DAC zastosowany w tym modelu jest po prostu potężny, bez problemu napędzał 54 Ohm-owe słuchawki studyjne, które do niego podłączyłem. To jednak dopiero połowa opowieści, bo nowy flagowiec Samsunga jako pierwszy (wraz z Note’em 5) posiada wbudowaną funkcję „upscale’owania”, czyli podnoszenia jakości audio. Oznacza to, że słuchany przez nas plik mp3 czy AAC (np. z serwisu streamingowego) brzmi znacznie lepiej, porównywalnie z formatami bezstratnymi.

Jest to rewelacyjna funkcja i nie wiem jakie czary odprawił tutaj Samsung, bo choć nie jest to pierwszy raz, kiedy spotykam się z taką możliwością w odtwarzaczu muzyki, to jest to pierwszy raz, kiedy upscaling odbywa się bez przydania sztucznej kompresji nagraniu.

samsung-galaxy-s6-edge-plus-65

Co więcej, tę zaletę najlepiej słychać parując S6 edge plusa ze słuchawkami Samsunga z serii level. Miałem przyjemność testować wraz z nim słuchawki Level On Pro i różnica między S6 edge plusem a innymi smartfonami z wysokiej półki, także bezprzewodowo, jest bardzo wyraźna.

Niezrównane wrażenia z użytkowania

Dodajmy wszystkie wyżej wymienione aspekty do siebie i zostaje nam smartfon, który na co dzień daje niebywałą przyjemność użytkowania. Nawet w tych najbardziej podstawowych zadaniach, jak przeglądanie mediów społecznościowych czy sprawdzanie maili Galaxy S6 edge plus spisuje się po prostu wzorowo.

Jest to też pierwszy smartfon z Androidem, w którym nie musiałem pilnować zamykania aplikacji działających w tle, gdyż przy 4 GB RAM-u połączonych z dobrą optymalizacją oprogramowania aplikacje w tle nigdy nie są agresywnie ubijane, a przynajmniej nie zdarzyło się to ani razu w czasie moich testów.

samsung-galaxy-s6-edge-plus-23

Zazwyczaj profilaktycznie zamykam pracujące w tle apki. We flagowcu Samsunga w ogóle tego nie robiłem, zostawiając najczęściej używane programy cały czas otwarte. Nawet po kilku godzinach braku aktywności naciśnięcie okna z aplikacją na ekranie wielozadaniowości momentalnie przenosiło mnie tam, gdzie wcześniej skończyłem.

Nie odbija się to także na baterii, która – jak wspominałem na początku – nie należy może do najlepszych, ale też nie jest znowu taka najgorsza. Tym bardziej, że Samsung zapewnia kilka różnych sposobów, w jaki możemy przywrócić energię naszemu smartfonowi.

Przede wszystkim mamy szybkie ładowanie po kablu, które zajmuje od zera do pełna jakieś półtora godziny. Do tego w każdej chwili możemy położyć Samsunga na ładowarce bezprzewodowej, co jest bardzo wygodne, a nawet – skorzystać z dedykowanej szybkiej ładowarki bezprzewodowej Samsunga. Mając tyle opcji na szybkie i wygodne „tankowanie” urządzenia, przeciętny czas pracy na jednym ładowaniu przestaje przesadnie uwierać.

samsung-galaxy-s6-edge-plus-14

Klasa premium warta swojej ceny

Galaxy S6 edge plus zdecydowanie nie należy do tanich urządzeń. Za wariant 32 GB przyjdzie nam zapłacić około 3500 zł, a testowany przeze mnie, 64 gigabajtowy model to już blisko 4000 zł. Jestem w stanie zrozumieć tych, którzy na widok takich cen pukają się w czoło – sam biję się z myślami, bo okolice 4000 zł to okolice naprawdę solidnego laptopa i raczej nie wyobrażam sobie scenariusza, w którym dałbym więcej za smartfona, niż za MacBooka Air.

samsung-galaxy-s6-edge-plus-16

Niemniej jednak… po kilku tygodniach obcowania z flagowcem Samsunga przyznaję, że jest on zwyczajnie wart swojej ceny. Co z tego, że „za 1000 zł mniej można mieć prawie to samo, prawie tak samo dobre”. Kluczem jest tu słowo „prawie”. Tymczasem Samsung Galaxy S6 edge plus nie pozostawia miejsca na kompromisy. Mamy tu rewelacyjną jakość wykonania, porównywalną tylko z innymi Galaxy z tego roku. Mamy najlepszy w klasie wyświetlacz. Potężną specyfikację. Zatrzęsienie użytecznych funkcji. Genialny aparat jak na smartfona.

To wszystko składa się na produkt zdecydowanie wart każdej wydanej na niego złotówki. Dlatego nie waham się ani chwili, żeby uznać Galaxy S6 edge plusa najlepszym smartfonem z Androidem, jaki można obecnie kupić na naszym rynku.

Ten flagowiec pozostaje poza zasięgiem konkurencji. Przynajmniej do czasu polskiej premiery Note’a 5 i Nexusa 6P.

Czytaj również: Pokłon dla Króla! Samsung Galaxy S6 edge plus – Spider’s Web Testuje

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement