Dziś jako pierwsi Polacy jeździliśmy Toyotą Mirai – pierwszym seryjnie produkowanym samochodem na wodór

Relacja/Motoryzacja 14.09.2015
Dziś jako pierwsi Polacy jeździliśmy Toyotą Mirai – pierwszym seryjnie produkowanym samochodem na wodór

Belgia, okolice Brukseli – to tutaj znajduje się Toyota Training Center, gdzie mieliśmy dziś wielką przyjemność wziąć udział w niesamowitym wydarzeniu. Jako pierwsi Polacy mieliśmy okazję zasiąść za kierownicą Toyoty Mirai – pierwszego seryjnie produkowanego samochodu na… wodór.

No, może nie tylko sam wodór, bo Mirai to osobliwy pojazd – napędzany jest ogniwami paliwowymi z technologią hybrydową. Wodór jest tutaj paliwem samochodu, który łączy się z tlenem. W wyniku tej reakcji uwalniana jest energia, która napędza samochód. Efektem ubocznym jest… woda, która pod postacią pary jest uwalniana do atmosfery.

Jak jeździ się takim osobliwym samochodem?

Toyota Mirai, 2

Wrażenia z jazdy przypominają te, jakie towarzyszą samochodom elektrycznym. Bez warkotu silnika, bez charakterystycznych drgań na pedałach gazu, czy hamulca – wszystko bezszelestnie i sterylnie.

Tutaj w Belgii mieliśmy okazję poruszać się po specjalnym torze, na którym dopuszczalna prędkość wynosiła 120 km/h. Na wirażach można było rozpędzić samochód do 70 km/h.

Pierwsze okrążenie potraktowałem testowo – nie tylko nie znałem zakrętów, lecz także chciałem wyczuć jak zachowuje się w nich Mirai. Po pierwszym razie już wiedziałem, dlaczego pozwalano na tak wysoką prędkość na wirażach – auto trzyma się drogi niczym guma, lekko dostosowując się do kąta skrętu.

Toyota Mirai, 4

Na prostym odcinku z kolei zachęcano nas do wypróbowania przyspieszenia Miraia. Do prędkości 80 – 90 km/h samochód rozpędzał się jak nie auto hybrydowe i quasi-elektryczne – szybko, wbijając wręcz kierowcę i pasażerów lekko w fotel. Później brakuje nieco mocy, ale i tak przyspieszenie do prędkości 120 km/h jest naprawdę całkiem komfortowe.

Mirai ma moc 155 KM, przy momencie obrotowym 335 Nm, co daje możliwość rozpędzenia pojazdu do maksymalnej prędkości 179 km/h. Do setki auto dojeżdża w 9 sekund.

Bardzo ważną kwestią jest zasięg pojazdu na jednym tankowaniu. Wynosi on aż 550 km, co wydaje się być kluczową kwestią związaną z tego typu hybrydowym pojazdem. Jak wiemy, typowe auta na prąd mogą przejechać około 300 km na jednym ładowaniu. I jeszcze jedna ważna rzecz – tankowanie Miraia trwa zaledwie 3 minuty. Jakże to różny czas od wielogodzinnego ładowania zwykłych pojazdów elektrycznych.

Niestety nie uświadczymy jeszcze wielu stacji benzynowych, które pozwalałyby tankować wodór. W Polsce nie ma jeszcze żadnej, najbliższa jest w Niemczech w okolicach Drezna. Toyota zapewnia jednak, że to się wkrótce zmieni.

Mirai traktowany jest tu jako przełomowy pojazd – taki, który będzie drugim Priusem, który zapoczątkował erę samochodów hybrydowych. Od czasu premiery Priusa, na świecie sprzedało się ponad 8 mln hybrydowych samochodów osobowych, 10 proc. z nich w Europie. Dziś w 90 państwach na świecie produkowanych jest 31 hybryd. Toyota wierzy w to, że wkrótce liczby te będą znacznie wyższe.

Dołącz do dyskusji

Advertisement