Co jak co, ale Sony naprawdę potrafi kusić kolekcjonerskimi edycjami PlayStation 4

Felieton/Sprzęt 17.08.2015
Co jak co, ale Sony naprawdę potrafi kusić kolekcjonerskimi edycjami PlayStation 4

Konsola ma leżeć, działać i tyle wystarczy? Może dawniej. Przed premierą platform ósmej generacji architekci Sony oraz Microsoftu spędzili długie tygodnie przy drukarkach 3D, testując rozmaite formy i obudowy dla PlayStation 4 oraz Xboksa One. Głównie zadanie – ma się podobać i pasować do nowoczesnego salonu.

W dwa lata od premiery obu konsol, każdy gracz wyrobił sobie już zdanie na temat ich wyglądu. Ostre, małe, nieco agresywne i poręczne PS4 doskonale pasuje do mniejszego mieszkania młodego gracza, ale nie jestem w stanie powiedzieć złego słowa na „magnetowid” Xboksa One. Pomimo dużych gabarytów, urządzenie prezentuje się naprawdę elegancko, umieszczone zaraz pod telewizorem w przestronnym salonie.

O ile żadna z konsol nie wypala oczu, tak chyba jeszcze nigdy nie widziałem tylu ciekawych i pięknych wariacji obudów co w przypadku PlayStation 4.

Xbox One również posiada ciekawe wzory. Konsola w edycji kolekcjonerskiej sprzedawana razem z Titanfallem (pamiętacie jeszcze tę grę?) oraz Advanced Warfare może się podobać. Zapowiedziana podczas Gamescom 2015 edycja inspirowana Halo 5 na pewno również znajdzie swoich zwolenników. Jednak moim zdaniem to właśnie Sony dystrybuuje najciekawsze wariacje swojej konsoli i wiem już, że niebawem czeka mnie jedna z najcięższych zakupowych decyzji.

playstation 4 the taken king destiny

Zamierzam kupić konsolę PlayStation 4 jako prezent. Upatrzyłem sobie egzemplarz kolekcjonerski, inspirowany jedną z dwóch popularnych gier. Dotychczas sądziłem, że zdecyduję się albo na model wzorowany Destiny, albo jeszcze ciekawiej zapowiadającym się Metal Gear Solid V od Hideo Kojimy. Mam zamiar przypominać tego twórcę tym częściej, im mocniej wydawca Konami chce wymazać go ze świadomości graczy.

Decyzja już wcześniej była bardzo trudna. Naprawdę podobają mi się białe konsole. Zakochałem się w nich przez Nintendo, za sprawą japońskiego Wii oraz 3DS-a. Z tego powodu „grawerowana” edycja Destiny wydawała mi się naturalnym zakupem. Z drugiej strony konsola inspirowana Metal Gear Solid V jest tak niebanalna, że sam z chęcią postawiłbym ją sobie pod telewizorem. Biorąc pod uwagę, iż prezentowy zakup dostanie młodszy gracz, obie wersje kolorystyczne wydawały się strzałem w dziesiątkę.

18012703103_8405e1f0b9_k

Sony jeszcze bardziej utrudniło mi sytuację, pokazując dzisiaj konsolę PlayStation 4 z Darth Vaderem.

Wszystko oczywiście z okazji zbliżającej się premiery Star Wars: Battlefront. PS4 inspirowane najpopularniejszym kosmicznym szwarccharakterem w historii kina wygląda naprawdę fantastycznie, tak samo jak kontroler dołączany do zestawu. Moc jest w nim wielka, nie licząc niebieskiego przycisku R1, który pasuje do całości jak pięść do nosa.

Zdaje sobie sprawę, że część z graczy prychnie pogardliwie pod nosem, myśląc sobie „konsola to konsola, też mi sprawa”. Po części ich rozumiem. Sam już dawno wyrosłem z edycji kolekcjonerskich gier i dodawanych do nich gadżetów. Te później tylko zajmowały przestrzeń na półkach i w kartonach, zamieniając się w klasyczne agregatory kurzu i przeszkody terenowe dla ścierki do mebli.

playstation 4 star wars battlefront

W przypadku konsoli mam jednak inaczej. Podoba mi się to oryginalne wzornictwo, palety kolorów i drobne modyfikacje samego kontrolera. Zresztą, nie tylko mi. Do dzisiaj mam w pamięci polowanie na PlayStation Portable w białym kolorze. Nintendo również oferowało swoje produkty w rozmaitych wariacjach, tak samo Microsoft. Jestem przekonany, że nie tylko na mnie takie zestawy robią wrażenie. Co nie zmienia faktu, że w swoim wyborze nie posunąłem się ani o krok do przodu. Wręcz przeciwnie. Dzięki, Sony.

Dołącz do dyskusji

Advertisement