Alicja-Bachleda Curuś przez przypadek zapowiedziała premierę nowego Wolfensteina!

News/Gry 24.09.2015
Alicja-Bachleda Curuś przez przypadek zapowiedziała premierę nowego Wolfensteina!

Polacy mają coraz większy wpływ na rynek gier wideo. Udowadnia to nie tylko Techland oraz CDProjekt Red, ale też Alicja Bachleda-Curuś. Jak donosi Piotr Kuldanek, aktorka ta niechcący wygadała się w programie śniadaniowym „Dzień Dobry TVN”, że pracuje nad kontynuacją gry Wolfenstein: The New Order.

Konkretnie powiedziała ona, że „Kontynuuje w dalszym ciągu realizację takiej gry komputerowej, której zrobiłam już pierwszą część i teraz kręcimy drugą, co potrwa jeszcze dwa lata. (…) Akurat w tę grę grałam jako dziecko i bardzo się cieszyłam jak dotarłam do tego momentu gdzie mogę zastrzelić Hitlera”. Jeśli chcecie zobaczyć to na własne oczy, zapraszam do obejrzenia tego materiału. Akcja zaczyna się na początku szóstej minuty.

Pojawia się pytanie, czy Alicja Bachleda-Curuś otrzymała zgodę na ujawnienie informacji dotyczącej gry?

Stawiam diamenty przeciwko orzechom, że nie. Do podobnych wniosków dochodzi też Marcin Kosman na swoim blogu OpenBeta. Po pierwsze, akcja ta nie miałaby sensu. Polska jest zbyt mało znaczącym krajem, by tu zaczynać promocję tak głośnego tytułu. Niespecjalnie nadaje się do tego też telewizja śniadaniowa, która o grach częściej mówi w kontekście agresywnych zachowań nastolatków niż fenomenu rozrywkowo-kulturowego. Dlatego można podejrzewać, że Alicja Bachleda-Curuś po prostu powiedziała o kilka słów za dużo.

Po drugie, Bethesda słynie z tego, że długo przed premierą danej gry w ogóle o niej nie wspomina. Nie wierzycie? Spójrzcie na przykłady Skyrima lub Fallouta 4. Dwa lata przed ich premierą nikt nawet nie podejrzewał, że w ogóle one powstaną. Można spodziewać się, że prace nad grą są w tak wczesnym stadium, że Bethesda nawet nie zdążyła zaplanować, kiedy ujawni pracę nad nowym Wolfensteinem. Alicja Bachleda-Curuś może mieć z tego powodu poważne problemy. Nie mam pojęcia na temat podpisanego przez nią kontraktu, ale można spodziewać się, że kara za ujawnienie zbyt dużej ilości informacji jest liczona w milionach dolarów.

Wnoszę tak po licznych umowach, które  sam podpisywałem.

Podkreślmy, że dotyczyły one testowania nowych smartfonów, komputerów i gier zaledwie kilka dni lub tygodni przed premierą! Kwoty zapisane w kontraktach opiewały zazwyczaj na kilkaset tysięcy lub kilka milionów dolarów. O tym, że jest to standard niech świadczy fakt, że gdy na przedpremierowym spotkaniu jednej z polskich gier na kontrakcie znalazła się kara wysokości 100 000 zł, część dziennikarzy żartowała, że na tyle można się zrzucić. Pojawia się zatem pytanie, czy i jakie konsekwencje swojego niewyparzonego języka poniesie polska aktorka.

Temat jest bardzo ciekawy tym bardziej, że z jednej strony Alicja nie podała nazwy tytułu, jednak z drugiej ujawniła na tyle dużo informacji, że tylko totalny laik nie zrozumiałby, o jaki tytuł chodzi. Nie wiadomo też, czy Bethesda ma w ogóle powód do karania Alicji. Skoro mleko już się rozlało, nie da się już z tym nic zrobić, a karanie swoich współpracowników mogłoby zepsuć nie tylko atmosferę na planie gry, ale też dookoła tytułu. W obecnej sytuacji możemy być pewni tylko jednego. A mianowicie, że za dwa lata znowu przyjdzie nam walczyć z nazistami w uniwersum Wolfensteina.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement