Życzę każdej firmie takiego szefa, jakim jest Phil Spencer

News/Gry 12.10.2015
Życzę każdej firmie takiego szefa, jakim jest Phil Spencer

Szef działu Xbox wystąpił jako jeden z gości na konferencji GeekWire Summit. Nie tylko nie unikał odpowiedzi na trudne pytania, ale też odnosił się do nich ze zdumiewającą pokorą i otwartością. I choć nie ma to żadnego wpływu na jakość produktu, a przynajmniej nie bezpośrednio, tym bardziej jestem zadowolony z wyboru mojej platformy do grania.

Jaki koń jest, każdy widzi. W dniu premiery, decyzja o zakupie Xboksa One była decyzją trudną. PlayStation 4 wydawało się być nieco bardziej zachęcające. Nie tylko wszystko wskazywało na to, że będzie na niego więcej ciekawych gier, to jeszcze się okazało, że konsola ta jest nieco wydajniejsza od tej od Microsoftu. Na dodatek pudełko z PlayStation 4 było tańsze od tego z Xboksem One.

Microsoft oczywiście miał na to mocne kontrargumenty. Asysta dla mocy lokalnej w postaci chmury obliczeniowej, bogatsza zawartość pudełka czy wreszcie rozszerzona funkcjonalność samego urządzenia, które mając wejście (a nie tylko wyjście) HDMI może spinać w całość całą salonową rozrywkę.

dualshock 4 xbox one

Argumenty sensowne, ale niewystarczające dla wielu. Na dodatek konsola nie miała równoległej premiery na całym świecie, w przeciwieństwie do PlayStation 4, a pojawiała się transzami w kolejnych regionach. W efekcie, na przykład w naszym kraju, Xbox One pojawił się w rok później po swojej światowej premierze i PlayStation 4. W efekcie Sony ma wielką i w pełni zasłużoną przewagę na rynku.

A potem pojawił się Phil Spencer

Microsoft widząc porażkę rynkową, jaka mu groziła, postanowił coś zmienić. Mianował Phila Spencera jako szefa działu Xbox, a to przyniosło efekt prawie że natychmiastowy. Spencer doprowadził do wprowadzenia na rynek tańszej wersji konsoli, zapewnił Microsoftowi wiele nowych gier na wyłączność, wsłuchiwał się w reakcje fanów i na nie reagował, a jakby tego było mało, zaczął rewitalizować z punktu widzenia Microsoftu rynek gier PC, który został praktycznie przejęty przez firmę Valve z jej platformą Steam.

Dziś Xbox to na nowo bardzo mocna marka ciesząca się wieloma sukcesami. Jednak gdy Spencerowi podczas GeekWire Summit zadano pytanie o to, kiedy przegoni sprzedażowo konkurencję w formie PlayStation, powiedział coś, na co dział PR Microsoftu zareagował zapewne osiwieniem. Stwierdził, że Sony ma fantastyczny produkt, jego pozycja lidera jest zasłużona i ma wiele wątpliwości, czy Xbox będzie w stanie kiedykolwiek go dogonić. To jednak nie koniec pokory ze strony Spencera, z której nic nie wynika. Ten powiedział jednak coś więcej.

xbox one ps4

Przyznał, że Xbox One w pierwotnej formie nie był konsolą dla graczy. Był konsolą dla Microsoftu. I to był podstawowy błąd. Dodał też, że szkody już zostały wyrządzone i że większość konsumentów patrzy z zainteresowaniem na nowość na rynku na samym początku jej istnienia. Wyrabia sobie o niej opinię i albo jest dalej zainteresowana, albo też z uwagi na jej wady przestaje się nią interesować. Dlatego też może stawać na głowie, ale rozumie, że osoby zdegustowane Xboxem One w dniu premiery być może nigdy już nie dadzą mu drugiej szansy po zmianach. Ale dlaczego to jest takie ważne i czemu o tym mówimy?

