Nowe Nexusy – hit czy kit?

Artykuł/Sprzęt 04.10.2015
Nowe Nexusy – hit czy kit?

Premiera Nexusa 5X od LG oraz Nexusa 6P od Huaweia już za nami. Jakie są nowe Nexusy – fajne czy nie, potrzebne czy już nie?

kotkowskiŁukasz Kotkowski:

Nowe Nexusy to absolutny hit sprzętowy. Wystarczy popatrzeć, że obydwa warianty odhaczają w zasadzie wszystkie boxy, jakich możemy wymagać od nowoczesnych smartfonów – bardzo dobre wyświetlacze, świetny aparat, dobra jakość wykonania, głośniczki umiejscowione na froncie, bardzo dobra specyfikacja (pomimo 2 GB RAM w modelu 5X) oraz czytniki linii papilarnych. Do tego dodajmy czystego Androida z gwarancją szybkich aktualizacji i przewidywany, przyzwoity czas pracy na baterii, i naprawdę mamy niezwykle udane urządzenia, które zaoferują wszystko to, czego użytkownicy oczekują od swoich smartfonów.

Obawiam się jednak, że ponownie Nexusy nie będą hitem marketingowym, szczególnie w naszym kraju. Przede wszystkim, producenci nigdy dotąd nie wytaczali szczególnie pokaźnych dział reklamowych, jeśli chodzi o promocję linii Nexus (choć może w tym roku się to zmieni). Kolejny aspekt, który stoi na przeszkodzie sukcesowi Nexusów w Polsce to oczywiście cena. W USA urządzenia te wycenione są bardzo rozsądnie, ale u nas, po dodaniu wszystkich opłat, cena jest po prostu niekonkurencyjna. A przez to odpada największy atut, szczególnie modelu 5X – stosunek przyzwoitej ceny do bardzo dobrej jakości.

LG Nexus 5x

Gdy dodam jedno do drugiego, w moich oczach nowe Nexusy to kapitalne urządzenia, które będą się cieszyć ogromnym zainteresowaniem, ale… tylko w specyficznej niszy technologicznych geeków. Niby zawsze tak było i niby nie ma w tym nic dziwnego, ale wielka szkoda, że przez (prawdopodobnie) niedostateczne działania marketingowe i odrobinę za wysoką cenę, te świetne smartfony nie przebiją się przez zalew innych sprzętów do świadomości przeciętnego klienta.

grabiecPiotr Grabiec:

Nexusy nie mają się przebić. To sprzęt referencyjny, który pokazuje jak mogą i jak mają wyglądać smartfony z Androidem. Dla producentów partnerstwo z Google to bez wątpienia nobilitacja, w tym bezsprzecznie dla Huaweia, ale producenci zarabiają i chcą zarabiać na typowych własnych sprzętach ze swoimi nakładkami i usługami. Nexusy były i będą niszą i nic w tym złego – no oprócz tego, że popularniejsze nakładkowe smartfony będą pełne bloatware’u i nie będą dostawać aktualizacji na czas.

Sprzętowo biorąc pod uwagę ceny obu modelom ciężko cokolwiek zarzucić. To świetne urządzenia w swojej klasie. Google znów pokazuje, że Android naprawdę może być konkurentem Apple’a. Zastanawia mnie jednak brak możliwości bezprzewodowego ładowania, co do tej pory było wyróżnikiem Androidów. Czyżby ta technologia okazała się ślepą uliczką?

pajakPrzemysław Pająk:

Sam nie wiem, czy nowe Nexusy to hit, czy kit. Wiem jednak jedno – cały obóz Androida wydaje się aktualnie w sporym odwrocie w stosunku do iPhone’ów.

Wiadomo, że teraz, na początku października, sytuacja wygląda tak, że to iPhone’y są najnowszymi sprzętami, przez co zyskują w kategorii świeżości, ale patrząc na nowe Nexusy nie wydaje mi się, by smartfony Apple’a miały wielką konkurencję w newralgicznym okresie końca roku.

Nexusom trudno czegokolwiek zarzucić – na papierze wyglądają na bardzo poprawne smartfony ze wszystkimi technologicznymi usprawnieniami, jakich można by się spodziewać dla topowych sprzętów w drugiej połowie 2015. Nie wiem jednak, czy „poprawność” to coś, czym Android ma walczyć z postępującą dominacją iPhone’ów.

Ostatnio w ogóle w obozie skupionym wokół systemu operacyjnego Google’a brakuje efektu łał. Widać to było zresztą na ostatniej konferencji samego Google’a, który prezentował nowości w swoim ekosystemie – niewiele było gorących momentów, które rozpalałyby marketingową wyobraźnie.

Na tym tle, 3D Touch w iPhone’ach jawi się jako najważniejsza innowacja na rynku smartfonów, która powinna przypieczętować sukces dużych smartfonów Apple’a w 2015 r. Bo w tym roku cały Android jest nieco jak nowe Nexusy – poprawne, ale bez błysku.

kosinskiDawid Kosiński:

Nowe Nexusy są interesujące tylko dlatego, że są wyposażone w czystego Androida i mają zapewnione wieloletnie aktualizacje. Nie zachwycają mnie jednak, gdyż nie są zaskakujące. Wprowadzenie w iPhone’ach 3D Touch i znaczna poprawa specyfikacji sprzętowej sprawiły, że smartfon Apple stał się (ponownie) medialnym hitem. Z kolei Nexusy nie są wyposażone w żadne nowe, fascynujące rozwiązania, a ich specyfikacje nie odbiegają od innych flagowców dostępnych na rynku. Ba, specyfikacja LG Nexus 5X jest wręcz słabsza niż większości flagowców. To jednak dobra wiadomość, ponieważ oznacza, że według Google przez najbliższe lata Android nie będzie do działania wymagał więcej niż 2 GB pamięci RAM.

huawei nexus 6p

Oczywiście można zarzekać się, że przecież wprowadzono tu czytnik linii papilarnych, ale nie jest to rewolucja. W podobne, zresztą bardzo dobrze działające, rozwiązanie był już wyposażony dwuletni iPhone 5S! Jest to bardziej rewolucja dla rynku Androida. Google bowiem dał znak producentom, że smartfony mają niebawem zastąpić karty płatnicze. Można zatem się spodziewać, że czytniki linii papilarnych niebawem znajdą się nawet w sprzętach z najniższej półki cenowej. Z drugiej strony należy pamiętać o tym, że przeznaczeniem Nexusów nie jest zdobywanie rynku. Jest to sprzęt dla geeków, który ma pokazywać, w którym kierunku powinny iść urządzenia z Androidem. Pokazują też, którzy producenci sprzętu najlepiej współpracują z Google i są według niego najbardziej perspektywiczni.

Rozpatrując zarówno tego- i zeszłoroczne Nexusy w kategorii “hit czy kit” należy dokładnie określić, pod jakim kątem je oceniamy. Jeśli pod sprzedażowym, oczywiście będzie to kit. Jeżeli jednak mówimy o kategorii użytkowej, zdecydowanie będzie to hit i urządzenie, którego chętnie będzie używał każdy zaawansowany użytkownik systemu Google. Dlatego też Nexusów nie należy bezpośrednio porównywać z iPhone’ami. Pierwsze wymienione sprzęty są przeznaczone dla entuzjastów i specjalistów, zaś te drugie dla mas.

nowakMateusz Nowak:

Premiera nowych Nexusów była nudna, ciągnęła się jak flaki z olejem, a prowadzący nie potrafili skupić na sobie i na tym co mówią uwagi oglądających. W trakcie premiery zastanawiałem się, po co właściwie prowadzący się zmieniają, skoro i tak niemal każdy czytał swoje przemówienie. Równie dobrze mógł nam całą konferencję przeczytać jeden pracownik Google’a albo… polski syntezator mowy Ivona.

Ale do rzeczy, czyli do nowych Nexusów. One są zupełnie takie same jak konferencja, podczas której je zaprezentowano. Są wtórne, nudne i nijakie. Nie wnoszą nic nowego na rynek smartfonów z androidem oraz na rynek smartfonów w ogóle.

Dobre wykonanie? Mamy to od dawna. Czytnik linii papilarnych? Mamy to od dawna. USB-C? Mamy to od jakiegoś czasu.

Jako fanowi Androida słowa te trudno przechodzą mi przez gardło/palce, ale fakty są takie, że nowy iPhone z literką „s” w nazwie (oznaczającą delikatny lifting) jest znacznie ciekawszym urządzeniem, niż te dwa nowe Nexusy. I to razem wzięte.

Jeśli następne Nexusy mają być tak samo nudne, to spokojnie może ich już nie być. Nie są potrzebne. Zamiast tracić na nie czas Google mógłby zająć się łataniem Androida i usprawnieniem procesu aktualizacji, bo w tym zakresie cały czas jest jeszcze wiele do zrobienia.

Czytaj więcej o nowych Nexusach:

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement