Uncharted: Kolekcja Nathana Drake’a przyćmiewa inne gry dla PS4. To nie jest zwykły remaster – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Gry 30.09.2015
Uncharted: Kolekcja Nathana Drake’a przyćmiewa inne gry dla PS4. To nie jest zwykły remaster – recenzja Spider’s Web

Drake był skonfundowany. Pamiętał przecież, że wchodząc do tej dżungli pojawiał się paskudny efekt rozrywania obrazu. Otaczająca go rzeczywistość stawała się mniej płynna, a gdyby tego było mało, na jego oczach doczytywały się drzewa w tle. Nie przypominał sobie też, żeby był u okulisty. Jednak z jakiegoś powodu wszystko stało się bardzo ostre, wyraźne i płynne. Nathan dałby sobie też rękę odciąć, że cienie wyglądają inaczej, z kolei piękne efekty świetlne częściej dają o sobie znać. W jego świecie pojawiła się głębia obrazu, natomiast do jego uszu po raz pierwszy doleciał przestrzenny dźwięk 7.1. No, tak można grać!

Są remastery oraz Remastery. Na informację o jednych przewracasz ze znużeniem oczami, kiedy w przypadku innych masz zaznaczone daty premier w kalendarzu. Uncharted: Kolekcja Nathana Drake’a bez dwóch zdań zalicza się do tej drugiej grupy. To nie jest zwyczajna reedycja na nową konsolę. Ogrom pracy włożony w odświeżenie popularnej serii widać gołym okiem, natomiast zawartości jest tak dużo, że wygina płytę z grą. Nie dziwi mnie to, biorąc pod uwagę, dzięki komu powstał remaster.

UNCHARTED KOLEKCJA NATHANA DRAKE'A_ 20150930014721

Uncharted: Kolekcja Nathana Drake’a została zrealizowana przez studio Bluepoint Games – prawdziwych mistrzów kuchni w odsmażaniu kotletów.

To właśnie to niezależne (pomimo świetnych relacji z Sony) studio dało nam God of War Collection oraz The Ico & Shadow of the Colossus Collection. Mało tego, Bluepoint odpowiada za kapitalne Metal Gear Solid HD Collection – zestaw, dla którego wciąż warto kupić przenośną PS Vitę. Później studio przygotowało grę Titanfall dla Xboksa 360, aby następnie zająć się Nathanem Drakiem. W planach smażalni już znajduje się kolejny projekt – Gravity Rush Remastered.

Kto jak to, ale pracownicy Bluepoint Games są weteranami w odświeżaniu popularnych gier. Tworzenie remasterów stało się ich głównym zajęciem i źródłem dochodu. Studio ma na koncie wiele wskrzeszeń i rezurekcji, ale Uncharted: Kolekcja Nathana Drake’a to bez dwóch zdań ich najlepsze dzieło. Zestaw gier został wydany z taką pieczołowitością, dokładnością i dbałością o detale, że nawet sceptycy tego typu inicjatyw będą pod wrażeniem.

UNCHARTED™: KOLEKCJA NATHANA DRAKE'A_20150930025431

W skład Uncharted: Kolekcja Nathana Drake’a wchodzą trzy oryginalne gry wydane na PlayStation 3. Niestety, zabrakło Golden Abbys oraz trybów wieloosobowych.

To właśnie od niemiłych braków chciałbym zacząć. Wycięcie rozgrywki online z Kolekcji Nathana Drake’a jest zagrywką podyktowaną zbliżającą się premierą Uncharted 4. Producenci z Naughty Dog nie chcieli, aby reedycja trzech tytułów rozpraszała ich bazę klientów, co mogłoby skutkować mniej zatłoczonymi serwerami Uncharted 4. Zupełnie nie trafia do mnie ta argumentacja.

Od zawsze jestem zdania, że dobra gra obroni się sama. Tak samo dobry tryb w danej produkcji. Jeżeli Uncharted 4 będzie posiadać wartościową, ciekawą i pomysłową rozgrywkę po sieci, Naughty Dog nie ma się co obawiać o frekwencję podczas internetowych zmagań. Gracze po prostu będą chcieli wracać do multi. Jeżeli nie – cóż, kastrowanie innej produkcji, która obrywa rykoszetem, to zagrywka niegodna twórców takich hitów jak The Last of Us czy Crash Bandicoot.

