Jak się YESdzi na YESdziku? – Recenzja Spider’s Web

Recenzja/Motoryzacja 12.08.2015
Jak się YESdzi na YESdziku? – Recenzja Spider’s Web

Wygląda jak połączenie deskorolki z Segwayem, jeździ niemal z prędkością roweru i bez problemu zmieści się nawet w najmniejszym bagażniku. O czym mowa? O YESdziku! Sprawdziliśmy w praktyce, jak przebiega zapowiadana przez dystrybutora „rewolucja w transporcie”.

Sprzęt o przewrotnej nazwie YESdzik jest małym środkiem transportu, który jest produkowany w Chinach, ale trafił do Polski za sprawą rodzimego dystrybutora. YESdzik jest wyposażony w dwa silniki elektryczne, które pozwalają poruszać się z prędkością do 10 km/h. Maksymalny zasięg na jednym ładowaniu akumulatora to 25 km, a ładowanie zajmuje 3 godziny. Maksymalny dopuszczalny udźwig to 110 kg.

YESdzik wygląda jak miniaturowa wersja Segwaya, z tą różnicą, że nie znajdziemy w nim żadnej kierownicy. Sterowanie odbywa się poprzez wychylanie ciała (lub stóp) na podestach, co akcelerometr przekłada na ruch urządzenia. Dwa podesty są niezależne i można je nachylać względem siebie.

Kiedy stojąc na YESdziku pochylimy ciało do przodu, ruszymy przed siebie. Analogicznie wygląda jazda to tyłu. Skręcanie odbywa się poprzez nachylanie paneli względem siebie. Jeśli chcemy skręcić w prawo, pochylamy lewą stopę do przodu. Jeśli w tym samym czasie drugą stopę wychylimy do tyłu, skręt będzie bardziej agresywny. Przy odrobinie wprawy można bez problemu obracać się w miejscu.

YESdzik (1 of 9)

Na styku podestów znajdują się dwa wyświetlacze. Jeden informuje o stanie naładowania baterii, a drugi o tym, czy sprzęt jest dobrze wyważony. Jeśli oba świecą się na zielono, możemy ruszać. Po zakupie YESdzika trzeba pamiętać o kalibracji podestów, którą wykonuje się raz, po czym można o niej zapomnieć. Z tyłu urządzenia znajduje się jedynie włącznik i gniazdo ładowarki, a z przodu mamy niebieskie diody LED.

Równowaga to podstawa, czyli trudne początki

Nauka jazdy na YESdziku nie należy do najprostszych, ale z tym sprzętem jest trochę jak z rowerem. Kiedy raz opanuje się zasadę działania, jazda jest całkowicie intuicyjna i przychodzi naturalnie. Doszło nawet do tego, że podczas imprez YESdzik był wykorzystywany do tańczenia…

Początki nie są jednak łatwe, bo opanowanie sprzętu zajmuje dobrą godzinę. Wynika z tego wiele zabawnych sytuacji. Patrząc z boku, jazda wygląda na banalnie prostą, ale kiedy ktoś nowy wejdzie na YESdzik „na pewniaka”, raczej na pewno skończy się to wywrotką. Silniki mają spore przyspieszenie, dlatego przy nierównym postawieniu stopy jedno koło zaczyna uciekać w kompletnie niekontrolowany sposób.

YESdzik (6 of 9)

Poprawne wejście na YESdzika sprawia problemy nawet po perfekcyjnym opanowaniu jazdy. Co prawda da się wejść na jeździk „z marszu”, ale jest to bardzo niebezpieczne. Polecam po prostu się czegoś trzymać. Tym bardziej, że YESdzik nie wybacza błędów. Jeśli przy wchodzeniu na sprzęt źle ustawimy stopy, nie za bardzo mamy możliwość skorygowania pozycji podczas jazdy. Podniesienie stopy to praktycznie gwarantowany upadek. Z tego względu trzeba też bardzo uważać przy schodzeniu z jeździka po skończonej jeździe. Wtedy również dobrze jest się czegoś trzymać.

