Ważna zmiana, którą docenią gracze – Havok w rękach Microsoftu. Nvidia może na tym stracić

Felieton/Sprzęt 05.10.2015
Ważna zmiana, którą docenią gracze – Havok w rękach Microsoftu. Nvidia może na tym stracić

Nvidia może być w dużych tarapatach, a jej silnik fizyki PhysX może zostać zepchnięty na margines. Wszystko dlatego, że Microsoft wykupił konkurencyjny silnik Havok i może zrobić z niego obowiązujący standard.

Silnik Havok został zaprezentowany ponad 15 lat temu, podczas Game Developers Conference i szybko zdobył dużą popularność wśród twórców gier. Jego jedyną realną alternatywą była Ageia, która proponowała odciążenie procesora od wykonywania obliczeń fizycznych za pomocą sprzętowego akceleratora fizyki. Mała firma niestety nie miała odpowiedniej siły przebicia, niemal zbankrutowała i w 2008 roku została wykupiona przez Nvidię. Ta przystosowała PhysX do działania na swoich kartach graficznych.

Wielu osobom wydawało się, że i to rozwiązanie się nie przyjmie. W końcu także Havok realizował obliczenia fizyczne przy użyciu układów graficznych i działał zarówno na modelach produkowanych przez Nvidię, jak też AMD. Stało się jednak inaczej, ponieważ w 2007 roku Havok został wykupiony przez Intela. Największy producent procesorów na świecie bał się, że przeniesienie obliczeń fizycznych na karty graficzne zmniejszy zainteresowanie wydajnymi procesorami dla graczy.

W ten sposób jedynymi sposobami na realizację obliczeń fizycznych w grach były dwa kiepskie rozwiązania.

A konkretnie niezbyt wydajny, realizowany na procesorze Havok oraz PhysX działający wyłącznie na kartach graficznych Nvidii. Także ostatnie wymienione rozwiązanie było niezbyt wydajne, bo nie zapewniało znacznej poprawy jakości gry. Dodaje jedynie smaczki, takie jak falująca peleryna Batmana lub rozrzucane przez wiatr kartki. Z tego powodu człowiek, który nie skupia się na tym, by dojrzeć efekty zapewniane przez PhysX, może ich w ogóle nie zauważyć.

Kupno Havoka przez Microsoft stawia zupełnie nowe możliwości przed tym silnikiem fizycznym. Choć firma z Redmond tworzy tablety oraz smartfony, to nie zajmuje się rynkiem podzespołów. Nie ma żadnego interesu w tym, by ograniczać możliwości działania na kratach graficznych. Ma nawet interes w tym, by to umożliwić.

Microsoft zauważa, że obecnie trwa renesans pecetowego grania i może chcieć to wykorzystać. Sugerowanie deweloperom, że mogą uzyskać świetne efekty graficzne na wszystkich pecetach przy wykorzystaniu Havoka sprawi, że wielu z nich do niego powróci. Jeszcze ciekawiej stałoby się, gdyby wspomniany silnik fizyczny z czasem stał się częścią DirectXa.

W ten sposób Microsoft sprawiłby, że tworzenie pięknych gier na Xboksa oraz pecety byłoby jeszcze prostsze.

Firma z Redmond może też chcieć rozwijać Windowsa jako platformę do gier, ponieważ gracze to najwierniejsza grupa klientów Microsoftu. Według ostatniej ankiety Steam Hardware Survey co czwarty gracz ma zainstalowany system Windows 10 i może korzystać z DirectX 12. W przypadku wszystkich użytkowników odsetek ten wynosi zaledwie 7%. Microsoft musiałby być ślepy, by nie zrozumieć, o którą grupę swoich klientów musi dbać.

Niektórym może wydawać się, że pozycja Microsoftu wśród graczy jest tak mocna, że ten nie musi się o nich starać. To błędne myślenie. Lada dzień pojawią się pierwsze komputery z systemem Steam OS, który może być poważnym, alternatywnym do Windowsa systemem operacyjnym, przynajmniej dla fanów gier.

Microsoft musi pokazać, że oferowane przez niego rozwiązania dla graczy są na tyle dobre, że nie warto porzucać okienek. DirectX 12 i odświeżony Havok będą w stanie to zrobić i pokazać, że Microsoft dysponuje najlepszym ekosystemem dla graczy na świecie.

* Grafika: Shutterstock

Dołącz do dyskusji

Advertisement