Z kolei nieobecność Golden Abbys z PS Vity boli o tyle, że Uncharted: Kolekcja Nathana Drake’a to nie tylko zestaw gier, ale również coś na kształt wirtualnego muzeum. Kolejne tytuły są jak wartościowe eksponaty wiszące na ścianach. Grając w nie chronologicznie, gołym okiem możemy zaobserwować zmiany w branży, rozwój technologii oraz ulepszanie elementów przez oryginalnych producentów. Kapitalna perspektywa. Tym bardziej szkoda, że Golden Abbys nie jest częścią tego pokazu. Zwłaszcza, że w Bluepoint realnie rozważali dodanie tej gry do kolekcji.

Nie potrafię jednak mieć tego producentom za złe. Nie przy ogromie pracy, jaka została wykonana przy Uncharted: Kolekcja Nathana Drake’a.

Nawet uruchamiając poczciwe Uncharted: Fortuna Drake’a z 2007 roku, myślałem sobie „jakie to śliczne”. Oczywiście na przestrzeni tych 8 lat mechanika bardzo się postarzała, z kolei lokacje wydają się dzisiaj ciasne i małe, ale nie zapominajmy, że w Bluepoint mieli za zadanie odświeżyć gotowy produkt, zamiast pisać go na nowo. Z powierzonej misji wywiązali się doskonale.

UNCHARTED™: KOLEKCJA NATHANA DRAKE'A_20150928231506

Uncharted: Kolekcja Nathana Drake’a to przede wszystkim 60 klatek na sekundę i grafika w jakości 1080p. Z dzisiejszej perspektywy standard. Kiedy jednak weźmiemy pod uwagę, że w 2008 roku Uncharted nie było w stanie utrzymać 30 klatek, natomiast grze towarzyszył paskudny efekt screen-tearingu, jakościowa zmiana jest olbrzymia. No i nie dajcie sobie wmówić, że gry akcji powinny być rozgrywane w 30 klatkach. Dwukrotność tej wartości świetnie współgra z żywą, kolorową i efektowną rozgrywką.

Co do jakości 1080p, producenci Kolekcji nie poprzestali na prostym, żeby nie napisać prostackim podbiciu rozdzielczości. W wielu miejscach, zwłaszcza w lokacjach z pierwszej odsłony, pojawiają się nowe tekstury. Drzewa w dżungli nie straszą już nijaką powierzchnią, tak samo głazy czy ruiny. Większej szczegółowości doczekał się nawet model głównego bohatera gry, chociaż tutaj różnice są raczej kosmetyczne i ciężkie do wychwycenia bez materiałów porównawczych.

UNCHARTED™: KOLEKCJA NATHANA DRAKE'A_20150930011725

Co świetne, w Bluepoint nie poprzestali na 60 klatkach, nowych teksturach i wyższej rozdzielczości.

Uncharted: Kolekcja Nathana Drake’a to również masa pomniejszych ulepszeń, które doceni każdy fan trylogii. Gry dostały nowy system oświetlenia i cieniowania. Mechanika Uncharted 1 została lekko zmodyfikowana, dzięki czemu producenci zunifikowali system strzelania i rzucania granatów w każdej z odsłon. Kosmetyka, ale właśnie takie detale sprawiają, że mamy do czynienia z naprawdę dobrym produktem.

Gracz ma dodatkowo możliwość regulowania głębi ostrości, która przecież nigdy nie pojawiła się w pierwszej odsłonie serii. Będąc przy niej, ta nareszcie doczekała się pełnej polskiej wersji językowej. Co prawda w przedpremierowym egzemplarzu recenzenckim opcja była jeszcze wyłączona, ale nie sposób nie pochwalić polskiego oddziału za oddanie takiej możliwości.

Przemodelowaniu uległ również system trofeów. Bluepoint dodał także zupełnie nowy tryb fotografii, w którym zamrażamy rozgrywkę i możemy łapać zatrzymane w czasie, śliczne ujęcia z gry. Te upiększymy o szereg filtrów i zniekształceń, częściowo zdobywanych w samej grze. Na tle pokaźnej listy nowości pięknie wyróżnia się ponadto większy zasięg widzenia podczas rozgrywki, dzięki czemu widoki są jeszcze bardziej okazałe.

Uncharted: Kolekcja Nathana Drake’a posiada również nowe tryby, które docenią zwłaszcza weterani serii posiadający PlayStation 4.