Jak się YESdzi na YESdziku?

Po opanowaniu jazdy jeżdżenie sprawia dużą przyjemność… pod warunkiem, że jeździ się po płaskim terenie. Niestety jazda na YESdziku zupełnie zmienia punkt widzenia na otoczenie. Jazda w terenie? Zapomnij. Podjazd lub zjazd z górki? Gwarantowany upadek. Wjazd na krawężnik? Jasne, jeśli tylko umiesz lewitować razem z YESdzikiem.

Niestety, YESdzik sprawdza się właściwie tylko na asfaltowych ścieżkach rowerowych lub na gładkich placach/posadzkach. Nawet jadąc po chodniku z kostki brukowej czuć każdą nierówność, bowiem niewielkie, siedmiocalowe koła nie są w stanie zapewnić odpowiedniego tłumienia. Najbardziej bolą jednak dziury w chodnikach oraz krawężniki. Nawet „bezkrawężnikowe” zjazdy, gdzie różnica poziomów wynosi ok. 1 cm, są problemem nie do pokonania.

YESdzik (9 of 9)

Ponadto ciężar urządzenia (10 kg!) sprawia, że przenoszenie YESdzika jest bardzo problematyczne. Nie jest to sprzęt, którym można dojechać do pracy, po czym wrzucić go do torby lub plecaka i kontynuować aktywny dzień. Właściwie nie udało mi się rozgryźć żadnego sensownego zastosowania YESdzika. Sprzęt świetnie sprawdzi się w roli gadżetu do zabawy, ale pisanie o nim jako o „rewolucyjnym środku transportu” jest sporym nadużyciem.

To nie koniec wad

YESdzik kosztował w preorderze 1999 zł, a jego standardowa cena to 2499 zł. To naprawdę sporo, zważywszy na to, że identyczne urządzenie można sprowadzić z Chin za 1000-1200 zł. W takim wypadku nie będziemy jednak mieli gwarancji ani serwisu… a ten niestety może się przydać. YESdzik nie jest bowiem szczególnie wytrzymały. Plastiki na nadkolach są miękkie, a jakość lakieru pozostawia bardzo wiele do życzenia. Po kilku tygodniach używania YESdzika sprzęt nabawił się wielu otarć, rys i odprysków.

Kolejną wadą jest ładowarka, która jest nieprzyzwoicie wręcz głośna! Wbudowany w nią wiatrak pracuje z głośnością kilkuletniego laptopa przy największym obciążeniu. Z tego względu sprzętu nie da się ładować w nocy, a już na pewno nie w sypialni.

YESdzik (5 of 9)

Następnym problemem jest to, że przy dłuższej jeździe (powyżej 20 minut) odczuwałem dyskomfort i ból stóp. Podesty nie zapewniają pełnego wsparcia dla stopy, a problemem jest również to, że w czasie jazdy nie da się zmienić pozycji stóp.

Podsumowując

Podczas testów cały czas zastanawiałem się, komu mógłbym polecić YESdzika. Sprzęt nie radzi sobie jako transport w mieście, nie jest też szczególnie wytrzymały, więc kiepsko sprawdzi się w roli prezentu dla dziecka. Jedyne zastosowania jakie przychodzą mi do głowy, to te biznesowo-promocyjne. YESdzik przyciąga uwagę, a więc może się sprawdzić przy różnych kampaniach przeprowadzanych w miastach, czy np. w galeriach handlowych.

YESdzik (2 of 9)

Mimo wszystko jazda na YESdziku sprawia naprawdę dużą przyjemność. Jeśli możesz bez żalu przeznaczyć 2,5 tys. zł na tego typu gadżet, zdecydowanie polecam. Jeśli nie, równie dużą frajdę zapewnią rolki lub longboard.

Plusy:

  • przyjemność z jazdy,
  • spory zasięg (25 km).

Minusy:

  • waga (10 kg),
  • możliwość jazdy właściwie tylko po idealnie równym terenie,
  • głośna ładowarka,
  • słaba jakość wykonania.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement