Play jest trzeci, a Plus też – jak sieci liczą swoich abonentów wyjaśnia Witold Tomaszewski

Artykuł/Operatorzy 27.08.2015
Play jest trzeci, a Plus też – jak sieci liczą swoich abonentów wyjaśnia Witold Tomaszewski

Play pochwalił się dzisiaj liczbą klientów. Wzrost, który zagwarantował wynik na poziomie 13 milionów budzi podziw, a porównując surowe dane dostarczane przez telekomy można uznać, że fioletowy operator przegonił Plusa. Nie jest to jednak, jak się okazuje, takie oczywiste.

Play pochwalił się dzisiaj wynikami za Q2 2015. Jedną z informacji, którą najbardziej chwalił się rzecznik sieci Marcin Gruszka była liczba klientów, która wynosi teraz ponad 13 mln. To wzrost o 300 tys. w porównaniu do poprzedniego kwartału. Już wtedy Play raportował większą liczbę niż Plus, ale te liczby budzą wątpliwości.

Postanowiłem więc zadać Witoldowi Tomaszewskiemu z portalu Telepolis kilka pytań.

Piotr Grabiec, Spider’s Web: Piszesz, że Play de facto ciągle nie jest na trzeciej lokacie. Mógłbyś wyjaśnić mi i czytelnikom Spider’s Web, dlaczego w takim razie wedle danych za poprzedni kwartał to Plus lądował na czwartym miejscu? Co oznacza, że Plus stosuje inną metodologię i jaki jest tak naprawdę podział rynku pomiędzy czterech operatorów?

Witold Tomaszewski, Telepolis.pl: Polkomtel/Cyfrowy Polsat jako jedyny polski operator jako liczbę prepaidów podaje liczbę kart SIM, które w ostatnich 90 dniach wygenerowały jakiś przychód, czyli połączenie wychodzące, SMS, transmisja danych, połączenie przychodzące (to też jest przychód operatora, na poziomie hurtowym). Taki standard obowiązuje praktycznie w całej Europie.

W Polsce mamy chory wyścig na wielkość bazy kart SIM. W wypadku abonamentów sprawa jest prosta – co miesiąc jest przychód. W wypadku prepaidów jest inaczej, niektóre leżą w szufladach i się kurzą, są tak naprawdę dla operatora bezwartościowe. Ba, są źródłem kosztów, które można szacować na małe kilka zł rocznie (zajęta numeracja, zajęty wpis w HLR i innych systemach, gdzie kupuje się licencje na określoną liczbę SIM-ów do obsługi). Orange, T-Mobile i P4 podają liczbę kart prepaid, które logują się do sieci (a te z reguły mają przynajmniej roczną ważność na połączenia przychodzące od ostatniego doładowania).

Rok temu pobawiłem się w małą symulację jak wyglądałby rynek, gdyby każdy z operatorów podawał tylko liczbę aktywnych kart prepaid.

Chcąc wyrównać dane Polkomtela/CP do pozostałej trójki, należałoby założyć liczbę kart prepaid na poziomie 5,3 – 5,5 mln, co po dodaniu abonamentów daje bazę Polkomtela/CP na poziomie 13,3 – 13,5 mln.

play

Wygląda na to, że mimo wszystko Play jako jedyny może się chwalić wynikami. Jak byś skomentował to, że Play zdobywa setki tysięcy klientów kwartalnie, jaka jest przyczyna tego przyrostu?

Jeżeli chodzi o pozyskanie klientów, to zawsze kluczem jest marketing. Reklamy Play nie są może wyszukane, ale mają swój styl, wyróżniają się, występują w nich znani i lubiani, dobrze się kojarzą. Poza tym telekom ten ciągle ma wizerunek challengera, małego operatora z najlepszą ofertą cenową. Jak widać, udaje im się utrzymać ten wizerunek z sukcesem, choć cenowo walka jest bardzo wyrównania i na pewno nie można obiektywnie stwierdzić, że Play jest najtańszy.

Reklama dźwignią handlu – to powiedzenie bardzo sprawdza się w wypadku telekomów. Wystarczy popatrzeć na przykład czy to mBank mobile, czy Virgin Mobile. Pierwszy miał swego czasu najlepszą ofertę prepaid na rynku (19 groszy i niezłe pakiety transmisji), ale nigdy nie obsługiwał więcej niż kilkadziesiąt tys. klientów. Drugi ma też fajną ofertę, ale daleko do pozysków na poziomie „wielkiej czwórki”. Oba przypadki mają jeden, wspólny mianownik – zerowe bądź niewielkie wydatki marketingowe w porównaniu do operatorów infrastrukturalnych.

Czy ta liczba klientów, biorąc pod uwagę w miarę równy podział rynku pomiędzy czterech operatorów, jest naprawdę ważna, czy to tylko sukces wizerunkowy, a liczą się tak naprawdę inne wskaźniki, w tym chyba ten najważniejszy: ile poszczególne telekomy zarabiają?

Jeżeli mamy porównywać parametry finansowe, to P4 idzie całkiem nieźle, ciągle rosną zarówno jeżeli chodzi o przychody, jak i EBITDA. Marżę mają ciągle niższą o ładnych kilka pkt. proc. niż konkurencji (28,8% vs ponad 40% Polkomtela), ale mają koszty bardzo mocno pod kontrolą. Kiedyś P4 wzrosty z podstawowego biznesu się skończą (jak pozostałym). Tu trochę działa zasada naczyń połączonych – jak się wyrówna we wszystkich menzurkach, to będzie można – moim zdaniem – obserwować wyraźniejsze wyhamowanie.

Czytaj dalej: Pora przestać patrzeć na Play, jak na czwartego operatora

* Grafika główna pochodzi z oficjalnej strony Play na Facebooku

Dołącz do dyskusji

Advertisement