„Bez mojego zespołu niczego bym nie osiągnął”

Spencer sam przyznał, że nie oponował przed pierwotną formą Xboksa One. Choć nie był szefem działu, to był w jego kierownictwie i nie wetował żadnej decyzji. Dystansuje się więc tym samym od opinii wielkiego zbawcy konsoli. Dodał też, że nigdy by nie zaszedł tak daleko z Xboksem, gdyby nie zespół nad nim pracujący. To, ponownie, jest oczywiste, ale Spencer zauważył coś jeszcze.

Gdy obejmował kierownicze stanowisko po swoim poprzedniku, morale w dziale Xbox było bardzo niskie. Po pierwsze, z powodu opinii w Sieci. Każdy pracownik Xboksa, każdy inżynier, każdy kierownik biznesowy ma dostęp do Internetu. Wszyscy widzieli co o ich ciężkiej pracy myślą media, blogerzy, a przede wszystkim gracze. Widzieli też decyzje na najwyższym szczeblu i te również były demotywujące.

Jak zauważa Spencer, trudno oczekiwać kreatywności, pracowitości i błyskotliwości od ludzi, których ciężka wieloletnia praca nie ma większego sensu i jest niszczona przez kierownictwo firmy i opluwana przez odbiorców. Nastroje były grobowe. Spencer zapytany o swoje największe osiągnięcie wskazał właśnie podwyższenie morale wewnątrz firmy. Gdyby tego nie dokonał, Xbox One byłby dziś rynkową ciekawostką.

Spencer zauważył, że wprowadzana właśnie w formie aktualizacji oprogramowania zgodność wsteczna z grami dla Xboksa 360 nie da Microsoftowi za wiele przychodów, przynajmniej w ujęciu bezpośrednim. Jest wysoce wątpliwe, by posiadacze nowych konsol chcieli masowo kupować stare gry. Zrobiono to jednak dla posiadaczy Xboksa 360, by czuli, że nie zostali zapomniani i że gdy kupią nową konsolę, to gry które lubią i które posiadają nie staną się bezużyteczne i nie stracą one na wartości.

A jak osiągnięto ten inżynieryjny majstersztyk? Jak twierdzi Spencer, właśnie dzięki tchnięciu nowego ducha w zespół, dzięki podwyższeniu morale. Mechanizm pozwalający na uruchamianie gier napisanych dla procesora o architekturze PowerPC (Xbox 360) na procesorze x86 (Xbox One) to garażowy projekt stworzony przez inżynierów po godzinach. Spencer przekonał swoich podwładnych, by nie skupiali się na pokonaniu konkurencji, a by myśleli o graczach, którzy zaufali Xboksowi One i sprawiali, by mieli oni najlepszą możliwą konsolę na rynku. Jak widać, podziałało.

„Chciałbym mieć takiego szefa”

Cudzysłów, bo akurat na swoich zleceniodawców narzekać zdecydowanie nie mogę (na tym jednak temat utnę, bo i tak mi nie uwierzycie i odbierzecie to za podlizywanie się). Phil Spencer jest jednak gościem, który nie żyje w bańce mydlanej, oderwanej od naszej rzeczywistości. Zna swoje mocne strony, wie z kim rywalizuje i wie dla kogo produkt i usługi, które oferuje, są przeznaczone. A jeżeli nie wie, to się bez żenady o to pyta.

Wie, że najprawdopodobniej w ujęciu sprzedażowym już przegrał z Sony. Nie przeszkadza mu to jednak zdobywać kolejnych gier na wyłączność, wdrażać w Xboksa One nowe technologie dla istniejących klientów (Windows 10, Cortana, zgodność wsteczna, DirectX 12 czy wreszcie osławiony i bardzo opóźniony cloud compute), starać się o ciągłą obniżkę cen i coraz więcej promocji.

Zdecydowanie jako gracz czuję się dopieszczony i nie wyobrażam sobie teraz przesiadki na skądinąd znakomitą, rewelacyjną wręcz konsolę PlayStation 4. Moja satysfakcja użytkownika wynika z ciężkiej i dobrej pracy zespołu Xboksa. Który na Phila Spencera patrzy jak na prawdziwego lidera.

Dołącz do dyskusji

Advertisement