Ci mogą spróbować sił z zupełnie nowym, brutalnym poziomem trudności. Sam się jeszcze na niego nie odważyłem. Dla mnie nawet „normal” w Uncharted jest dosyć wymagający i boję się pomyśleć, co przygotowali w Bluepoint dla największych fanów Nathana. Przeciwwagą dla brutalnego poziomu jest zupełnie nowy tryb eksportera, w którym walki zostały ograniczone do minimum i są naprawdę łatwe. Świetna opcja dla kogoś, kto chce przebiec przez wszystkie trzy odsłony, odkrywając wątek fabularny.

Dodatkowo każdą grę można przechodzić w trybie rozgrywki na czas. Wzorem Tomb Raidera, staramy się pokonywać kolejne rekordy, na pamięć wypalając sobie pod czaszką rozmieszczenie przeciwników, gzymsów i ciemnych korytarzy. Aż przypomniał mi się chiński mur z Tomb Raider 2, na którym osiągnąłem prawdziwą perfekcję. Pamiętam, że zrobiłem zdjęcie własnego rekordu i przesłałem je do popularnego czasopisma. Dzisiaj, żeby się pochwalić, wystarczy wspierany przez PS4 Facebook i Twitter.

UNCHARTED™: KOLEKCJA NATHANA DRAKE'A_20150930011909

Kolejną nowością są modyfikacje. Te możemy w każdej chwili włączyć i wyłączyć w ustawieniach gry. Na skutek jednej przeciwnicy padają jak muchy, inna zamienia lewy i prawy przycisk na kontrolerze, jeszcze inna powoduje, że na część obiektów w grze… nie działa grawitacja! Świetna zabawa formą, którą na pewno doceni każdy weteran serii. W bluepoint zdecydowanie nie próżnowali.

No dobrze, ale jak się w to gra?

Moja refleksja będzie smutna – lepiej, niż w połowę współczesnych gier na wyłączność dla PlayStation 4. Nawet rozczarowujące, w gruncie rzeczy nużące Uncharted 1 daje wiele frajdy. Jasne, oskryptowane fale przeciwników dalej męczą, ale nowa otoczka, piękne widoki, solidne tekstury i modyfikatory sprawiają, że chce się w to grać. Chce się uczestniczyć w tej kopii Indiany Jonesa ze świetnymi dialogami, dobrymi elementami zręcznościowymi i wymianą ognia poniżej oczekiwań.

Co dopiero Uncharted 2 oraz Uncharted 3! To już wspaniałe gry akcji, które od pierwszej odsłony dzieli prawdziwa przepaść. Jeżeli będziecie grać chronologicznie, sami ją poczujecie. Ma się wrażenie, że nad kontynuacją pracowało zupełnie inne studio, wypełnione innymi pracownikami o innych umiejętnościach.

UNCHARTED™: KOLEKCJA NATHANA DRAKE'A_20150930024129

Przeskok jakościowy jest olbrzymi i to naprawdę świetne, że Uncharted: Kolekcja Nathana Drake’a to nie tylko zbiór gier, ale również lekcja historii o interaktywnej branży.

Za zestaw gier trzeba słono płacić, ale tym razem jest to stawka całkowicie uzasadniona. Zawartość Kolekcji jest naprawdę pokaźna i wystarczy na kilkadziesiąt godzin solidnej przygody dla jednego gracza. Oczywiście zakładając, że będziecie grać na przynajmniej średnim poziomie trudności. Co jeszcze lepsze, za sprawą możliwych do zdobycia efektów, skórek i modyfikatorów twórcy sprawiają, że jest po co wracać.

Zalety

  • 60 klatek, 1080p
  • Głębia ostrości
  • Nowe tekstury, nowe modele
  • Ulepszone efekty świetlne, cieniowanie i zasięg widzenia
  • Koniec z rozrywaniem obrazu
  • Czasy ładowania
  • Dźwięk przestrzenny 7.1
  • Pierwsze Uncharted nareszcie w pełni po polsku
  • Nowe tryby, poziomy trudności i modyfikatory
  • Zunifikowana mechanika, interfejs i trofea
  • Dwa kapitalne tytuły akcji i jeden średniak w cenie nowej gry

Wady

  • Brak trybów wieloosobowych
  • Zabrakło Golden Abbys
  • Pierwszy Uncharted dalej poniżej oczekiwań

Uncharted: Kolekcja Nathana Drake’a to jedna z najlepszych ofert, jaką ma do zaoferowania graczom PlayStation 4. Świetnie świadczy to o poziomie remastera i jego producentach, ale nie jestem przekonany, czy to dobra reklama dla współczesnych produkcji tworzonych na wyłączność.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement